Zapraszam Cię na 3. odcinek mojego podcastu #DigitalGirl / Zostań Edukatorką Przyszłości!

W odcinku #03 / Zorganizuj wyzwanie opowiadam o:

  • prawdziwym motorze naszych działań, czyli o postępach;
  • celach biznesowych i celach edukacyjnych w wyzwaniach, które organizujesz;
  • wezwaniach do działania, które są niezbędne, aby odbiorcy zareagowali. 

Opowiadam także o książce Podejmij wyzwanie Tary Mohr i wyciągam z niej 3 inspirujące myśli. 

Podcast >>> Download (MP3) / iTunes (subskrybuj)

Linki >>> 

#JestemEdukatorką (2.0) – mój najnowszy projekt dla autorek kursów online, który realizuję wspólnie z Gosią Kamińską. Nabór do edycji 2.0 trwa do 23.05.2018 roku, a 22.05.2018 roku o godzinie 20 – pierwszy bezpłatny warsztat online, w którym możesz sprawdzić nasze możliwości i metody pracy (aby zdobyć miejscówkę musisz jedynie zrealizować tę jedną >>> TAJNĄ MISJĘ)

Grupa #DigitalGirls na FB – najbardziej magiczna społeczność w internecie 

Podejmij wyzwanie – Tara Mohr

Bój się i działaj, czyli opowieść o oswajaniu strachu – mój wpis na blogu 

Mat Czechowicz – muzyka w podcaście 

Transkrypcja Podcast #03 / Zorganizuj wyzwanie

W trzecim odcinku podcastu zajmiemy się czymś, co zapoczątkowało większość działań w moim biznesie online. Myślę, że po tym, co dzisiaj usłyszysz – także i Ty ruszysz z kopyta w swoich działaniach.

Tytuł tego odcinka to „Zorganizuj wyzwanie” i jest on dwuznaczny.

  1. Z jednej strony – będę zachęcać Cię do tego, abyś podejmowała swoje osobiste wyzwania. Abyś nie rezygnowała ze swoich marzeń tylko dlatego, że wydają Ci się dzisiaj zbyt wielkie i ambitne. Nasze marzenia właśnie po to są – aby nas aktywować do działania, motywować do podnoszenia się z łóżka co rano i aby nadawać sens naszemu życiu. Dlatego nie przejmuj się, że na starcie często wydają się nieosiągalne i nie w Twoim zasięgu.
  2. Drugi rodzaj wyzwań, do których będę Cię dzisiaj zachęcać, to wyzwania organizowane przez Ciebie dla Twojej społeczności. Takie aktywności mogą przyjąć formułę produktu cyfrowego. Mogą doprowadzić do tego, że Ty i Twoja publiczność będziecie się poznawali lepiej, będziecie rozumieli lepiej swoje potrzeby i przede wszystkim – Ty będziesz mogła przekazać im swoją wiedzę w naprawdę ciekawej postaci.

Na zakończenie tego odcinka, opowiem Ci o książce, która spowodowała, że zaczęłam robić właśnie takie eksperymenty i takie wyzwania w ramach moich własnych projektów.

Co nas naprawdę motywuje do działania?

Kilka lat temu, Amerykańscy badacze motywacji sprawdzili na kilku tysiącach osób, co jest tym głównym czynnikiem, który sprawia, że ludzie przychodzą do pracy. Jakie są powody ich naturalnej motywacji, która sprawia, że realizują kolejne zadania w swoim miejscu pracy, w swojej karierze. Głównym wnioskiem wynikającym z tych badań było to, że człowieka motywują widoczne postępy. Co to oznacza dla nas w praktyce? Jeśli dostrzegamy, że rzeczy, które realizujemy – a dokładniej – małe kroki, które wykonujemy każdego dnia, prowadzą nas do konkretnego efektu, to właśnie ten stan rzeczy napędza nas do działania. Sprawia, że mamy ochotę robić kolejny i kolejny krok.

Gdybym miała opisać w praktyce główną tajemnicę związaną z zaangażowaniem publiczności do konkretnych działań, do tego, abyś w swojej społeczności – którą budujesz lub już rozkręcasz – miała jak najlepsze efekty w postaci żywych reakcji, żywego feedbacku i w pełni życzliwej przestrzeni, to zdecydowanie poleciłabym Ci robienie wyzwań. Najbardziej chodzi w nich o to, aby pokazać naszym odbiorcom, że jesteśmy w stanie doprowadzić ich do konkretnych efektów, o których marzą szybko.

