Zapraszam Cię na 2. odcinek mojego podcastu #DigitalGirl / Zostań Edukatorką Przyszłości!

W odcinku #02 / Szybkie eksperymenty opowiadam o:

  • cyklu pozyskiwaniu informacji zwrotnej Twórz – Mierz – Ucz się;
  • MVP, czyli minimalnych i satysfakcjonujących produktach i dlaczego warto je tworzyć;
  • szybkich i zwinnych testach naszych pomysłów na edukacyjne produkty online. 

Opowiadam także o książce Metoda Lean Startup Erica Ries i wyciągam z niej 3 inspirujące myśli. 

Podcast >>> Download (MP3)

Linki >>> 

#JestemEdukatorką (2.0) – mój najnowszy projekt dla autorek kursów online, który realizuję wspólnie z Gosią Kamińską. Nabór do edycji 2.0 trwa do 23.05.2018 roku, a 22.05.2018 roku o godzinie 20 – pierwszy bezpłatny warsztat online, w którym możesz sprawdzić nasze możliwości i metody pracy (aby zdobyć miejscówkę musisz jedynie zrealizować tę jedną >>> TAJNĄ MISJĘ)

Grupa #DigitalGirls na FB – najbardziej magiczna społeczność w internecie 

Metoda Lean Startup – Eric Ries

Mat Czechowicz – muzyka w podcaście 

Zadanie dla Ciebie >>> 

Mam świra na punkcie działania, dlatego chcę Cię zaprosić do zabawy. Jeśli masz ochotę zrobić jakiś #SzybkiEksperyment, to:

  1. wejdź do grupy >>> #DigitalGirls na FB
  2. odszukaj post #SzybkiEksperyment (lub opublikuj oddzielny post z takim hashtagiem)
  3. opisz w kilku słowach swoje wyzwanie / pytanie / zagwostkę i zapytaj dziewczyny ze społeczności, jakie są ich wskazówki i odpowiedzi. Oczywiście sama także wesprzyj inne #DigitalGirls w ich wyzwaniach.

To może być BARDZO wartościowe! Do dzieła!

Transkrypcja Podcast #02 / Szybkie eksperymenty

W drugim odcinku podcastu zajmiemy się szybkimi eksperymentami.

To jeden z moich ukochanych tematów związanych z projektowaniem nowych produktów edukacyjnych i rozwojowych online. Dlaczego to takie ważne, aby sprawdzić nasz pomysł przed jego wdrożeniem? Odpowiedź na to pytanie wydaje się być oczywista, a jednak nie dla każdej z nas tak jest. Często porywamy się na realizację pomysłów, co do których nie mamy pewności. Pomysłów, które nie do końca są przez nas sprawdzone i zweryfikowane. A nie każdy z nich ma silne podstawy aby rzeczywiście odniósł sukces.

Często łapiemy się za tematy, które po prostu wydają nam się interesujące i które nas osobiście interesują. Ale nie jesteśmy jeszcze pewne, czy zainteresują naszych odbiorców. I właśnie dlatego uważam, że…

Szkoda życia na produkty, których nikt nie pragnie.

W przypadku pomysłów osobistych, które dotyczą naszej rodziny, zdrowia i spraw związanych tylko i wyłącznie z naszymi osobistymi sprawami – rzeczywiście wtedy takie testy niekoniecznie muszą mieć miejsce. Ale jeśli przygotowujemy się do premiery produktu i chciałybyśmy sprzedać go w sieci, to nie wyobrażam sobie innej sytuacji – niż poprzedzić takie właśnie wdrożenie rynkowe szybkimi eksperymentami.

