Podcast #DigitalGirl / 04 / Marketing treści z Anią Zalewską

Podcast #DigitalGirl / 04 / Marketing treści z Anią Zalewską

Zapraszam Cię na 4. odcinek mojego podcastu #DigitalGirl / Zostań Edukatorką Przyszłości!

W odcinku #04 / Marketing treści z Anią Zalewską posłuchasz o:

  • budowaniu marki w sieci za pomocą content marketingu (czyli marketingu treści);
  • na co warto zwrócić uwagę kiedy rozpoczynamy rozwijać nowy kanał komunikacji z naszymi odbiorcami;
  • jak tworzyć wartościowe treści wielokrotnego użytku do internetu. 

Opowiadam także o audiobooku Droga Startupu Erica Ries i wyciągam z niej 3 inspirujące myśli. 

Podcast >>> Download (MP3) / iTunes (subskrybuj)

Linki >>> 

Grupa #DigitalGirls na FB – najbardziej magiczna społeczność w internecie 

Droga Startupu – Eric Ries (audiobook)

Mat Czechowicz – muzyka w podcaście 

 

 

Moim gościem specjalnym w podcaście jest dziś Ania Zalewska z agencji Widoczni 🙂

Ania Zalewska –  zajmuje się marketingiem internetowym, a jej specjalność to content marketing od budowy strategii po realizację. Od 2014 roku działa w agencji Widoczni.com w Poznaniu, gdzie współtworzy zespół marketingowy. Szkoli pracowników, blogerów, studentów i właścicieli firm z podstaw marketingu internetowego, analityki internetowej i content marketingu. Realizuje projekty edukacyjne dla Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu i Wyższej Szkoły Bankowej. Redaguje blog widoczni i publikuje w takich magazynach i portalach branżowych jak: Nowy Marketing, Marketing w Praktyce, Magazyn Online Marketing, Marketer+ i wiele innych. W swoich działaniach inspiruje się projektowaniem usług metodą design thinking.

Linki od Ani:

Artykuł o powiązaniach sprzedaży i treści na stronie – informacje uzupełniające o naszej rozmowy

Artykuł na blogu Widoczni.pl o wyszukiwaniu w Google, o którym wspominała Ania – prawdziwy hit 🙂

Akademia Widoczni – a tutaj aktualne terminy bezpłatnych szkoleń

BuzzSumo – narzędzie do sprawdzania popularności artykułów w mediach społecznościowych, o którym wspominała Ania

Inne przydatne narzędzia w content marketingu:

  1. Answer the Public – pokazuje najczęstsze zapytania internautów związane z wybraną frazą 
  2. Google Trends – umożliwia zbadanie, czy wybrany przez nas temat cieszy się zainteresowaniem

Widoczni na LinkedIn – profil, na którym zespół agencji dzieli się regularnie ciekawostkami z branży

Transkrypcja Podcast #04 / Marketing treści z Anią Zalewską

Witam Cię w kolejnym odcinku podcastu #DigitalGirl Zostań Edukatorką Przyszłości.

Rozmowa z inspirującym gościem

Mam niesamowitą przyjemność gościć w podcaście Anię Zalewską, która reprezentuje Agencję Widoczni. Będziemy rozmawiały na temat content marketingu. To określenie tylko tak poważnie brzmi. Zaraz odrzemy go z tajemnic.

Ania Zalewska >>> Dzień dobry, dzisiaj będziemy obalać mity i poszukiwać tajemnic content marketingu, które ułatwią nam tworzenie wartościowych treści. Nazywam się Ania Zalewska i na co dzień prowadzę w Agencji Widoczni projekt edukacyjny Akademia Widoczni. Zajmuję się również content marketingiem i całym marketingiem naszej agencji, więc łączę kompetencje i z marketingu internetowego, i z budowy wizerunku. Mam nadzieję, że skorzystacie z mojej wiedzy.

Kaśka Żbikowska >>> Super! Jestem tego absolutnie pewna. Mamy już wspólne doświadczenia sprzed kilku tygodni, kiedy realizowałyśmy razem kilka działań związanych z projektem >>> #DigitalGirls Academy. Myślę więc, że nawiążemy do niektórych tematów, które także wtedy były interesujące dla Studentek Akademii.

Aniu, kiedy tylko myślę sobie o content marketingu, to przede wszystkim chciałabym pozwolić dziewczynom z naszej społeczności przyjrzeć się temu tematowi od praktycznej strony. Widzę, że coraz więcej osób chciałoby sprzedawać swoją wiedzę w sieci. Chciałybyśmy realizować edukacyjne i rozwojowe projekty. A do tego potrzebna jest zbudowana i uświadomiona odbiorcom – marka osobista. Taka, która pomoże nam wytłumaczyć naszym odbiorcom kim jesteśmy i jaką wartość dajemy. Z praktyki wiem, że content marketing świetnie się do tego nadaje. Opowiedz nam, Aniu, jak budować własną markę w sieci, którą można wykorzystać także do sprzedaży naszych produktów online.

Ania Zalewska >>> W agencji wykorzystujemy treści, żeby budować nasz wizerunek. Opowiem na tym przykładzie, co warto robić. Są to uniwersalne metody, na których możesz się wzorować. Chcieliśmy zbudować wizerunek eksperta. Pierwszym  intuicyjnym krokiem w tym celu jest stworzenie bloga.

Nie każda treść jednak będzie realizować potrzebę budowy wizerunku. Samo stworzenie tekstów na stronie, to jeszcze nie wszystko. Potrzebne są teksty wysokiej jakości, które niosą wartość dla użytkownika. Wartość to właśnie słowo klucz, gdy dostarczamy treści budujące nasz wizerunek.

Warto się zastanowić: co ja mogę dać użytkownikowi. Nie mam na myśli tego, co mogę dać w sensie sprzedażowym, np. sprzedam nowe, fajne szkolenie czy zaproszenie na kurs. Chodzi o to, co już teraz każdy użytkownik może ode mnie dostać zupełnie za darmo. Na tej podstawie będzie mógł poznać moją ekspercką wiedzę w danej dziedzinie.

Wskazuję na blog jako rozwiązanie, dlatego że jest prosty w realizacji. Każda z nas ma jakąś ekspercką wiedzę i nie musi poświęcać czasu na poszukiwanie materiałów w sieci.

Siadamy i piszemy, mając cały czas w pamięci to, że te treści mają się komuś przydać i mają również zaprezentować, na czym się znamy. Sugerowałabym właśnie taki kierunek.

Kaśka Żbikowska >>> OK, czyli proponujesz, żeby zacząć od pisania bloga. Od tworzenia wartościowych treści w ten sposób. Wiesz, kiedy patrzę sobie na blogi, które uruchamiają dziewczyny w naszej społeczności, to dostrzegam, że czasami staramy się od razu zacząć od tego eksperckiego poziomu. A przecież wystarczające jest to, że my same – jako pasjonatki, specjalistki w jakiejś dziedzinie – jesteśmy kilka kroków dalej, niż osoby, które będą tego bloga czytały.

Ania Zalewska >>> Tak, oczywiście. Zawsze powtarzam, że nawet jeśli piszemy do super zaawansowanego użytkownika, to i tak musimy pisać prostym językiem. To nie jest tak, że jak piszę do profesorów, to będę wertować słowniki, żeby używać wyrafinowanych słów. To musi być prosty przekaz, prosty język.