W przypadku organizowania wyzwań (np. w grupach na FB, mailowych i w innych formułach), kluczowa sprawa jest taka, że przygotowujesz wcześniej swój plan na to, do jakich konkretnych działań chcesz doprowadzić swoją grupę. I tutaj pojawia się wątek, o którym bardzo wiele Edukatorek zapomina. Chodzi o określenie celu tego działania. Bardzo często dostrzegam taką właściwość, że w społecznościach internetowych, gdzie Edukatorki zapominają o tym, że wyzwanie na FB, Instagramie, albo w innych mediach społecznościowych, nie polega tylko i wyłącznie na tym, że uruchamiamy wydarzenie, zapraszamy ludzi i startujemy z działaniami.

Jeżeli działamy bez celu edukacyjnego i biznesowego, to zaczynamy działać zupełnie w oderwaniu od kontekstu, w którym naszą społeczność potrzebuje nas najmocniej. Jak tego uniknąć? Przede wszystkim trzeba rozróżnić, czym jest cel edukacyjny i cel biznesowy.

Cel edukacyjny i cel biznesowy wyzwań

Wyzwania mogą stanowić element Twojej strategii rozwijania społeczności i sprzedawania własnych, autorskich produktów cyfrowych. Wyzwania, w takim modelu, stanowią format, w którym:

  • pokazujemy siebie,
  • pokazujemy nasz warsztat,
  • pokazujemy w jaki sposób realizujemy większe formuły cyfrowe z naszą społecznością.

Czyli takie wyzwanie stanowi próbkę naszej pracy, taki minimalny i satysfakcjonujący produkt, który możemy zaproponować naszym odbiorcom. I w takim przypadku często określamy sobie cel biznesowy, np. po tym wyzwaniu będziemy promowały nasze produkty płatne.

I tutaj wchodzimy w takie miejsce, które nazywam „punktem przełamania”, ponieważ w momencie, kiedy myślimy o wyzywaniu tylko i wyłącznie w kontekście naszej kampanii sprzedażowej, to czasami zapominamy o głównym jej celu, czyli o doprowadzeniu naszych odbiorców do takich efektów, które będą powodowały, że chce im się jeszcze więcej. Do momentu, w którym budzą w sobie niesamowite pokłady siły, nowych mocy i rzeczywiście kształtują w sobie nowe umiejętności i kompetencje.

Dlatego jeśli jesteś świadomą Edukatorką i chciałabyś doprowadzać swoich odbiorców do realnych postępów, to od razu zaplanuj sobie – nie tylko cel biznesowy takiego wyzwania, ale także pomyśl o tym, jaki jest cel edukacyjny – czyli:

  • po co oni w ogóle mają do ciebie dołączyć?
  • dlaczego mają zaangażować się w taką pracę z Tobą?
  • dlaczego mają zaryzykować swoją niewiedzę i pokazać swoje luki w kompetencjach?
  • dlaczego mają się otworzyć?

Czyli myśl z perspektywy nie tylko „po co ja to robię jako Edukatorka i Producentka?”, ale „po co oni – czyli odbiorcy i klienci – mają dołączyć do takiego wyzwania?”.

Pamiętaj, że każdy sposób na realizowanie efektów z Twoimi odbiorcami jest dobry. Nie ma tutaj jedynego, słusznego rozwiązania. Natomiast najważniejsze jest to, abyś rzeczywiście postawiła sobie i swojej grupie odbiorców konkretny cel i doprowadziła ich do bardzo szybkiego sukcesu. I na tym właśnie polega magia wyzwań, do organizowania których Cię zachęcam. Chodzi o to, aby:

  • doprowadzać bardzo szybko i sprawnie do tego, aby odbiorcy w Twoim towarzystwie mieli „quick wins”, czyli aby odczuwali i widzieli swoje szybkie zwycięstwa;
  • aby dostrzegali efekty pracy z Tobą w bardzo krótkim dystansie czasowym;
  • aby mogli dostrzec nie tylko to, jak super jest pracować Tobą, ale to, jak oni są świetni i efektywni, podejmując konkretne zadania, do których ich zachęcasz.