Czasami wystarczy jeden eksperyment. Czasami będzie ich potrzebna znacznie większa ilość, ale o tym za chwilkę. W dzisiejszym odcinku opowiem Ci o trzech elementach całego tematu związanego z szybkimi eksperymentami:

  1. Cykl pozyskiwania informacji zwrotnej. To właśnie ten cykl jest najważniejszym elementem całej naszej układanki eksperymentalnej. Dzieje się tak dlatego, że jeśli nie uzyskamy informacje z rynku, nasz eksperyment nie będzie miał sensu. Chodzi właśnie o to, aby wyjść z naszym pomysłem do ludzi, otworzyć się na rynek i sprawdzić, co na nasz pomysł powie rynek – nasi klienci, odbiorcy.
  2. Koncepcja MVP, czyli Minimal Viable Product, to takie bardzo popularne określenie w środowisku startowym, które dotyczy tego, aby stworzyć na samym początku taki minimalny i satysfakcjonujący produkt, który wystarczy do tego, aby pozyskać pierwsze informacje zwrotne od naszych odbiorców i klientów.
  3. Jak robić szybkie testy edukacyjnych i rozwojowych produktów online. Wiem że ten temat będzie na pewno najbardziej ciekawy dla wszystkich praktyków i projektantów takich produktów. Nie ma nic lepszego, jak stworzyć pewną próbkę albo prototyp i zweryfikować, co na ten temat myślą nasi klienci. Zanim spędzimy tygodnie albo miesiące w naszych pracowniach, gdzie będziemy przygotowywały te produkty.

Cykl pozyskiwania informacji zwrotnej

Czym jest w ogóle cyklu pozyskiwania informacji zwrotnej i dlaczego jest on tak ważny.

Pomyśl sobie o produktach edukacyjnych i rozwojowych. Jak myślisz, czy spełniają one i zaspokajają takie potrzeby odbiorców, które są podstawowymi, fundamentalnymi potrzebami życiowymi? Czy raczej są to specjalne potrzeby wyższego rzędu?

To trochę pytanie nakierowujące na odpowiedź, wybacz mi. Chodzi mi przede wszystkim o to, że na piramidzie potrzeb – na samym jej fundamencie – znajdują się takie potrzeby jak: jedzenie, picie, bezpieczeństwo, potrzeby fizjologiczne, bliskość z innymi ludźmi. A edukacja i rozwój nie są takimi potrzebami. Są to potrzeby ewidentnie wyższego rzędu.

Dlatego bardzo rzadko jest tak, że nasi klienci tak bardzo potrzebują naszego produktu rozwojowego, że nie mogą po prostu oddychać. Trochę się uśmiecham w tym momencie i delikatnie ironizuję, ale myślę, że wiesz co mam na myśli. Chodzi o to, że jeśli projektujemy nasze edukacyjne i rozwojowe produkty, to musimy pamiętać o tym, że nasi klienci na pewno chcieliby coś poprawić w swoim życiu, coś usprawnić, wejść na wyższy poziom w swoich umiejętnościach, czy kompetencjach z jakiejś dziedziny. Ale nie są to potrzeby, których brak zaspokojenia sprawi, że nie będą mogli przeżyć.

I dlatego chodzi o to, abyśmy nie miały żadnych – nawet najmniejszych – wątpliwości co do tego, czy nasz produkt, który będziemy przygotowywały, spełni potrzeby naszych klientów.

Od czego zacząć taki cykl pozyskiwania informacji zwrotnej? Cykl, o którym Ci dziś opowiem pochodzi z książki „Metoda Lean Startup” Erica Ries. Oopisuje bardzo prosto 3 kroki tego cyklu.

  1. Pierwszy krok to Twórz.
  2. Drugim jest Mierz.
  3. Trzeci brzmi Ucz się.

Brzmią bardzo prosto i takie rzeczywiście są. Natomiast często jest tak, z takimi koncepcjami, że brzmią prosto, ale są trudne w realizacji. Tak też jest w tym przypadku.