Mam dokładnie to samo doświadczenie, o którym teraz mówisz. Faktycznie wydaje mi się, że coś jest bardzo banalne i że przecież każdy to wie. Ale to jest tak zwana „klątwa wiedzy”. Bo za chwilę okazuje się, że dostaję pytania, które mnie szokują. Nawet nie przypuszczam, że ktoś może czegoś nie rozumieć, czy nie wiedzieć. Wracam na ten etap, o którym mówiłaś – tworzę treści, które dla mnie są bardzo podstawowe i banalne. Jednak w odbiorze stanowią wysoką wartość dla użytkowników.

Nie oszukujmy się, osoby, które są bardzo zaawansowane, szukają treści gdzieś indziej. Najczęściej są to zagraniczne blogi. My, polscy twórcy – powinniśmy mieć świadomość, że nas czytają przede wszystkim osoby na poziomie podstawowym, które same jeszcze do końca nie wiedzą, gdzie szukać informacji. Potrzebują, żeby poprowadzić ja za rękę. W naszym przypadku również sprawdziło się to dobrze – postawiliśmy na odbiorcę podstawowego, początkującego.

Kaśka Żbikowska >>> Jeśli ktoś będzie potrzebował wiedzy na wyższym poziomie i będzie chciał wejść kilka kroków wyżej, to i tak będzie od razu kojarzył tę osobę, która pomogła mu na początku, kiedy stawiał pierwsze kroki. I zwiększa się prawdopodobieństwo, że wróci do tej osoby, czy tej firmy, które zasiliły go tymi wartościowymi treściami na jego starcie.

To trochę uspokaja. Bo wiesz, widzę taką tendencję, w którą sama kiedyś zabłądziłam – tworzyłam materiały trochę wręcz „udziwnione”. Wydawało mi się, że ja już wszystko wiem i szukałam jakichś totalnie nowych, bardzo unikalnych wartościowych treści. A okazało się, że moi czytelnicy w ogóle tego nie potrzebowali. Więc Twój przykład jest bardzo dla mnie ciekawy – z tym blogiem nie eksperckim.

Ania Zalewska >>> Opowiem Ci jeszcze jedną historię. Korzystaliśmy kiedyś z narzędzia BuzzSumo. Na podstawie tego narzędzia, można poznać treści, które są najchętniej współdzielone w mediach społecznościowych. Tym samym zainspirować się i stworzyć u siebie na blogu również treści o podobnej tematyce.

Ja byłam bardzo sceptyczna, bo jedną z najpopularniejszych treści był artykuł o sposobach wyszukiwania w Google. Nie rozumiałam, jak taka treść może kogoś interesować, przecież to banalny temat – wpisuję słowo do wyszukiwarki i tyle. A okazuje się, że ten artykuł, od czasu kiedy go stworzyłam (czyli prawie rok temu) – co miesiąc jest hitem na naszym blogu.

Użytkownicy wchodzą na niego z wyszukiwarki, bo faktycznie poszukują w Google sposobów na wyszukiwanie.  To też daje do myślenia. Może nam się wydawać, że coś jest głupie i nie może się sprawdzić. A jednak będzie wielkim sukcesem. Trzeba mieć też trochę dystansu do siebie i do swojej wiedzy. Stanąć z boku i przyjrzeć się, czego chce użytkownik. To, że coś mnie jest niepotrzebne, to nie znaczy, że nie jest potrzebne odbiorcy.

Kaśka Żbikowska >>>  To jest niesamowicie dobry przykład. Ja także robię taki eksperyment. Właśnie pamiętając o tym, że skoro ja robię coś od kilku lat, znam się na tym, przyszłam różne ścieżki, zabłądziłam wielokrotnie i wiem gdzie nie iść, to nie znaczy, że moja społeczność, moi odbiorcy będą w takim samym momencie rozwoju jak ja. I niejednokrotnie zadaje sobie właśnie pytania, o których powiedziałaś – czasami podstawowe dla mnie. I nie dlatego, że uważam, że ktoś, kto je zadaje jest gorszy. Taka osoba po prostu szuka konkretnie tego, żeby wejść na tę ścieżkę. I naprawdę okazuje się, że niesamowite rzeczy w ten sposób mogę odkryć.

Mówimy o różnych sposobach przekazywania naszej wiedzy. Zaczęłyśmy od bloga i tutaj podpisuję się dwoma rękami pod Twoimi słowami.  W moim przypadku blog także bardzo fajnie pracował na moją „eksperckość” i na budowanie tego, co chciałam osiągnąć na początku w sieci. Ale jest dużo więcej możliwości do tego, aby stworzyć swój wizerunek, budować go w różnych kanałach komunikacji, w różnych mediach. Powiedz nam, na co warto zwrócić uwagę, kiedy chcę odkryć i wyeksplorować nowy kanał, na przykład mam już bloga i chciałabym iść w kierunku podcastu, albo w kierunku profilu w jakimś medium społecznościowym, które będzie przeze mnie prowadzone profesjonalnie i spójnie?

Ania Zalewska >>> W moim odczuciu najczęstszym błędem w takiej sytuacji jest to, że się za szybko poddajemy.  Tzn. robimy coś przez miesiąc, a potem myślimy „nie, to nie udaje się aż tak jak mój blog, który prowadzę już 5 lat, nie będę traciła czasu”. Polecam więc danie sobie trochę czasu na testowanie – nie tylko samego kanału, ale też różnych treści, które w nim publikujemy.

Może intuicyjnie wydawało nam się, że np. na Instagramie będą się fajnie sprawdzały cytaty, a nikt tego nie chce oglądać. Za jakiś czas przetestujemy nową formę, np. swoje zdjęcia z konferencji i okaże się, że użytkownik na Instagramie chce widzieć moją pracę od kuchni.

Warto wszystko przetestować najpierw przez dłuższy okres i dopiero na tej podstawie stwierdzić, czy w ogóle jest sens prowadzenia określonych działań na Instagramie czy na Facebooku. Nigdzie nie jest powiedziane, że musimy być wszędzie i że też wszędzie jest odbiorca zainteresowany nami.

Kaśka Żbikowska >>> Świetna rada! Bardzo mi się podoba to, co powiedziałaś, żeby się nie poddawać zbyt szybko i obserwować wyniki. Rzeczywiście, często „rzucamy się” na nowe projekty i zakładamy np. profil, czy  uruchamiamy jakiś nowy projekt i oczekujemy, że efekty wynikające z niego przyjdą za kwadrans. Powiedziałaś o kilku miesiącach. Czy to rzeczywiście jest dobry okres na testy nowego kanału?

Ania Zalewska >>> Myślę, że to jest minimum. Gdybyśmy w agencji poddali się po pierwszych miesiącach prowadzenia Instagrama, to naprawdę nie mielibyśmy zbudowanego konta. U nas historia wygląda tak, że na początku kompletnie nie mieliśmy pomysłu na ten profil.