To jest właśnie sedno wyzwań, o którym dzisiaj Ci opowiadam. Zachęcam Cię, abyś myślała o produktach cyfrowych poprzedzonych właśnie wyzwaniami (np. w grupach na FB) taką właśnie rozgrzewką, która pokazywać będzie nie tylko, jak genialnie jest pracować z Tobą, ale jak uczestnicy są efektywni. Taką właśnie rozgrzewką pokażesz w łatwy sposób, w jakiej formule możecie pracować szerzej, kiedy postanowicie kontynuować tę współpracę.

Wyczuwanie momentów gotowości

Formuła wyzwania ma jeszcze jedną mocną stronę – potrafi w niesamowity sposób pokazać naszym odbiorcom, w jakim momencie zaczynają czuć swoją gotowość. Jedna z moich Studentek pięknie to nazywała – wyczuwanie momentów gotowości.  Kiedy pozwalamy naszej publiczności skupionej wokół wyzwania, zobaczyć siebie w kontekście innych osób, pozwolić sobie na to, aby realizować zadania w swoim własnym tempie, w swoim własnym rytmie i mimo tego – a może właśnie dlatego, że działają po swojemu, w swój unikalny i wyjątkowy sposób – widzą swoje postępy, mogą się porównać z innymi osobami, dostrzec swoje postępy, otrzymać niesamowicie wartościowe bodźce związane z tym, aby ich gotować była wzmocniona i aby poczuli się obudzonymi do działania.

Moim ulubionym elementem, i takim niejako efektem ubocznym wyzwań jest to, że odbiorcy z którymi pracuję w tym okresie, wykonują konkretne kroki i działania i dostrzegają bardzo szybko namacalne efekty. Moje wyzwania mają formułę trzydniowych #SPRINTów w grupie #DigitalGirls, gdzie w ciągu tych 3 dni angażuję publiczność w konkretne, ale bardzo proste czynności, aktywności, które pozwalają im zderzyć się ze swoimi słabościami, a czasami z odkrytymi silnymi stronami. 

I to jest ta kluczowa wartość wynikająca z tego, że podejmujemy wyzwania we własnej społeczności. Nie przejmuj się tym, że nie masz jeszcze swojej społeczności i że nie masz własnej grupy na FB, albo że nie piszesz od kilku miesięcy bloga, który skupia czytelników, że jeszcze nie jesteś podcasterką, która zgrzeszyła wokół siebie wielu słuchaczy. To wszystko nie może pozwolić Ci zatrzymać się przed tym, aby realizować wyzwania. Niektóre moje Studentki, które nie miały zbudowanej swojej społeczności, a planowały uruchomić komercyjne działania, zaczynały od organizowania takich tematycznych wyzwań w czyichś społecznościach, w zaprzyjaźnionych grupach.  Jeśli, np. Twoja specjalizacja dotyczy pisania, to jest sporo grup, które zrzeszają osoby zainteresowane tym tematem. Jeżeli Twoją specjalizacją jest obróbka wideo, to także znajdziesz wiele już działających prężnie grup na FB, w których będziesz mogła poeksperymentować. Oczywiście za zgodą ich administratorów i twórców tych przestrzeni.

Pomyśl więc dzisiaj o tym:

  • jakie wyzwanie mogłabyś Ty przygotować dla społeczności, która być może nie jest jeszcze wprost Twoją społecznością, ale może nią być,
  • w jakim miejscu mogłabyś przygotować prosty, ale bardzo zwięzły i efektywny, kompleksowy materiał, który doprowadzi odbiorców do szybko-widocznych postępów?

Uwierz mi, to najbardziej motywujący element całego procesu rozwojowego i wiem o tym z autopsji. A także z wielu różnych badań, o których czytałam w tym temacie. Pasjonuję się właśnie tym, w jaki sposób ludzka pamięć pracuje, w jaki sposób zapamiętujemy informacje, w jaki sposób najlepiej przyswajamy nową wiedzę i kształtujemy nowe umiejętności. Ten temat jest mi niezwykle bliski i dlatego zgłębiam bardzo dużo informacji w tej dziedzinie.  

Wezwij ich do konkretnego działania

Na zakończenie opowieści o wyzwaniach, chciałbym zwrócić Twoją uwagę na jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, o którym zapominają często nie tylko Edukatorki, ale właśnie Producentki sprzedające produkty cyfrowe. Chodzi o to, aby zawsze w ramach takiego wyzwania zaprojektować moment, w którym jest wezwanie do działania dla naszych odbiorców.

