Tysiące kobiet każdego roku traci tysiące, albo nawet dziesiątki tysięcy złotych, na niewykorzystywaniu swoich talentów i doświadczenia mimo, iż publikują w sieci gigabajty wartościowej wiedzy.

Ty także inwestujesz we własny rozwój od lat i chciałabyś na tym zarobić.

Ale tego nie robisz, prawda?

Wiesz dlaczego?

Nie potrafimy sensownie zamienić naszej wiedzy w edukacyjny produkt online, który doprowadzi klientów do efektów. Znajomość branży czy specjalizacja w wybranej dziedzinie nie oznacza jeszcze, że poradzimy sobie z przekazaniem tej wiedzy innym efektywnie. Boimy się, że nam nie wyjdzie. Nie wiemy także jak wycenić wartość, którą wnosimy w życie innych ludzi.

Marzymy o zespole osób o podobnych marzeniach i planach, w gronie których mogłybyśmy bezkarnie rozszerzać strefę komfortu, testować pomysły, dzielić się myślami i wspólnie świętować sukcesy. 

To wszystko dlatego, że rzadko czujemy się prawdziwymi ekspertkami i w głębi serca nie dajemy sobie prawa do dzielenia się naszą wiedzą. „Przecież jeszcze nie wiem wszystkiego w mojej dziedzinie” – słyszałam te słowa zbyt wiele razy, aby siedzieć cicho.

Nie będę już milczeć.

Stworzyłam #DigitalGirls Academy, aby kobiety takie jak Ty i ja mogły wchodzić pewnie na wyższe poziomy w swoich biznesach online i zarabiać więcej, dzięki sprzedaży rozwojowych i edukacyjnych produktów online.

Nazywam się Kaśka Żbikowska. Jestem pasjonatką sensownego rozwoju i edukatorką przyszłości. Uczę jak uczyć dorosłych, jak projektować dla nich wyjątkowe doświadczenia w procesach edukacyjnych i jak angażować ich we wspólne projekty, by doświadczali zmian i osiągali swoje efekty.

Pracuję z gotowymi do działania specjalistkami, trenerkami i autorkami przy projektowaniu biznesów opartych o kursy online, e-booki i inne produkty bazujące na wiedzy. A jeśli dopiero stawiasz pierwsze kroki w cyfrowym świecie, to praktycznie i metodycznie pomogę Ci zamienić Twoje pomysły w przychodowe produkty online. Serio. Jestem w tym świetna. 

No dobra, ale dlaczego miałabyś mi zaufać?

(to będzie dłuższa opowieść, zaparz sobie kawę)

Może dlatego, że nie zawsze wiedziałam, jak korzystać z moich możliwości. Dlatego, że przez wiele lat nie czułam się wystarczająco dobra, by nazywać siebie ekspertką i zarabiać na swojej wiedzy. Ale działanie, eksperymentowanie, radość z sukcesów i wyciąganie wniosków z porażek pozwoliło mi dotrzeć tu, gdzie jestem teraz. Sprawdziłam to wszystko na własnej skórze. I jestem gotowa, by pomóc Ci znaleźć własną drogę w biznesie on-line.

Posłuchaj.

Był rok 2014.

Blogowałam już wtedy od trzech lat. Na mojej stronie www dzieliłam się wskazówkami dotyczącymi organizacji pomysłów w formie map myśli i realizowaniem swoich projektów. Uświadamiałam, jak ważne jest branie sterów swojego życia we własne ręce. Ale czułam, że chcę czegoś więcej. Bliżej, inaczej, razem.

Dlatego pewnego grudniowego dnia zapytałam czytelniczki bloga o to, czy chcą zaprojektować ze mną najlepszy rok swojego życia. Zapytałam, licząc na odpowiedź – ale to, co się po chwili stało, przerosło moje najśmielsze oczekiwania! Bo odpowiedź była, i to jaka…
Siedziałam i patrzyłam, jak przychodzą kolejne wiadomości. W ciągu kilku godzin dostałam kilkadziesiąt zapytań o to, jak można zapisać się do mojego programu.

Byłam zachwycona. Szczęśliwa.

I… przerażona.

Bo wiesz: nie byłam na to przygotowana. Wtedy nie mówiło się jeszcze o grupach na FB. Nie było także zbyt wielu kursów online na rynku. Zupełnie nie wiedziałam, jak to się robi! Dlatego wzięłam głęboki wdech, a potem podjęłam wyzwanie i w jeden weekend nauczyłam się niezbędnych rzeczy o grupach na FB, formularzach zapisu i wysyłce maili, tworzeniu materiałów cyfrowych. Czyli o wszystkim, o czym nie miałam zielonego pojęcia.

Projekt Kreatorka ruszył z mocą.

I nagle… nagle w mojej społeczności zaczęły się dziać rzeczy zdumiewające. Ponad 1234 kobiet aktywnie uczestniczyło w moim kursie. Społeczność Kreatorek rozkwitała. Była energia, zabawa, twórcze działanie, realne zmiany. Konkret.

Przyszedł styczeń. Kurs się kończył.
– Co teraz? – zachodziłam w głowę.
– Zamknij to, albo zrób coś wielkiego – rzuciła moja siostra.

Te słowa mnie obudziły.
Chciałam działać dalej, ale bałam się, że nie wystarczy mi zasobów. Ba: po prostu wiedziałam, że sama tego nie udźwignę.
Co zrobić?
Stanęłam przed lustrem, spojrzałam sobie w oczy i powiedziałam do siebie:
– Kaśka. Przecież zawsze były dla ciebie ważne relacje. Nie rób tego sama. Zaproś kogoś do współpracy!