O ile na blogu możemy tworzyć fajne artykuły, na Facebooku później te artykuły wypromować, to na Instagramie liczy się przede wszystkim zdjęcie i wizualny aspekt. Kompletnie nie mieliśmy na to pomysłu. Było blisko, żeby powiedzieć „dajmy sobie z tym spokój”.  Ale zaczęliśmy testować inne obszary i pokazywać zespół, pokazywać to, co się dzieje u nas na co dzień i to chwyciło. Gdybyśmy od razu poddali się na wstępie, bo nikt nie chciał słuchać o marketingu na Instagramie, to nie moglibyśmy działać tak, jak działamy.

Teraz Instagram jest na tyle rozbudowany, że stał się też elementem naszej strony internetowej. Kiedy wejdziesz do nas na stronę (>>> Widoczni), to zobaczysz, że zdjęcia są zaciągane za pomocą skryptu, więc wzbogacają dodatkowo stronę internetową. To dodatkowa korzyść.

Kaśka Żbikowska >>> Bardzo ciekawy przykład z tym, że nie poddaliście się i później zaczęliście rzeczywiście w różny sposób te treści ogrywać. Czyli na Waszym blogu (który bardzo lubię czytać i robię to regularnie :)) jest mnóstwo materiałów eksperckich, mięsistych, ale też sporo tych lżejszych. Skupiacie się na merytoryce, która jest Waszą specjalizacją. A na Instagramie pokazujecie Was od kuchni.

Ania Zalewska >>> Tak, pokazujemy zespół. Dużą rolę odegrał fakt, że zaczęliśmy działania offline. Marketing internetowy został uzupełniony przez działania offline – nasze spotkania, szkolenia i wszelkie okazje, podczas których spotykamy się z ludźmi. To jest nasz kluczowy materiał, który publikujemy na Instagramie. Działa fajnie, bo te osoby, które były na danym szkoleniu – też chcą siebie zobaczyć na zdjęciach i są zainteresowane takim materiałem.

Kaśka Żbikowska >>> Dochodzimy powoli do pytania, które mam jeszcze dla Ciebie. I wiem, że odbiorcy naszego podcastu też będą tym zainteresowani. Obserwuję różne marki i ich obecność w różnych kanałach. I widzę, że treści, które publikują są często prawie identyczne. Myślę czasami, że to jest błąd, ale pewnie Ty wiesz o tym więcej.

Czy to jest OK, jeżeli w każdym kanale jest to samo? Przykładowo – stworzę dobry artykuł na bloga, potem publikuję go na Facebooku, potem grafikę wiodącą pokazuję na Instagramie. Potem jeszcze robię to samo w innych miejscach, np. na LinkedIn, bo tam też może kogoś zainteresuje. I w zasadzie w jednym momencie po publikacji takiego tekstu eksperckiego – jestem jednego dnia we wszystkich kanałach na raz. I myślę, że jeśli moi klienci korzystają z tych kilku kanałów, to dostają czkawki w tym momencie. Bo wszędzie jestem ja i ciągle to samo. I myślę sobie wtedy, że ktoś traktuje mnie, jak blondynkę, której trzeba ciągle przypominać, że jest coś nowego na blogu. A może nie wszystkie treści są do tych kanałów dostosowane?

Ania Zalewska >>> Wszystko zależy. U nas, na każdym kanale jest inny typ odbiorcy, co widać po reakcjach na treści z naszego bloga – inne na Facebooku, inne na Linkedin. Nie zawsze sprawdza się więc przekonanie, że użytkownik dostaje czkawki. Oczywiście są takie sytuacje, że faktycznie lepiej się trochę zróżnicować treść. Trzeba poznać swoich użytkowników i dowiedzieć się, czy faktycznie powielają się pomiędzy tymi kanałami, czy może zupełnie inny użytkownik jest na LinkedIn, a zupełnie inny na Facebooku. Teraz kiedy dystrybuuję tę samą treść we wszystkich kanałach, to mimo że to jest to samo, docieram do zupełnie innych osób. Więc tak w ciemno stwierdzić, że się powtarzam byłoby zbyt dużym uproszczeniem.

Kaśka Żbikowska >>> Aniu, dobrze, że o tym mówisz. Teraz słuchając Ciebie przyszło mi do głowy, że w zasadzie można ogrywać ten sam materiał na różne sposoby, bo może rzeczywiście być wartościowy dla różnych osób, w różnych miejscach, punktach styku z naszą marką. Np. na Instagramie zainteresuje kogoś fajne zdjęcie z najlepszym cytatem z tekstu opublikowanego na blogu, a w innych miejscach możemy nawiązać do tego materiału w innej formule. I robi się nam content wielokrotnego użytku. W różnych kanałach możemy inaczej go ograć. Może właśnie to jest ta ścieżka?

Ania Zalewska >>>  Nasz przekaz może się powtarzać, ale oczywiście forma zawsze musi być dopasowana do odbiorcy. A odbiorca jest inny na Instagramie, inny bezpośrednio na blogu, inny na Facebooku, Twitterze. Mają zupełnie inne oczekiwania. Nazywamy to ponownym wykorzystaniem treści, bo artykuł na blogu możemy np. przerobić na infografikę, jeżeli artykuł dotyczył jakichś danych. Tę infografikę dystrybuować na Instagramie lub na Facebooku. Możemy na podstawie tego artykułu na blogu – stworzyć podcast, webinar lub inne video. I to również będzie zróżnicowanie formy w zależności od odbiorcy.

Kaśka Żbikowska >>> Przyszło mi do głowy, że w zasadzie można ograć to w taki sposób, że skoro wiemy, że na jednym kanale moi odbiorcy lubią oglądać, na innym słuchać, a na jeszcze innym czytać, to nie tylko chodzi o dobór odpowiednich form tego samego przekazu, ale o coś jeszcze…

Zauważyłam, że sama wpadłam w taką pułapkę: mój blog żyje w sieci od 2011 roku. To sporo czasu i zdążyłam się rozwinąć w trakcie tych lat. Zmienił się mój punkt widzenia na różne tematy. I dostrzegłam, że mam w sobie takie przekonanie, że nowe artykuły, nowe posty, nowe materiały – to są te jedyne słuszne i ważne, żeby je pokazywać światu w tej chwili. A prawda jest taka, że skoro już wyprodukowałam sporo materiałów przez kilka lat i nie wszystkie straciły swoją aktualność (a niektóre są nawet uniwersalnymi materiałami), to warto sprawić, że będą miały więcej żyć. I np. wrócić do materiałów sprzed kilku miesięcy, czy sprzed kilku lat (o ile oczywiście one wciąż mogą dawać wartość odbiorcy). Co myślisz o takim podejściu do materiałów? Czy warto wyciągać rzeczy ze swojego archiwum, czy trzeba ciągle robić coś od nowa?

Ania Zalewska >>> Absolutnie nie musimy ciągle tworzyć czegoś od nowa. Mamy wszyscy ograniczone zasoby, nie mamy nieskończenie wiele czasu, ani nieskończonej liczby pomysłów, a czasami nawet mamy kryzys twórczy. W takiej sytuacji, dobrze sprawdza się podejście, żeby wykorzystać ponownie to, co już mamy.