Krok 1 – Twórz

Pierwszy krok w tej pętli pozyskiwania informacji zwrotnej to tworzenie. Chodzi o to, abyśmy zbudowały na samym starcie pewien konkretny produkt. Na początku to założenie nie było dla mnie zrozumiałe. No bo skoro wiemy, że chcę dopiero wystartować, a już mam mieć coś przygotowanego, co będzie stanowiło fundament takiego badania… To nie było dla mnie do końca jasne. Ale stało się bardzo jasne w momencie, kiedy uświadomiłam sobie, że jeżeli nie będę miała czegoś konkretnego, co pokażę moim odbiorcom – to oni nie będą mogli się do tego odnieść. Więc nie będą mogli dać mi żadnej informacji zwrotnej na ten temat. I to rzeczywiście otworzyło mnie na eksperymentowanie i na realizowanie tych prostych, szybkich eksperymentów, które sprawiają, że moje produkty są zawsze dopasowane do potrzeb klientów, a nie tylko do mojego widzimisię i do gdybania. Gdybanie najczęściej przynosi złe efekty. Tworzenie produktów dla samego siebie jest fajne w momencie, kiedy rozwijam się, bawię i kiedy szukam inspiracji. Ale nie jest fajne, ani nie jest dobre i nie jest na pewno efektywne, kiedy realizuję konkretne projekty biznesowe i chciałabym w sposób świadomy i strategiczny trafić do moich odbiorców i rozwiązać ich problemy. Dlatego właśnie w pierwszym kroku tego cyklu pozyskiwania informacji zwrotnej oczekuje się od nas, że będziemy tworzyły pewne próbki – minimalne produkty. One sprawią, że nasi klienci będą mogli się do czegoś konkretnego odnieść.

Zajmijmy się teraz minimalnym produktem.

Minimalny produkt brzmi enigmatycznie na samym początku. W dużym uproszczeniu chodzi przede wszystkim o to, żeby był to produkt – a dokładniej jego wersja minimalna. Ale na tyle satysfakcjonująca, że posiadająca pewne funkcjonalności, które nasz klient będzie mógł sobie sprawdzić. Chodzi o to, aby ten produkt był minimalny pod kątem czasu jego realizacji, wysiłku, który w niego włożymy i ewentualnie pochłonął minimalną ilość zasobów.

Wyobraźmy sobie, że realizujesz w swoim biznesie i na swojej rozwojowej ścieżce – kursy online. Kiedy zaczniesz robić swój pierwszy produkt, to pewnie zaczniesz od razu od tego, że stworzysz w ciągu kilku tygodni (czy miesięcy!) pewną ilość modułów kursu, dołączysz do nich materiały wideo, PDF i inne formaty cyfrowe. Teraz spójrz – kiedy dopiero po tym etapie tworzenia całości, pójdziesz na rynek i zapytasz, co myślą o nim klienci (bo dopiero wtedy będziesz w pełni gotowa z tym produktem), to może okazać się że nie są oni do końca zainteresowani tym tematem.

I nie chodzi o to, że cała Twoja praca poszła na marne, ale na przykład temat, który wybrałaś jako wiodący dla kursu nie jest aż tak intrygujący. Albo okładka tego kursu nie do końca odpowiada ich oczekiwaniom – nie jest dopasowana do wizerunku Twojej marki, którą mają w swojej głowie itd.

Dlatego tak bardzo ważne jest, abyś na starcie nie narobiła się bez powodu i abyś rzeczywiście stworzyła coś minimalnego, co sprawi, że już wtedy będziesz mogła wystartować na rynek i zapytać klientów, co oni o tym myślą, co czują. I ten krok otworzy całą pętlę pozyskiwania właśnie feedbacku od Twoich odbiorców.

Krok 2 – Mierz.

Drugim krokiem cyklu pozyskiwania informacji zwrotnej jest mierzenie wyników testu. Chodzi o sprawdzanie, w jaki sposób zareagowali  klienci, co o tym wszystkim myślą.

I tutaj bardzo ważna przesłanka – mierzyć możemy tylko i wyłącznie to, co określiłyśmy wcześniej jako punkty odniesienia. Jeżeli chciałabyś mierzyć poziom zainteresowania Twoim pomysłem (który w ramach tej pętli pozyskiwania informacji zwrotnej próbujesz sobie poukładać) i nie określisz na początku, jaki jest minimalny próg, od którego uznasz, że Twoi klienci rzeczywiście są zainteresowani tym tematem (czyli np. nie określisz sobie, że minimalną ilością wejść na stronę), to proces mierzenia nie ma sensu. Czyli bez linijki / miarki, do której przyłożysz cały ten proces pozyskiwania feedbacku traci sens.

Etap mierzenia jest niezwykle istotny. Bardzo ważne jest określić swoje punkty odniesienia przed wystartowaniem z testem. Ni można określać mierników sukcesu / mierników zainteresowania w trakcie realizowanego testu. Wtedy wyniki nie będą do końca wiarygodne. Będzie duże prawdopodobieństwo, że w jakiś sposób zafałszujesz wynik (np. po to, aby wynik był potwierdzający dla Ciebie, a nie aby określał co rzeczywiście rynek Ci przynosi).