 Jeżeli wyzwanie jest przez Ciebie tak zaprojektowane, aby docelowo sprzedawać Twoje usługi i produkty cyfrowe, to pamiętaj o tym, aby gdzieś w środku tego wyzwania znalazł się taki punkt odniesienia, „call to action”, czyli moment, w którym informujesz swoich odbiorców, że robisz coś więcej poza tym samym wyzwaniem i że można współpracować z Tobą na różnych płaszczyznach.

I co bardzo ważne – nie chodzi tylko i wyłącznie o to, abyś zakończyła darmowe, otwarte wyzwanie konkretną ofertą, którą zaprezentujesz. Z mojej praktyki wynika, że świetnie jest już zacząć wyzwanie od takiej informacji. Czyli od razu komunikować, że organizujesz coś otwartego, bezpłatnego, szeroko dostępnego, w czym można poznać Ciebie, Twoje możliwości, Twój warsztat pracy i co najważniejsze, że jest to preludium do czegoś większego. Dlaczego to jest tak ważne i dlaczego nie do końca intuicyjne?

Zdążyłam zauważyć, że bardzo często robimy tak, że dajemy pewną próbkę naszej pracy, a nasi odbiorcy przyzwyczajeni są do tego, że na rynku jest mnóstwo różnych otwartych i darmowych próbek pracy różnych trenerów, twórców i przewodników w różnych tematach. Odbiorcy przyzwyczaili się do tego, że te formaty rozwojowe najczęściej kończą się jakimś zaproszeniem. A ja chcę Cię zachęcić do tego, żebyś odwróciła trochę ten proces i pomyślała praktycznie. Jak myślisz – w  którym momencie takiego krótkiego wyzwania, znajduje się najwięcej zaangażowanych, zainteresowanych, ciekawych i otwartych na Ciebie osób – czy na początku, czy na końcu, czy w środku? No właśnie – to trochę podchwytliwe pytanie. Z mojej praktyki wynika, że większość z nas zaprasza wszystkich odbiorców na samym końcu, a wtedy jest ich najmniej z nami. I nie o to chodzi, że nasz produkt, nasza próbka pracy była interesująca, nieciekawa. Tylko na końcu zostaje najmniej uczestników, bo wykruszają się po drodze.

I właśnie dlatego zapraszam Cię do pomyślenia o Twoim wyzwaniu, które najbliższym czasie uruchomisz, jako o takim kolejnym eksperymencie. Sprawdź, jakby to było, co się wydarzy, jeśli już na starcie spotkania z Twoimi odbiorcami, zaczniesz informować ich o tym, że istnieje ciąg dalszy, że jest jakieś drugie życie tego całego projektu, że można spotkać się z Tobą także w innych formatach, w innych terminach i innych np. kursach, usługach. To bardzo zmieni percepcję odbiorców. Nikt nie będzie czuł się zaskoczony. Nikt nie będzie czuł jakiegokolwiek zgrzytu pomiędzy tym, że przyzwyczaisz go dodawania w otwartej formule, bezpłatnej, a następnie utniesz temu komuś dostęp do Ciebie. Myślę, że to jest bardzo uczciwe i buduje relacje w biznesie. Pokazuje Ciebie jako partnera do rozwoju, który patrzy na swoje produkty i rozwój swojej społeczności w bardzo strategiczny i świadomy sposób. Ja bardzo doceniam takie podejście. Bardzo lubię (jako odbiorca takich produktów) wiedzieć wcześniej, czym to się zakończy, albo jakie są inne możliwe zakończenia, które sama mogę napisać.

Chcę Cię zachęcić przede wszystkim do podejmowania wyzwań, do podejmowania konkretnych akcji, aktywności w Twoim własnym życiu i w rozwoju. Ale także do realizowania takich aktywności, które sprawią, że Twoja publiczność i odbiorcy będą podejmowali wezwania razem z Tobą i będą dostrzegali szybko i bardzo namacalnie konkretne efekty pracy z Tobą.