Jak to można zrobić? Przede wszystkim możemy wziąć na tapetę stary artykuł, np. sprzed pięciu lat. Możemy go uzupełnić o jakieś nowe treści, bo być może zawiera statystyki, które warto uaktualnić. A może coś się zmieniło i wymaga aktualizacji (a na pewno się zmieniło, bo każda branża dynamicznie ewoluuje). I później wyciągnąć ten artykuł na wierzch, jak zupełnie coś nowego.

Zapewniam, że użytkownik, nawet jeżeli czytał wcześniej ten artykuł, może totalnie go nie kojarzyć. Tyle jest teraz treści w internecie, że to nie jest tak, że każdy zauważy, że Kasia napisała dziesiąty raz to samo. Być może na to trafią, być może nie. Szanse są małe.

Jeżeli mamy na celu robienie czegoś takiego – czyli powracanie do treści – to też dobrze jest mieć to w głowie już, kiedy tworzymy coś od zera. Myśleć o tym, żeby tworzyć raczej evergreen content, czyli treści, które nigdy się nie starzeją. Oczywiście nigdy w 100% to się nie sprawdzi, ale żeby w większości były treściami, które można powielać. Wtedy możemy robić naprawdę wiele – od dzielenia tego na różnego typu formy, pod różne kanały odbiorców, po powtarzanie tych artykułów.

Bardzo chętnie czytam blog HubSpot. Tam dosyć często trafiam na taką sytuację, kiedy prezentują mi ten sam artykuł, który kiedyś już czytałam, ale zmieniają np. tytuł dodając inny rok – tzn. „10 sposobów na dotarcie do odbiorcy w 2018 roku”. Mój umysł już mi podpowiada, że to coś nowego na 2018 rok. A potem czytam całość i widzę, że są to takie porady, które równie dobrze mogłaś stosować 5 lat temu, bo się nie zestarzały. Więc oni mają z górki. To jest dosyć powszechne.

Kaśka Żbikowska >>> Podoba mi się to, bo to uwalnia trochę twórczynie treści w sieci, a z takimi dziewczynami najczęściej spotykamy się w społeczności #DigitalGirls. I rzeczywiście wykonanie naszej pracy raz – pozwala nam korzystać z niej wielokrotnie.

Przypomina mi się tutaj styczniowy projekt, który realizowałyśmy w społeczności – nazwałyśmy go #MyślęJakStrateżka (bez względu na to, czy takie słowo w języku polskim występuje J, ale w społeczności widziałyśmy, o co chodzi). Chodziło o myślenie strategiczne i planowanie, ale nie tylko swojego biznesu i produktów cyfrowych, ale też w ogóle planowanie, np. treści. Więc to się świetnie wpisuje w to, co teraz powiedziałaś. Aby już tworząc materiały, czy nagrywając podcast, tworząc materiał do pobrania na blogu, żeby już wtedy myśleć o tym, że to będzie wielokrotnego użytku. Że można to ograć na różne sposoby, stworzyć różne formaty i przede wszystkim dotrzeć do naszych odbiorców w różnych kanałach. Bardzo mi się to podoba.

Aniu, chciałabym jeszcze zapytać o jedną rzecz, która spędza sen z powiek wielu kobietom w naszym gronie. Chcemy tworzyć dużo wartościowej treści, dzielić się naszą wiedzą. Mamy niesamowitą potrzebę w sobie (a zwłaszcza Edukatorki), że chciałybyśmy użyć tego wszystkiego, co my wiemy i pomóc innym osobom w ich rozwoju. Ale brakuje nam czasu! Tworzenie wartościowego contentu to jest jednak inwestycja energii, czasu i różnych zasobów. Może masz jakąś złotą radę dla osób, które mają mało czasu w ciągu tygodnia na opracowywanie nowych treści? Jak mogłyby to realizować? Załóżmy, że mamy 1-2 godziny w tygodniu na przygotowywanie treści do internetu. Jaką radę dałabyś takim osobom? Na co warto zwrócić uwagę? Co odpuścić, a na co postawić nacisk?

Ania Zalewska >>> Jeżeli rzeczywiście mamy tylko 1 godzinę tygodniowo, to na pewno radzę odpuścić sobie blog. Nie wyobrażam sobie, żeby w godzinę stworzyć wartościowe artykuły, opublikować je w sieci i jeszcze promować.

Mamy taką strategię działania na LinkedIn, że codziennie (bez wyjątku!) publikujemy ciekawostkę z branży. Materiały są zaczerpnięte z branżowych serwisów i są wysokiej jakości. Chętnie je polecamy. Np. taka ciekawostka o tym, że Google zaczęło rozpoznawać nasze głosy i „co o tym sądzicie?”

Wyobraź sobie, że odbiór tych ciekawostek jest tak duży, że od kiedy zaczęliśmy je publikować (w listopadzie 2017 roku) – mamy tak duży wzrost obserwujących, że sami jesteśmy w szoku. Nie poświęcamy czasu na to, żeby napisać artykuł. Jedyna nasza inwestycja czasowa jest taka, żeby śledzić codziennie przez 15 minut najciekawsze blogi zagraniczne, wybrać z nich esencję i podzielić się z odbiorcami. I to świetnie działa.

Kaśka Żbikowska >>> Świetny przykład. Pokazuje wzmacnianie naszej marki, że jesteśmy na bieżąco,  że wiemy, co w trawie piszczy w dziedzinie, w której się specjalizujemy. No i możemy nawiązywać różne partnerstwa. Okazujemy innym twórcom treści szacunek i dzielimy się tym w sieci.

Ania Zalewska >>> Mam wrażenie, że to jest tak, że jak się dzielimy czyimś materiałem, to też łatwiej pobudzić do dyskusji.  Gdy pokazujemy swoje treści, w pewnym sensie się chwalimy swoją wiedzą, co nie zawsze motywuje użytkowników do wypowiedzi pod postami. A kiedy publikujemy coś z innych źródeł, jesteśmy także stroną w dyskusji, otwiera się przyjazne pole do rozmowy.

Kaśka Żbikowska >>> Masz rację. Dziewczyny ze społeczności #DigitalGirls niejednokrotnie mnie pytają o to, jak zbudować zaangażowanie, jak wywołać konwersację, jak sprawić, że ludzie będą chcieli nie tylko kliknąć, ale odezwać się, zabrać głos. A to, co opowiedziałaś stwarza odbiorcom płaszczyznę do wymiany doświadczeń i wiedzy bez dotykania twórcy tej przestrzeni. Fajna sprawa. Koniecznie sobie zapisuję do stosowania w praktyce, bo należę właśnie do tych osób, które nie mają 24 godzin na dobę, żeby rozwijać swoje sieciowe projekty.

Aniu, bardzo Ci dziękuję za te wskazówki. W trakcie naszej rozmowy, sama zrobiłam pełną listę rzeczy, które warto robić w zakresie marketingu treści. Zamieszczę takie podsumowanie w opisie tego podcastu, razem z linkami do Ciebie, a także do projektów, które realizujecie w Agencji Widoczni. Bo widzę, że coraz bardziej się rozkręcacie w sieci! Aniu, bardzo Ci dziękuję w imieniu swoim i wszystkich słuchaczy podcastu i jestem pewna, że spotkamy się w kolejnych projektach w sieci.