Krok 3 – Ucz się.

Trzecim krokiem w pętli pozyskiwania feedbacku jest wyciąganie wniosków z testów, pomiarów, których dokonałaś w ramach całego badania. Ważne, abyś nie nastawiała się na to, że klienci są po to, aby spełniać Twoje życzenia.

Cały cykl pozyskiwania informacji zwrotnej od Twoich odbiorców jest dlatego tak prosto skonstruowany. Jest też uniwersalny do każdego pomysłu, który będziesz chciała testować. Powstał w takiej formule po to, abyś miała jasność i spokój, że jest to bardzo powtarzalny proces i możesz go używać za każdym razem kiedy będziesz chciała tworzyć kolejny produkt. Każdy kolejny pomysł będziesz weryfikowała i sprawdzała tak samo.  

To taki pierwszy element dzisiejszej opowieści. Mówię o nim, abyś zyskała szeroką perspektywę tego, w jaki sposób takie eksperymenty się robi. Wiesz już pewnie teraz dlaczego moja społeczność doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że Kaśka Żbikowska ma na drugie imię „Eksperyment”.

Uwielbiam robić eksperymenty! Opowiadałam Ci o tym w pierwszym odcinku podcastu – ten podcast także jest takim właśnie eksperymentem. W całym arsenale rzeczy które robię, w ramach moich projektów – robię mnóstwo eksperymentów. Dlatego nie mówię tutaj o sprawach totalnie oderwanych od naszego kontekstu. Wręcz przeciwnie. Są to absolutnie tematy, które ja sama wykorzystuje w moim biznesie online i do tego Cię bardzo gorąco zachęcam.

Minimalny produkt i jego rodzaje

Kiedy rozpoczynam pracę ze Studentkami #DigitalGirls Academy i kiedy dziewczyny dowiadują się o tym, czym jest właśnie MVP, to bardzo często wyczuwalna jest obawa, czy rzeczywiście muszę się bardzo napracować, aby móc przetestować mój pomysł.

Nic bardziej błędnego. Mam dla Ciebie 3 przykłady takich właśnie rodzajów minimalnego produktu, który możesz w swoim własnym biznesie online edukacyjnym rozwijać i sprawdzać.

  1. Prototyp – To taka prosta forma całego produktu, którą tworzymy po to, aby móc przetestować pewne założenia o całym produkcie. Jeśli planujesz realizowanie w przyszłości swojego własnego kursu online, to prototypem może być np. 3-dniowe wyzwanie. Takie działanie sprawdzi dla Ciebie co czują na ten temat Twoi odbiorcy – czy to dla nich proste, trudne, czy ich interesuje ten temat, czy trafiłaś właśnie w 10-tkę ich potrzeb i zainteresowań itd. Te wszystkie elementy sprawią, że twój prototyp będzie miał szansę zebrać mnóstwo informacji zwrotnych, których tak bardzo potrzebujesz.
  2. Próbka Twojej pracy – Bardzo często taki format minimalnego produktu stosowany jest w przypadku ebooków. Zwróć uwagę, że kiedy wchodzisz do księgarni internetowej i masz ochotę zostawić tam trochę swoich oszczędności, to wtedy wyświetlają się różne propozycje ebooków, audiobooków i od razu proponują, abyś pobrała darmowy fragment tego materiału. Żebyś mogła zdecydować na bazie kompletnego pierwszego rozdziału, czy obejrzenia fragmentów ilustracji, które są w środku – czy interesuje Cię ten temat itd.
  3. Wersja 1.0 – Chodzi o to, że przygotowując produkt cyfrowy możesz zacząć od przygotowania jego niekompletnej, albo nie do końca dopracowanej wersji. Podam Ci przykład, który miał miejsce w ostatnich tygodniach w naszej społeczności. Razem z Gosią Kamińską, która uzdrawia kursy online, przygotowaliśmy pomysł, o którym poinformowałyśmy społeczność #DigitalGirls. Powiedziałyśmy, że chciałybyśmy przeprowadzić kilkutygodniowy projekt #JestemEdukatorką skierowany do osób, które potrzebują koncepcyjnie, strategicznie i metodycznie przygotować swój własny scenariusz kursu online. Takiego naprawdę wypasionego i zgodnego z zasadami kursu. Takiego, który nie będzie oderwany od prawdziwych potrzeb odbiorców. Czyli jeśli na Landing Page obiecujesz swoim przyszłym kursantom, że doprowadzisz ich do konkretnych efektów, to rzeczywiście Twój scenariusz i wszystkie elementy kursu, doprowadzą odbiorcę do takiego efektu. Zrobiłyśmy razem z Gosią taki właśnie eksperyment. Nawet nie tworzyłyśmy strony lądowania z kompletnym opisem koncepcji. Nie stworzyliśmy klasycznego lajka budowania relacji (czyli lejka marketingowego). Nie informowałyśmy o tym produkcie w szerokich mediach. Nie robiłyśmy reklam itd. Jedyne, co zrobiłyśmy, to stworzyliśmy wersję 1.0, czyli wersję absolutnie profesjonalną i satysfakcjonującą, ale… tworzyliśmy wiele materiałów w trakcie trwania tego projektu, kiedy już konkretne uczestniczki biorące udział w tym projekcie dawały nam bardzo dużo informacji (a było nas w pierwszej edycji 9 osób plus My z Gosią). Dzięki temu mogłyśmy razem z Gosią stworzyć wersję 2.0 dopiero po przeprowadzeniu pierwszej edycji i teraz jesteśmy absolutnie przekonane, które elementy zdały egzamin i warto w nie pójść głębiej, a których nie warto rozwijać.