Te wszystkie elementy połączone w jedno, pozwolą Ci budować spójny, strategiczny wizerunek ekspertki w swojej dziedzinie. Będziesz Edukatorką Przyszłości właśnie dlatego, że będziesz świadomie prowadziła swoich odbiorców przez proces zmian, które dla nich zaprojektowałaś. Oni także będą Ci za to bardzo wdzięczni. Bardzo Ci kibicuję i mam nadzieję, że wskazówki, które dzisiaj ode mnie usłyszałaś, wesprą Cię w realizacji celów strategicznych w Twoim biznesie online.

Książka, którą chcę Ci polecić – Podejmij wyzwanie – Tara Mohr

Mam nadzieję, że poprzednie książki, które Ci rekomendowałam, zainspirowały Cię do konkretnych zmian. Dzisiaj chcę Ci polecić książkę Tary Mohr zatytułowaną „Podejmij wyzwanie”. Jest to książka, która kiedyś dosłownie krzyknęła do mnie z półki w księgarni i nie pozwoliła przejść koło siebie obojętnie. Kiedy skończyłam ją czytać, wiedziałam, że to była książka, której właśnie w tamtym momencie potrzebowałam. To był taki nauczyciel, który przyszedł wtedy, kiedy ja byłam gotowa.

Dzięki tej publikacji, autorka pozwoliła mi spojrzeć na moje aktualne życie w nowy sposób. Spojrzałam na siebie z zupełnie nowej perspektywy i dostrzegłam w tym wszystkim, co robiłam, pewne mechanizmy związane z obawami i strachem, podejmowaniem różnych aktywności i działań w moim życiu. Mam dla Ciebie 3 myśli, które wyjęłam z tej książki. Mam nadzieję, że skoro były ze mną przez tyle czasu i naprawdę pracowały dla mnie bardzo dobrze, to i Ty znajdziesz w nich coś dla siebie.

Myśl #1:

Wewnętrzny krytyk to strażnik Twojej strefy komfortu i jest częścią Ciebie, a nie wrogiem.

Pierwsza myśl, którą autorka podzieliła się w jednym z pierwszych rozdziałów książki, był bardzo ciekawy dla mnie i innowacyjny sposób spojrzenia na krytyka wewnętrznego. Każda z nas ma taki swój wewnętrzny głos, który mówi do nas. W niektórych momentach naszego życia – odzywa się głośniej,  a innym razem mówi cicho. Ale zawsze nam towarzyszy. To jest taki dialog wewnętrzny. W różnych sytuacjach jest on mniej lub bardziej wspierający.

Tara Mohr mówi o tym, że krytyk wewnętrzny to nic innego, jak strażnik naszej strefy komfortu.  Uwielbiam to porównanie! Ta metafora pozwoliła mi naprawdę uwolnić się od myślenia o tym strażniku, jak o czymś złym, o czymś, co trzeba zagłuszyć, schować do szafy i zamknąć na klucz. Od tej pory,  kiedy uświadomiłam sobie, że moja strefa komfortu, czyli to miejsce, w którym lubię bywać, w którym znam wszystkie elementy otoczenia i w którym czuje się komfortowo – nie jest niczym dobrym, ani złym, tylko jest po prostu tą przestrzenią, którą znam. A rozszerzanie tej strefy sprawia, że mój przyjaciel-strażnik, który siedzi na granicy – chce dla mnie jak najlepiej (w mojej wyobraźni to płot, który otacza las, w którym funkcjonuję).

Strażnik budzi się zawsze wtedy, kiedy ja zaczynam rozszerzać swoją strefę komfortu – w niebezpiecznym wymiarze, czyli:

  • jeśli przesadzam,
  • jeśli robię coś bardzo innego, od tego, co do tej pory robiłam,
  • jeśli właśnie podejmuję wyzwanie,
  • kiedy zaczynam podważać prawdziwość pewnych założeń, które mam o świecie (opowiadałam o tym w poprzednim odcinku podcastu >>> Szybkie eksperymenty),
  • kiedy chcę zrobić coś zupełnie inaczej, coś zupełnie nowego czego nie znam.

To bardzo fajna metafora, która pracuje ze mną do dzisiaj. Jestem absolutnie przekonana o tym, że w tych wszystkich momentach uczestniczy mój krytyk wewnętrzny, czyli ten strażnik. On sobie tam siedzi i czasami po prostu ucina drzemki jak jest zbyt spokojnie, a budzi się i chce mnie ochronić, kiedy robię coś wykraczającego poza standardową sytuację.