Ania Zalewska >>> Chętnie podzielę się materiałami ze słuchaczami. Wybiorę artykuły z naszego bloga, które dotyczą contentu, żeby było łatwiej. Będzie można też przeczytać to, o czym mówiłam. Również bardzo Ci dziękuję za zaproszenie. To jest mój debiut w podcaście, więc jestem podekscytowana i mam nadzieję, że jeszcze się usłyszymy. Do zobaczenia. Dziękuję.

Moje notatki z rozmowy z Anią

Nie wiem jakie Ty zanotowałaś sobie rzeczy w trakcie mojej rozmowy z Anią, ale na mojej liście ważnych wniosków są przede wszystkim:

  1. realizować testy nowych pomysłów świadomie, długofalowo, strategicznie – czyli jeżeli zaczynam realizowanie nowego projektu, testuję nowy kanał komunikacji z moimi klientami, nową formę spotkań z nimi – to zawsze pamiętam o tym, aby nie sprawdzać wyników zbyt szybko i aby dać co najmniej kilka miesięcy sobie i nowemu pomysłowi na zrealizowanie tego, do czego został stworzony.
  2. odświeżyć starsze artykuły z mojego bloga – czyli wyciągać starsze posty opublikowane w różnych mediach społecznościowych i nadawać im nowy rytm, zaktualizowaną formę i po prostu powrócić z nimi do życia (nasi czytelnicy nie muszą być aż tak bardzo na bieżąco z tym, co my do tej pory publikowałyśmy).
  3. w każdym kanale komunikacji w zupełnie inny sposób komunikować się z moimi odbiorcami – bo w każdym kanale, medium społecznościowym zupełnie innego rodzaju treści są ważne dla odbiorców. I innego rodzaju oczekiwania są w nich ode mnie!

Audiobook, który chcę Ci polecić –Droga Startupu – Eric Ries

Na zakończenie odcinka podcastu chciałabym zaprosić Cię do lektury bardzo ciekawej publikacji. A tak naprawdę to dzisiaj zupełnie inaczej, niż zwykle, bo polecam zwykle książki, a dziś polecam Ci audiobook! Jesteśmy w końcu podczas spotkania w ramach podcastu, więc zakładam, że bardzo lubisz inspiracje, wskazówki i praktyczną wiedzę podaną w formie dousznej.

Chcę Ci gorąco polecić spotkanie z Ericiem Rais, którego już przedstawiam Ci w poprzednich odcinkach podcastu. Jestem naprawdę ogromną fanką metody, którą on realizuje i którą szerzy na całym świecie (chodzi o Metodę Lean Startup). Najnowsze dzieło, które wyszło spod jego rąk nosi tytuł Droga Startupu.

Myśl #1:

Przedsiębiorca to jest tak naprawdę stan umysłu, a nie jakiś zawód, wyuczona rola, stanowisko.

Możesz sobie teraz pomyśleć „Kaśka znowu opowiada o startupach, ja nie do końca czuję się jak startup”. Ale to nic bardziej błędnego! Właśnie na tym polega totalna magia tej opowieści, że mówi bardzo konkretnie o tym, że przedsiębiorczość nie jest czymś zarezerwowanym tylko dla przedsiębiorców. Nie chcę tak bardzo upraszczać tego, że przedsiębiorcą jest tylko i wyłącznie ktoś, kto prowadzi działalność biznesową, gospodarczą, albo jest właścicielem jakieś spółki. Przedsiębiorca to ktoś, kto zupełnie inaczej – w taki bardziej otwarty i świadomy sposób – patrzy na rynkowe zjawiska i na siebie jako element tego rynku. Bo jeżeli planujemy, jako Edukatorki Przyszłości, rozwijać naszych klientów, monetyzować naszą wiedzę, sprzedawać wiedzę w Internecie (np. w formułach różnego rodzaju projektów rozwojowych i edukacyjnych tj. kursy online, audiobooki, e-booki), to jeżeli nie wykształcimy w sobie takiej właśnie postawy przedsiębiorcy, czyli kogoś kto jest świadomy tego w czym jest dobry, świadomy mechanizmów rynkowych i w sposób otwarty podchodzący do tego, co można na tym rynku nas spotkać, to możemy stracić mnóstwo okazji, które tym rynku na nas czekają. (…)Ta myśl towarzyszy wszystkim naszym działaniom zawodowym, a także w życiu osobistym, kiedy w grę wchodzi nasz osobisty rozwój, osiąganie naszych indywidualnych celów, czasami też rodzinnych, zdrowotnych. Książka rzeczywiście dotyczy przede wszystkim tematów związanych z biznesem. Ale dostrzegłam bardzo wiele odniesień do życia prawdziwego przedsiębiorcy w każdym jego aspekcie życia – i to było dla mnie niesamowicie inspirującą myślą.

Myśl #2:

Think Big. Start Small. Scale Fast.

Oto druga myśl, którą wzięłam sobie z tej książki i zacytuję ją tutaj w oryginale.

Rozumiem ją w ten sposób, że nie tylko chodzi o startupy właśnie – czyli małe przedsiębiorstwa, które się szybko rozwijają – ale o każdą z nas, która chciałaby bardzo szybko zobaczyć w postępy w swoich projektach.

Think Big to dla mnie takie myślenie ambitne, przyszłościowe. A sposób, w którym postrzegam moją przyszłość jest pełny odwagi patrzenia na jutro.

Start Small oznacza dla mnie, że zaczynam od małych kroków i nie boję się tego, że na starcie jestem mała, czyli elastyczna i w bardzo lekki sposób mogę zrobić pierwszy i kolejny krok. Mało ryzykuję, bo właśnie mały może na początku więcej. Ma tak naprawdę dostęp do większej ilości zasobów, niż mu się najczęściej wydaje.

Scale Fast to właśnie rozwijaj się szybko. To jest taka wisienka na tym torcie. Ponieważ kiedy zaczynam myśleć właśnie o ambitnych i włochatych celach i mam świadomość tego, że im szybciej wystartuję (nawet jeśli nie jestem jeszcze w pełni gotowa, bo jak wiemy ten sam nigdy nie nastąpi, nigdy nie będziemy miały idealnego momentu w życiu, nigdy nie będziemy w pełni, w 100% gotowe, żeby podjąć jakieś wyzwanie), tylko właśnie jestem w pełni świadoma, że właśnie teraz zdziałam więcej. Następnie będę szybciej się rozwijać, rosnąć i skalować swoją działalność. Ta myśl bardzo mi towarzyszyła przez tak naprawdę cały audiobook. I muszę przyznać, że jest to taka filozofia, która jest mi bardzo bliska na co dzień.

Jak wiecie, uwielbiam eksperymentować i robić różnego rodzaju mniejsze i większe testy. Sporo o tym mówię w podcaście i w przestrzeni #DigitalGirls. I rzeczywiście ta myśl Think Big. Start Small. Scale Fast, sprawia, że jestem jeszcze bardziej lekka w podejmowaniu kolejnych kroków na ścieżce mojego rozwoju. Wiem, że im szybciej zacznę pracować nad moim pomysłem i ożywiać go, to szybciej zorientuję się czy jest on dla mnie, a ja dla niego i czy warto inwestować w niego jeszcze więcej czasu i energii.