Dlatego zachęcam Cię bardzo mocno do przemyślenia tematu próbki, prototypu, lub takiej wersji 1.0. Wyniki takiego szybkiego eksperymentu mogą Cię bardzo zaskoczyć.

Nie zrażaj się, jeśli Twój minimalny produkt i pierwsze szybkie eksperymenty nie okażą się hitami rynkowymi i nie sprawią, że ustawi się kolejka zachwyconych klientów do ciebie od razu po opublikowaniu pierwszej notki na ten temat. Bardzo często zdarza się, że pierwsze eksperymenty kończą się właśnie tak, że nikt nie potwierdzi naszych założeń.

Ale z drugiej strony, z praktyki, mogę Ci absolutnie zagwarantować, że właśnie te niepotwierdzone założenia, te fuck-upy (jak na początku myślimy o nich), nasze wpadki, które zaliczamy w tym momencie i którymi w pierwszym odruchu się stresujemy… „Kurczę, nie wyszło mi. Coś jest do kitu, albo ja jestem w ogóle nie do końca przygotowana”… To wszystko są właśnie pętle, w które wpadamy, a zupełnie niepotrzebnie. Szybkie eksperymenty, które kończą się takim fiaskiem (na pierwszy rzut oka), czyli nie potwierdzeniem naszych założeń – okazują się najlepszym, co może nas spotkać. Dzięki nim, w kolejnym kroku nie idziemy w kierunku ślepej uliczki, a wybieramy właśnie tę, o której już wiemy że ślepa nie jest.

Szybkie testy i ich formy

Opowiem Ci jeszcze o dwóch przykładach szybkich testów. Takie testy trzeba zaprojektować. Trzeba się do nich przygotować.

Jeżeli zdecydujesz, że Twój minimalny produkt będzie w formule transmisji LIVE na FB, to Twoimi miernikami sukcesu mogą być: polubienia, udostępnienia tej transmisji, ilość osób uczestniczących w niej na żywo itd. Statystyki pozwolą Ci wyciągnąć pewne wstępne wnioski, ale nie dadzą całego obrazu sytuacji. Dlatego chciałbym Ci polecić 2 szybkie testy, które sprawdzą więcej rzeczy:

  1. Test wczesnego zainteresowania – test sprowadza się najczęściej do stworzenia strony lądowania – Landing Page z opisem koncepcji, np. Twojego produktu, czy wyzwania, kursu, fragmentu ebooka, a także dołączenie do tej strony formularza, w którym można zapisać się na listę oczekujących na finalny produkt. Taka próbka badania – ile osób jest wstępnie zainteresowanych moim pomysłem – sprawi, że będziesz miała bardzo wiarygodne i konkretne informacje zwrotne o tym, ile osób postanowiło zapłacić Ci swoją uwagą, a także wymienić się z Tobą wartością poprzez pozostawienie Ci swojego imienia i adresu mailowego. Bardzo lubię ten konkretny rodzaj testowania i wczesnego zainteresowania, ponieważ pozwolił mi wiele razy w przeszłości nie iść w kierunku, który okazał się zupełnie nieinteresujący dla mojej społeczności. Kiedy widzę, że na stronę lądowania i do formularza zapisu dochodzi bardzo niewielka ilość odwiedzających tę stronę, to już wiem, że ten temat nie chwycił. Dlatego zwykle nie idę w tym kierunku dalej.
  2. Przedsprzedaż – To mój ulubiony rodzaj testu, który bada naprawdę najwięcej rzeczy, które są dla mnie istotne, jako przedsiębiorcy internetowego. Jeśli Ty także tworzysz kursy online i produkty edukacyjne dla Twoich klientów i zarabiasz w ten sposób pieniądze w Internecie, to nie ma lepszego testu jak zrobienie przedsprzedaży. Jest to najbardziej miarodajny test rynkowy, ponieważ pozwalasz klientom odwiedzającym Twoją stronę z ofertą zagłosować na Ciebie swoim portfelem. Oni nie tylko informują Cię „o Kaśka, fajny temat, daj mi znać jak zrobisz coś więcej w tym kierunku. Zostawiam Ci swojego maila”. Oni już decydują o byciu moimi płacącymi klientami. To zdecydowanie dużo większa deklaracja z ich strony. Zainteresowania współpracą ze mną. I oni robią w moim kierunku naprawdę bardzo duży, głęboki i ważny krok, ponieważ otwierają dla mnie swój portfel.

Jak widzisz, klienci mogą przygotować dla Ciebie informację zwrotną w różnych formułach. Ty przygotowujesz swój minimalny produkt dla klientów np. w formule prototypu, próbki lub wersji 1.0. A klienci mogą okazać swoje zainteresowanie i swoje decyzje zakupowe poprzez pozostawienie Ci adresu mailowego do dalszego kontaktu, a być może nawet pozostawienie Ci swojego wpłaconego zainteresowania finansowego.

Polecam Ci spojrzenie na te szybkie eksperymenty z perspektywy bardzo praktycznej. Zastanów się dzisiaj – co mogłabyś przetestować w najbliższych dniach? Jaki pomysł chodzi za Tobą od dłuższego czasu i aż prosi się o sprawdzenie, czy warto iść w niego głębiej? Co mogłabyś przetestować?

To nie muszą być rynkowe produkty. Na początku możesz testować np.:

  • tytuł swojego ebooka,
  • możesz zapytać społeczności o to, jaki temat Twojego freebies (czyli takiego materiału, który można pobrać po pozostawieniu Ci maila na Twojej stronie) byłby interesujący dla Czytelników;
  • możesz sprawdzić, czy jakiś problem, który zdiagnozowałaś – naprawdę istnieje?

Dla mnie bardzo często takie szybkie eksperymenty kończą się tym, że wrzucam jakieś pytanie w naszej społeczności i sprawdzam jak bardzo ten temat jest gorący dla dziewczyn w naszej grupie. Jeśli jest sporo komentarzy, jeśli osoby same publikują dedykowane posty w tym temacie, używają zaproponowanych przeze mnie hashtagów i w ogóle ten temat zaczyna żyć, to dla mnie jest to informacja zwrotna – że warto iść w ten temat. Najwidoczniej zaklikał, chwycił w mojej społeczności.

Czasami zadaję pytanie, które zupełnie ginie w eterze i nikt nie reaguje na to, co napisałam. Nie poddaję się wtedy i nie załamuję rąk, tylko po prostu wiem już, że w tym kierunku nie będę szła. Temat nie wywołał żadnego zainteresowania w społeczności, po prostu.