Nie jest to zła moc, ani siła, tylko część mnie. I ta myśl mówi mi, że ten strażnik mojej strefy komfortu jest moim przyjacielem, jest częścią mnie. I chce dla mnie dobrze. Tylko swoimi sposobami. Ta myśl była dla mnie bardzo uwalniająca i pozwoliła mi planować śmielej różnego rodzaju wyzwania, które chciałabym podjąć.

Myśl #2:

Kobiety często nadmiernie komplikują proste sprawy, aby nie zrealizować wyzwania.

Autorka dzieli się z czytelniczkami swoimi odkryciami wynikającymi ze współpracy z wieloma kobietami na całym świecie. Dostrzegła w nas pewne tendencje:

  • bardzo lubimy ukrywać się za naszymi obawami i strachami,
  • niejednokrotnie bardziej polegamy na zewnętrznych opiniach, ocenach i krytyce, niż na własnym osądzie sytuacji,
  • bardzo często nadmiernie komplikujemy proste sprawy, właśnie po to, aby nie zrealizować konkretnego wyzwania, którego się trochę obawiamy, które wystawia nas w jakiś sposób na osąd innych osób, na który nie jesteśmy do końca gotowe,
  • jesteśmy też mistrzyniami planowania na papierze i rzadkiego wychodzenia z tymi pomysłami – z kartki papieru i z własnej głowy – do realnego świata.

Ta myśl spowodowała we mnie niesamowite zmiany. Zdecydowałam, że nie chcę się ukrywać. Że to jest koniec bycia grzeczną i spokojną dziewczynką, która ma mnóstwo pomysłów, ale tylko wypełniam nimi kolejny notes. Chcę być kobietą, która sprawdziła, jak te pomysły zagrały z moim otoczeniem. Chcę być tą osobą, która rzeczywiście świadomie podejmuje konkretne wezwania. Oczywiście biorąc na siebie całe ryzyko związane z tym, że może się nie udać, że to może podważać moje założenia o świecie i niekoniecznie będzie tak jak sobie zaplanowałam.

Te wszystkie elementy układanki złożyły się w całość, która doprowadziła mnie do trzeciego odkrycia…

Myśl #3:

Trzeba robić skoki.

W naszym życiu trzeba podejmować różnego rodzaju wyzwania, robić skoki. Czasami na głęboką, a czasami na płytką wodę. Ale generalnie – warto podejmować się rzeczy, o których wcześniej myślałyśmy, że nie są nawet w naszym zasięgu. Moja wyobraźnia obudzona dzięki tej książce, a zwłaszcza dzięki ostatniemu odkryciu, że warto podejmować wyzwania i robić skoki sprawiła, że dziś jestem tutaj, gdzie jestem >>> Wciąż się boję, ale działam mimo strachu.

Bardzo gorąco życzę Ci tego, abyś w swoim życiu poznała właśnie takie przewodniczki i przewodników, którzy czasami kiedy tego będziesz najbardziej potrzebowała spotkają się z Tobą i opowiedzą Ci takie historie, które obudzą te drzemiące w Tobie moce. Takim właśnie przewodnikiem stała się dla mnie Tara Mohr i jej książka, a następnie blog i społeczność, którą tworzy.

Zachęcam Cię gorąco do tego, abyś sprawdziła te miejsca, o których wspomniałam. Znajdziesz w nich sporo inspiracji i ciekawych odniesień do tego, jak robić wyzwania, jak pokonywać swoje lęki i strachy i w jaki sposób obudzić w sobie to naprawdę wielką siłę zmieniającą i transformującą nasze życie i życie osób wokół nas. Jako Edukatorka Przyszłości warto, abyś takie moce obudziła, bo wtedy szybciej i sprawniej zmienisz życie najbliższych ludzi, z którymi chciałabyś pracować.

Dziękuję Ci bardzo za to, że jesteś ze mną w tym podcaście i że spotykasz się ze mną już kolejny raz.

W następnym odcinku

W następnym odcinku będę opowiadała o tym, w jaki sposób dokonać prostego i sprytnego recyclingu treści. Czyli jak sprawić, żeby treści, które tworzymy do internetu miały wiele żyć, abyśmy wielokrotnie korzystały z tego, co już stworzyłyśmy i dzięki naszej szerokiej wiedzy i bogatemu doświadczeniu, mogły wzmacniać życia innych osób, z którymi się dzielimy wiedzą. Do usłyszenia.