Myśl #3:

Małe firmy są zakładane po to, aby kiedyś stały się dużymi firmami.

Bardzo często startujący przedsiębiorcy (działający na małą skalę) są zakochani w swoim pomyśle. Są nakręceni niesamowitą energią i mają dużo entuzjazmu w realizowaniu swoich zamierzeń. Czują, że trafili na jakąś ważną rzecz, którą chcieliby dać światu. I bardzo często na tym początku, kiedy firma  jest na starcie rozwoju, nie ma jeszcze żadnych struktur, procedur, nie obowiązują w tej organizacji żadne sztywne zasady. Dzieje się tak z prostego powodu – najczęściej młodzi przedsiębiorcy zaczynają jako jednoosobowa lub 2-osobowa firma i nie ma jeszcze przestrzeni w takim projekcie na organizowanie swojej pracy w jakieś procedury i zasady. I te osoby, ci przedsiębiorcy, bardzo często demonizują duże firmy, duże podmioty gospodarcze, korporacje. Mówią o nich w negatywny sposób lub po prostu przeciwstawiają je sobie – jako takie coś co jest złe, a my jesteśmy lepsi, bo my jesteśmy szybsi, zwinniejsi, bo my jesteśmy startupem.

I właśnie na to Eric Ries zwraca uwagę w publikacji. Małe firmy są zakładane po to, aby rosły. I kiedy przedsiębiorca zaczyna rozpościerać swoje skrzydła coraz szerzej, zaczyna działać na szerszą skalę, to jest zmuszony wręcz w naturalny sposób zaangażować kolejne osoby do swojego zespołu, rozszerzyć swój zakres działań. I w pewnym momencie po prostu taki zespół musi stworzyć dla siebie jakieś zasady działania, reguły współpracy w tym zespole. Z czasem, kiedy ludzi w zespole przybywa, kiedy przybywa zobowiązań, klientów, narzędzi, technologii – bez pewnego rodzaju zasad i procedur, opisujących działania powtarzalne, checklist – nie da się funkcjonować. Dlatego mała firma z ambitnymi planami chce się rozwijać i tak naprawdę dąży do tego, aby w przyszłości jak najszybciej zostać dużą firmą.

To dla mnie bardzo fajna perspektywa. Tym bardziej, że realizuję swoje projekty zarazem na etacie – pracując jako Project Manager do spraw akceleracji w dużej organizacji, a z drugiej strony będąc  startupem i realizując swoje autorskie projekty. Widzę te dwie perspektywy na co dzień i widzę, jak bardzo zderzają się ze sobą.

Mam nadzieję, że ta publikacja będzie dla Ciebie inspirująca bez względu na to, czy już czujesz się startupem, czy czujesz, że wzmaga w Tobie siła przedsiębiorczej natury i czy masz takie skojarzenia w tym zakresie. Myślę, że na pewno znajdziesz w tym audiobooku coś ciekawego dla siebie i dostrzeżesz wiele różnych mechanizmów, które działają także w Twoim życiu i osobistym i zawodowym.

W kolejnym odcinku

Chciałabym jak zawsze podziękować Ci za to, że jesteś ze mną i że realizujesz moją wymarzoną ścieżkę rozwojową w ramach tego podcastu.

W kolejnym odcinku opowiem Ci o temacie, który jest bardzo interesujący i dla każdej Eedukatorki Przyszłości. Będę mówiła o tym, w jaki sposób zbadać rynek. Czyli w jaki sposób poznać oczekiwania i potrzeby swoich klientów, kursantów, odbiorców, czytelników. Po co? Aby jak najlepiej odpowiedzieć na nie tworząc kompleksowe, rozwojowe produkty, które doprowadzą Twoich odbiorców do ich wymarzonych efektów.

Dziękuję Ci raz jeszcze, że jesteś ze mną i do usłyszenia w kolejnym odcinku.

Podcast #DigitalGirl / 03 / Zorganizuj wyzwanie

Podcast #DigitalGirl / 03 / Zorganizuj wyzwanie

Zapraszam Cię na 3. odcinek mojego podcastu #DigitalGirl / Zostań Edukatorką Przyszłości!

W odcinku #03 / Zorganizuj wyzwanie opowiadam o:

  • prawdziwym motorze naszych działań, czyli o postępach;
  • celach biznesowych i celach edukacyjnych w wyzwaniach, które organizujesz;
  • wezwaniach do działania, które są niezbędne, aby odbiorcy zareagowali. 

Opowiadam także o książce Podejmij wyzwanie Tary Mohr i wyciągam z niej 3 inspirujące myśli. 

Podcast >>> Download (MP3) / iTunes (subskrybuj)

Linki >>> 

#JestemEdukatorką (2.0) – mój najnowszy projekt dla autorek kursów online, który realizuję wspólnie z Gosią Kamińską. Nabór do edycji 2.0 trwa do 23.05.2018 roku, a 22.05.2018 roku o godzinie 20 – pierwszy bezpłatny warsztat online, w którym możesz sprawdzić nasze możliwości i metody pracy (aby zdobyć miejscówkę musisz jedynie zrealizować tę jedną >>> TAJNĄ MISJĘ)

Grupa #DigitalGirls na FB – najbardziej magiczna społeczność w internecie 

Podejmij wyzwanie – Tara Mohr

Bój się i działaj, czyli opowieść o oswajaniu strachu – mój wpis na blogu 

Mat Czechowicz – muzyka w podcaście 

Transkrypcja Podcast #03 / Zorganizuj wyzwanie

W trzecim odcinku podcastu zajmiemy się czymś, co zapoczątkowało większość działań w moim biznesie online. Myślę, że po tym, co dzisiaj usłyszysz – także i Ty ruszysz z kopyta w swoich działaniach.

Tytuł tego odcinka to „Zorganizuj wyzwanie” i jest on dwuznaczny.

  1. Z jednej strony – będę zachęcać Cię do tego, abyś podejmowała swoje osobiste wyzwania. Abyś nie rezygnowała ze swoich marzeń tylko dlatego, że wydają Ci się dzisiaj zbyt wielkie i ambitne. Nasze marzenia właśnie po to są – aby nas aktywować do działania, motywować do podnoszenia się z łóżka co rano i aby nadawać sens naszemu życiu. Dlatego nie przejmuj się, że na starcie często wydają się nieosiągalne i nie w Twoim zasięgu.
  2. Drugi rodzaj wyzwań, do których będę Cię dzisiaj zachęcać, to wyzwania organizowane przez Ciebie dla Twojej społeczności. Takie aktywności mogą przyjąć formułę produktu cyfrowego. Mogą doprowadzić do tego, że Ty i Twoja publiczność będziecie się poznawali lepiej, będziecie rozumieli lepiej swoje potrzeby i przede wszystkim – Ty będziesz mogła przekazać im swoją wiedzę w naprawdę ciekawej postaci.

Na zakończenie tego odcinka, opowiem Ci o książce, która spowodowała, że zaczęłam robić właśnie takie eksperymenty i takie wyzwania w ramach moich własnych projektów.

Co nas naprawdę motywuje do działania?