Pomyśl dzisiaj o tym, jakie tematy są tymi, które nie dają Ci spać i które chciałabyś wreszcie sprawdzić. To dobry moment na to i oczywiście pamiętaj, że zawsze możesz takie eksperymenty robić w naszej grupie #DigitalGirls, do czego cię bardzo Gorąco zachęcam.

Książka, którą chcę Ci polecić – Metoda Lean Startup” Eric Ries

Zbliżyliśmy się do ostatniego kroku w naszym podcaście. To polecenie książki, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Mam nadzieję, że dla Ciebie także będzie ona wielkim sprzymierzeńcem w Twoim biznesie online. Mam na myśli książkę, którą już dzisiaj wspomniałam, czyli „Metoda Lean Startup” Erica Riesa. Jest to książka, która rzeczywiście trafia w serca wielu przedsiębiorców, ponieważ dotyka tematów związanych z innowacjami, z szybkimi i bardzo skalowalnymi przedsięwzięciami, jakimi są startupy. Założę się, że jeśli nie pomyślałaś nigdy o sobie, jak o star tupie, to nawet nie przyszłoby Ci do głowy, aby sięgnąć po tę książkę. Sam tytuł nie zachęca do tego, żeby sięgnęły po nią osoby, które projektują swoje edukacyjne i rozwojowe produkty online. Nic bardziej błędnego.

Jak się domyślasz – skoro książka przyciągnęła moją uwagę i opowiadam o niej tutaj, to jestem pewna, że przyda się także Tobie.

W książce Eric Ries porusza bardzo ciekawy temat, którym jest właśnie szybkie i sprytne testowanie różnych założeń biznesowych i budowanie sprawnie działających firm. Jeśli nie jesteś na etapie, kiedy chcesz budować swoje własne online-owe Imperium, to nie bój się, znajdziesz tam dużo informacji i wskazówek, które mogą wesprzeć Cię w tym etapie rozwoju, na którym teraz jesteś.

Zacznijmy od definicji startupu.

Dzięki tej właśnie definicji opisanej w tej książce – dzięki tym kilku krótkim słowom, które przeczytałam tutaj, uświadomiłam sobie, że jestem startupem i od tamtego momentu, a było to ponad 2 lata temu, sięgam z dużo większym zainteresowaniem i ciekawością po książki i blogi poświęcone właśnie tematowi innowacji i startupów. Czuję się częścią tego ekosystemu. Definicja opisana przez autora brzmi dokładnie tak:

Startup do ludzka instytucja stworzona z myślą o budowaniu nowych produktów lub usług w warunkach skrajnej niepewności.

A w praktyce oznacza dla mnie tyle, że ja jestem startupem.

Ta myśl uwolniła wiele pokładów mojej kreatywności i pozwoliła mi spojrzeć na moje pomysły na nowo. Na początku moje pomysły były wcale nie rynkowe i nie biznesowe – ponieważ na początku mojej działalności w internecie nie myślałam w ogóle o tym, że będę robiła biznes online. Myślałam bardziej o tym, że chcę się rozwijać, dzielić swoją wiedzą i robić to tylko i wyłącznie z takiego poziomu pasji i zachwytu światem. Dopiero z czasem przyszły takie myśli, że dzielenie się wiedzą może być jak najbardziej elementem mojego portfela przychodów, a być może w przyszłości nawet fundamentem, z którego będę się utrzymywała.

Dlatego Eric Ries był jednym z tych nauczycieli, którzy pojawili się w momencie kiedy uczeń, czyli ja, byłam gotowa. Być może i Ty w tej chwili, słuchając tej audycji, pomyślisz o sobie zupełnie inaczej, niż do tej pory. Pomyślisz o sobie, jako o takiej organizacji, jako takim projekcie, który realizujesz sama (a być może z partnerką lub z całym zespołem), który ma duże prawdopodobieństwo, że będzie mógł się skalować, rozwijać i że rzeczywiście te wszystkie niepewności które w naszym świecie funkcjonują wokół nas, gdy zmienne technologie, zmieniający się i pędzący do przodu świat sprawią, że nie tylko nabierzemy dzięki temu siły, ale też wykorzystamy tę szybką falę, aby na nią wskoczyć i rozwinąć się jeszcze mocniej.