I tak właśnie zrobiłam. Zaprosiłam do współpracy wolontariuszki. Już po kilku dniach było nas ponad dwadzieścia. Dwadzieścia wspaniałych kobiet, pełnych energii, pomysłów i chęci do działania. Poczułam spokój i radość: to był właściwy krok.

Razem zaczęłyśmy uruchamiać twórcze inicjatywy w całej Polsce i poza nią. Odbywały się Kawy Kreatorek, wydawałyśmy nasz własny e-magazyn „Kreatorka Uskrzydla”, organizowałyśmy warsztaty rozwojowe, konkursy, tworzyłyśmy wieloautorskiego bloga. Pomysł gonił pomysł, wymyślałyśmy projekt za projektem, spotkanie za spotkaniem. Maile, skajpy, telefony. Niesamowite tempo i energia.
Zmieniałyśmy świat.

Przez kilkanaście miesięcy kierowałam naszym zespołem, uczestniczyłam w projektach, jeździłam po kraju, organizowałam naszą przestrzeń i animowałam kilkutysięczną grupę Kreatorek. Dziewczyny z zespołu także z energią realizowały swoje zadania.
Ale w pewnym momencie wszystkie zaczęłyśmy odczuwać zmęczenie.
Zaczęły się pytania. O plany na przyszłość, o sposoby zarabiania na tym projekcie. 
Te pytania nie były złe.

Tylko, że ja… nie miałam już sił.
Byłam wyczerpana. Tak bardzo zmęczona. Nie miałam energii, a na samą wzmiankę o wymyślaniu czegoś nowego słabłam jeszcze bardziej. Mój silnik stracił wydolność. Ciało zaczęło się buntować.
Padłam.

Zamknęłam projekt Kreatorka i rozwiązałam zespół.  
To była cholernie trudna decyzja.

A potem – zwolniłam.
Dałam sobie czas na obserwację siebie i okoliczności. Regenerowałam siły.
Myślałam i wyciągałam wnioski.

Aż w końcu powiedziałam sobie: OK. Musiałam zamknąć coś tak ważnego dla wielu kobiet i dla mnie samej. Ale ciągle jestem przekonana, że potrafię zmienić świat.
Tylko… nie cały od razu.
Ta myśl przyniosła mi ulgę. Dała wolność. Zrozumiałam, że nie chcę działać z anonimowym tłumem. Chcę pracować relacyjnie.

Zobaczyłam, że wtedy, w projekcie Kreatorka potrzebowałam nie kolejnych nowych projektów, a biznesowych partnerek, które uzupełniłyby moje zasoby. Osób, z którymi podzieliłabym się wyzwaniami i z którymi stworzyłabym i wdrożyłabym w życie strategię biznesową.
Postanowiłam, że nie będę zmieniać całego świata na raz. Wystarczy mi jego mały fragment. Jedna osoba, trzydzieści – nie tysiąc. Przestałam szukać zasięgów. Zaczęłam budować nową przestrzeń – małą, kameralną, życzliwą.

Co mi dał ten ogromny, różnorodny i pełen działania projekt – Kreatorka?
To, że odkryłam siebie i moje możliwości w działaniu. Nie gdybając.
To doświadczenie pozwoliło mi zaprojektować swoje działania na nowo.

Jesienią 2017 roku otworzyłam wirtualne drzwi Akademii Magii.

Nie ma w niej tłumów, ale jest uważność dla każdej z nas. To przestrzeń, która skupia wyjątkowe kobiety. Kobiety świadome siebie, swoich potrzeb, które z dużą otwartością dzielą się swoim doświadczeniem. I kawałkiem serca.

To Akademia dla kobiet, które mają w sobie gotowość do eksperymentów. Tworzymy w niej wspólnie przestrzeń do brania i dawania. Do wymiany i wsparcia. Do wyjątkowych relacji. Zaczynamy od małych kroków i nabieramy rozpędu.

W Akademii robię to, co kocham.

Odkrywam w ludziach to, co w nich najlepsze. Widzę ich mocne strony i pomagam je rozwinąć. Codziennie wzruszam się czarami, jakie dzieją się w projektach Studentek Akademii. Pierwszy raz czuję, że nie oczekuje się ode mnie tylko dawania. Tu nawzajem unosimy się do góry.

W Akademii w stu procentach wykorzystuję moją moc ożywiania pomysłów. Tych, które są zapisane gdzieś w notesie czy schowane w głowie. Patrzę z satysfakcją, jak się materializują. Jak wychodzą na rynek. Świętuję razem z moimi Studentkami, kiedy pojawiają się pierwsi płacący klienci. Czuję dumę, kiedy zarobki na naszych produktach przestają być przypadkowe.

Działamy razem.
To naprawdę działa.

Kaśka Żbikowska / kaska@digitalgirls.pl
Mentorka #DigitalGirls

Ta strona nie powstałaby, gdyby nie dwie moje ukochane Studentki Akademii Magii – Ula i Marta. Dziękuję Wam, Dziewczyny!

Ula Osek, dziękuję Ci za wysłuchanie mnie i zadawanie pytań, od których mózg wykręcał mi się na drugą stronę, a dusza tańczyła tango… Ta opowieść, którą nosiłam w sobie tyle lat ujrzała światło dzienne dzięki Twojej empatii i umiejętności wyciągnięcia esencji z moich słów. 

Marta Łysek, a Tobie dziękuję za nadanie życia tej opowieści, za zamianę moich słów w opowieść trzymającą w napięciu do ostatniej linijki. Dzięki Twojej pracy nad tekstem mogłam być aktorką pierwszoplanową i scenarzystką tej opowieści jednocześnie.  To bezcenne!

<3