Kilka lat temu, Amerykańscy badacze motywacji sprawdzili na kilku tysiącach osób, co jest tym głównym czynnikiem, który sprawia, że ludzie przychodzą do pracy. Jakie są powody ich naturalnej motywacji, która sprawia, że realizują kolejne zadania w swoim miejscu pracy, w swojej karierze. Głównym wnioskiem wynikającym z tych badań było to, że człowieka motywują widoczne postępy. Co to oznacza dla nas w praktyce? Jeśli dostrzegamy, że rzeczy, które realizujemy – a dokładniej – małe kroki, które wykonujemy każdego dnia, prowadzą nas do konkretnego efektu, to właśnie ten stan rzeczy napędza nas do działania. Sprawia, że mamy ochotę robić kolejny i kolejny krok.

Gdybym miała opisać w praktyce główną tajemnicę związaną z zaangażowaniem publiczności do konkretnych działań, do tego, abyś w swojej społeczności – którą budujesz lub już rozkręcasz – miała jak najlepsze efekty w postaci żywych reakcji, żywego feedbacku i w pełni życzliwej przestrzeni, to zdecydowanie poleciłabym Ci robienie wyzwań. Najbardziej chodzi w nich o to, aby pokazać naszym odbiorcom, że jesteśmy w stanie doprowadzić ich do konkretnych efektów, o których marzą szybko.

W przypadku organizowania wyzwań (np. w grupach na FB, mailowych i w innych formułach), kluczowa sprawa jest taka, że przygotowujesz wcześniej swój plan na to, do jakich konkretnych działań chcesz doprowadzić swoją grupę. I tutaj pojawia się wątek, o którym bardzo wiele Edukatorek zapomina. Chodzi o określenie celu tego działania. Bardzo często dostrzegam taką właściwość, że w społecznościach internetowych, gdzie Edukatorki zapominają o tym, że wyzwanie na FB, Instagramie, albo w innych mediach społecznościowych, nie polega tylko i wyłącznie na tym, że uruchamiamy wydarzenie, zapraszamy ludzi i startujemy z działaniami.

Jeżeli działamy bez celu edukacyjnego i biznesowego, to zaczynamy działać zupełnie w oderwaniu od kontekstu, w którym naszą społeczność potrzebuje nas najmocniej. Jak tego uniknąć? Przede wszystkim trzeba rozróżnić, czym jest cel edukacyjny i cel biznesowy.

Cel edukacyjny i cel biznesowy wyzwań

Wyzwania mogą stanowić element Twojej strategii rozwijania społeczności i sprzedawania własnych, autorskich produktów cyfrowych. Wyzwania, w takim modelu, stanowią format, w którym:

  • pokazujemy siebie,
  • pokazujemy nasz warsztat,
  • pokazujemy w jaki sposób realizujemy większe formuły cyfrowe z naszą społecznością.

Czyli takie wyzwanie stanowi próbkę naszej pracy, taki minimalny i satysfakcjonujący produkt, który możemy zaproponować naszym odbiorcom. I w takim przypadku często określamy sobie cel biznesowy, np. po tym wyzwaniu będziemy promowały nasze produkty płatne.

I tutaj wchodzimy w takie miejsce, które nazywam „punktem przełamania”, ponieważ w momencie, kiedy myślimy o wyzywaniu tylko i wyłącznie w kontekście naszej kampanii sprzedażowej, to czasami zapominamy o głównym jej celu, czyli o doprowadzeniu naszych odbiorców do takich efektów, które będą powodowały, że chce im się jeszcze więcej. Do momentu, w którym budzą w sobie niesamowite pokłady siły, nowych mocy i rzeczywiście kształtują w sobie nowe umiejętności i kompetencje.

Dlatego jeśli jesteś świadomą Edukatorką i chciałabyś doprowadzać swoich odbiorców do realnych postępów, to od razu zaplanuj sobie – nie tylko cel biznesowy takiego wyzwania, ale także pomyśl o tym, jaki jest cel edukacyjny – czyli:

  • po co oni w ogóle mają do ciebie dołączyć?
  • dlaczego mają zaangażować się w taką pracę z Tobą?
  • dlaczego mają zaryzykować swoją niewiedzę i pokazać swoje luki w kompetencjach?
  • dlaczego mają się otworzyć?

Czyli myśl z perspektywy nie tylko „po co ja to robię jako Edukatorka i Producentka?”, ale „po co oni – czyli odbiorcy i klienci – mają dołączyć do takiego wyzwania?”.

Pamiętaj, że każdy sposób na realizowanie efektów z Twoimi odbiorcami jest dobry. Nie ma tutaj jedynego, słusznego rozwiązania. Natomiast najważniejsze jest to, abyś rzeczywiście postawiła sobie i swojej grupie odbiorców konkretny cel i doprowadziła ich do bardzo szybkiego sukcesu. I na tym właśnie polega magia wyzwań, do organizowania których Cię zachęcam. Chodzi o to, aby:

  • doprowadzać bardzo szybko i sprawnie do tego, aby odbiorcy w Twoim towarzystwie mieli „quick wins”, czyli aby odczuwali i widzieli swoje szybkie zwycięstwa;
  • aby dostrzegali efekty pracy z Tobą w bardzo krótkim dystansie czasowym;
  • aby mogli dostrzec nie tylko to, jak super jest pracować Tobą, ale to, jak oni są świetni i efektywni, podejmując konkretne zadania, do których ich zachęcasz.

To jest właśnie sedno wyzwań, o którym dzisiaj Ci opowiadam. Zachęcam Cię, abyś myślała o produktach cyfrowych poprzedzonych właśnie wyzwaniami (np. w grupach na FB) taką właśnie rozgrzewką, która pokazywać będzie nie tylko, jak genialnie jest pracować z Tobą, ale jak uczestnicy są efektywni. Taką właśnie rozgrzewką pokażesz w łatwy sposób, w jakiej formule możecie pracować szerzej, kiedy postanowicie kontynuować tę współpracę.

Wyczuwanie momentów gotowości

Formuła wyzwania ma jeszcze jedną mocną stronę – potrafi w niesamowity sposób pokazać naszym odbiorcom, w jakim momencie zaczynają czuć swoją gotowość. Jedna z moich Studentek pięknie to nazywała – wyczuwanie momentów gotowości.  Kiedy pozwalamy naszej publiczności skupionej wokół wyzwania, zobaczyć siebie w kontekście innych osób, pozwolić sobie na to, aby realizować zadania w swoim własnym tempie, w swoim własnym rytmie i mimo tego – a może właśnie dlatego, że działają po swojemu, w swój unikalny i wyjątkowy sposób – widzą swoje postępy, mogą się porównać z innymi osobami, dostrzec swoje postępy, otrzymać niesamowicie wartościowe bodźce związane z tym, aby ich gotować była wzmocniona i aby poczuli się obudzonymi do działania.

Moim ulubionym elementem, i takim niejako efektem ubocznym wyzwań jest to, że odbiorcy z którymi pracuję w tym okresie, wykonują konkretne kroki i działania i dostrzegają bardzo szybko namacalne efekty. Moje wyzwania mają formułę trzydniowych #SPRINTów w grupie #DigitalGirls, gdzie w ciągu tych 3 dni angażuję publiczność w konkretne, ale bardzo proste czynności, aktywności, które pozwalają im zderzyć się ze swoimi słabościami, a czasami z odkrytymi silnymi stronami. 