Zauważyłaś pewnie, że uwielbiam trójki i większość elementów, w których opowiadam, ma właśnie taką strukturę. Także z książki „Metoda Lean Startup” mam dla ciebie 3 takie myśli, które chciałabym, żebyś wzięła na wynos.

Myśl #1:

Ty też jesteś startupem.

Postrzeganie siebie jako takiej organizacji / projektu, która żyje w warunkach skrajnej niepewności i dzięki temu właśnie rozwija się mocniej i coraz bardziej sprawnie.

Myśl #2:

Przedsiębiorczość to ciekawość.

Przedsiębiorca jest osobą, która uwielbia zaspokajać swoje zainteresowanie i ciekawość światem, która słucha klientów, uwielbia się uczyć w działaniu. Uczenie się zwykle występuje w ramach eksperymentów i w cyklach pozyskiwania informacji zwrotnej (które mogą się nigdy nie kończyć, bo jak się domyślasz ten 3-krokowy proces Twórz-Mierz-Ucz się można powtarzać w nieskończoność).

Przyzwyczaj się do tego, że jeśli projektujesz swoje produkty online – nigdy nie będzie takiego momentu, w którym będziesz w 100% gotowa, perfekcyjnie przygotowana i na 100% przygotowana i zrealizowana. Nie ma takiego momentu w którym mogłabyś w ten sposób się poczuć. Twoi klienci będą dorastali razem z Tobą, rynek będzie się zmieniał w tempie ekspresowym, tak jak to się dzieje w ostatnich latach. Wszystko wokół będzie się zmieniało – i Ty także! Dlatego nigdy nie będzie takiego momentu, w którym będziemy mogły powiedzieć „OK, siadam w fotelu i teraz wszystko się dzieje. Naciskam taki czerwony wspaniały przycisk GO! I moje plany i projekty właśnie zaczynają hulać i żyć swoim życiem”, a ja sobie leżę na leżaku, albo na fotelu i odpoczywam. Takiego momentu nie będzie. I jeśli rzeczywiście jest w Tobie taka nutka przedsiębiorcy, to raczej już wiesz o tym. A jeśli dopiero budzisz w sobie postawę przedsiębiorcy, to mam nadzieję, że poczułaś to w sobie teraz bardzo, bardzo głęboko. Nie ma szansy, abyś osiągnęła taki stan „zen” będąc przedsiębiorcą.

Myśl #3:

Każdego dnia podważaj swoje założenia o świecie.

Eric Ries bardzo dobitnie pokazuje na wielu przykładach, nie tylko z rynku amerykańskiego, ale także światowego, że bardzo wielu przedsiębiorców, a także twórców autorskich projektów wyłożyło się (mówiąc kolokwialnie) na tym, że przygotowywali produkty i usługi bazując na swoich fundamentalnych założeniach o świecie i klientach, których nie zweryfikowali w praktyce, których nie przebadali w takich szybkich eksperymentach, o których dzisiaj dużo mówiliśmy.

Dlatego tak bardzo ważne są te małe, szybkie, zwinne testy, które umożliwią Ci zweryfikowanie Twoich własnych założeń o świecie, o Tobie, a przede wszystkim o potrzebach Twoich klientów.

Bardzo Cieszę się że dotrwałaś do tego momentu, w którym już wiemy, że podważanie założeń o świecie powinniśmy robić każdego dnia. Chodzi przede wszystkim o nasze dobro i dobro naszych klientów. dla których przygotowujemy i projektujemy nasze produkty. Nie ma sensu gdybać. Warto działać i uczyć się w tym działaniu. To taka moja dewiza, którą pewnie rozpoznajesz już w co drugim moim słowie, nie tylko w tym podcaście.

Dziękuję Ci bardzo za uwagę i za obecność w ramach tego drugiego odcinka podcastu.

W następnym odcinku

W kolejnym odcinku porozmawiamy o tym, w jaki sposób robić wyzwania. Będziemy mówiły o tym, jak zaprojektować własne wezwanie, do którego zaprosisz swoich odbiorców, a także jak podejmować wyzwania we własnym życiu. Myślę, że ten temat zainteresuje niejedną Edukatorkę Przyszłości. Do usłyszenia.