I to jest ta kluczowa wartość wynikająca z tego, że podejmujemy wyzwania we własnej społeczności. Nie przejmuj się tym, że nie masz jeszcze swojej społeczności i że nie masz własnej grupy na FB, albo że nie piszesz od kilku miesięcy bloga, który skupia czytelników, że jeszcze nie jesteś podcasterką, która zgrzeszyła wokół siebie wielu słuchaczy. To wszystko nie może pozwolić Ci zatrzymać się przed tym, aby realizować wyzwania. Niektóre moje Studentki, które nie miały zbudowanej swojej społeczności, a planowały uruchomić komercyjne działania, zaczynały od organizowania takich tematycznych wyzwań w czyichś społecznościach, w zaprzyjaźnionych grupach.  Jeśli, np. Twoja specjalizacja dotyczy pisania, to jest sporo grup, które zrzeszają osoby zainteresowane tym tematem. Jeżeli Twoją specjalizacją jest obróbka wideo, to także znajdziesz wiele już działających prężnie grup na FB, w których będziesz mogła poeksperymentować. Oczywiście za zgodą ich administratorów i twórców tych przestrzeni.

Pomyśl więc dzisiaj o tym:

  • jakie wyzwanie mogłabyś Ty przygotować dla społeczności, która być może nie jest jeszcze wprost Twoją społecznością, ale może nią być,
  • w jakim miejscu mogłabyś przygotować prosty, ale bardzo zwięzły i efektywny, kompleksowy materiał, który doprowadzi odbiorców do szybko-widocznych postępów?

Uwierz mi, to najbardziej motywujący element całego procesu rozwojowego i wiem o tym z autopsji. A także z wielu różnych badań, o których czytałam w tym temacie. Pasjonuję się właśnie tym, w jaki sposób ludzka pamięć pracuje, w jaki sposób zapamiętujemy informacje, w jaki sposób najlepiej przyswajamy nową wiedzę i kształtujemy nowe umiejętności. Ten temat jest mi niezwykle bliski i dlatego zgłębiam bardzo dużo informacji w tej dziedzinie.  

Wezwij ich do konkretnego działania

Na zakończenie opowieści o wyzwaniach, chciałbym zwrócić Twoją uwagę na jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, o którym zapominają często nie tylko Edukatorki, ale właśnie Producentki sprzedające produkty cyfrowe. Chodzi o to, aby zawsze w ramach takiego wyzwania zaprojektować moment, w którym jest wezwanie do działania dla naszych odbiorców.

 Jeżeli wyzwanie jest przez Ciebie tak zaprojektowane, aby docelowo sprzedawać Twoje usługi i produkty cyfrowe, to pamiętaj o tym, aby gdzieś w środku tego wyzwania znalazł się taki punkt odniesienia, „call to action”, czyli moment, w którym informujesz swoich odbiorców, że robisz coś więcej poza tym samym wyzwaniem i że można współpracować z Tobą na różnych płaszczyznach.

I co bardzo ważne – nie chodzi tylko i wyłącznie o to, abyś zakończyła darmowe, otwarte wyzwanie konkretną ofertą, którą zaprezentujesz. Z mojej praktyki wynika, że świetnie jest już zacząć wyzwanie od takiej informacji. Czyli od razu komunikować, że organizujesz coś otwartego, bezpłatnego, szeroko dostępnego, w czym można poznać Ciebie, Twoje możliwości, Twój warsztat pracy i co najważniejsze, że jest to preludium do czegoś większego. Dlaczego to jest tak ważne i dlaczego nie do końca intuicyjne?

Zdążyłam zauważyć, że bardzo często robimy tak, że dajemy pewną próbkę naszej pracy, a nasi odbiorcy przyzwyczajeni są do tego, że na rynku jest mnóstwo różnych otwartych i darmowych próbek pracy różnych trenerów, twórców i przewodników w różnych tematach. Odbiorcy przyzwyczaili się do tego, że te formaty rozwojowe najczęściej kończą się jakimś zaproszeniem. A ja chcę Cię zachęcić do tego, żebyś odwróciła trochę ten proces i pomyślała praktycznie. Jak myślisz – w  którym momencie takiego krótkiego wyzwania, znajduje się najwięcej zaangażowanych, zainteresowanych, ciekawych i otwartych na Ciebie osób – czy na początku, czy na końcu, czy w środku? No właśnie – to trochę podchwytliwe pytanie. Z mojej praktyki wynika, że większość z nas zaprasza wszystkich odbiorców na samym końcu, a wtedy jest ich najmniej z nami. I nie o to chodzi, że nasz produkt, nasza próbka pracy była interesująca, nieciekawa. Tylko na końcu zostaje najmniej uczestników, bo wykruszają się po drodze.

I właśnie dlatego zapraszam Cię do pomyślenia o Twoim wyzwaniu, które najbliższym czasie uruchomisz, jako o takim kolejnym eksperymencie. Sprawdź, jakby to było, co się wydarzy, jeśli już na starcie spotkania z Twoimi odbiorcami, zaczniesz informować ich o tym, że istnieje ciąg dalszy, że jest jakieś drugie życie tego całego projektu, że można spotkać się z Tobą także w innych formatach, w innych terminach i innych np. kursach, usługach. To bardzo zmieni percepcję odbiorców. Nikt nie będzie czuł się zaskoczony. Nikt nie będzie czuł jakiegokolwiek zgrzytu pomiędzy tym, że przyzwyczaisz go dodawania w otwartej formule, bezpłatnej, a następnie utniesz temu komuś dostęp do Ciebie. Myślę, że to jest bardzo uczciwe i buduje relacje w biznesie. Pokazuje Ciebie jako partnera do rozwoju, który patrzy na swoje produkty i rozwój swojej społeczności w bardzo strategiczny i świadomy sposób. Ja bardzo doceniam takie podejście. Bardzo lubię (jako odbiorca takich produktów) wiedzieć wcześniej, czym to się zakończy, albo jakie są inne możliwe zakończenia, które sama mogę napisać.

Chcę Cię zachęcić przede wszystkim do podejmowania wyzwań, do podejmowania konkretnych akcji, aktywności w Twoim własnym życiu i w rozwoju. Ale także do realizowania takich aktywności, które sprawią, że Twoja publiczność i odbiorcy będą podejmowali wezwania razem z Tobą i będą dostrzegali szybko i bardzo namacalnie konkretne efekty pracy z Tobą.

Te wszystkie elementy połączone w jedno, pozwolą Ci budować spójny, strategiczny wizerunek ekspertki w swojej dziedzinie. Będziesz Edukatorką Przyszłości właśnie dlatego, że będziesz świadomie prowadziła swoich odbiorców przez proces zmian, które dla nich zaprojektowałaś. Oni także będą Ci za to bardzo wdzięczni. Bardzo Ci kibicuję i mam nadzieję, że wskazówki, które dzisiaj ode mnie usłyszałaś, wesprą Cię w realizacji celów strategicznych w Twoim biznesie online.

Książka, którą chcę Ci polecić – Podejmij wyzwanie – Tara Mohr

Mam nadzieję, że poprzednie książki, które Ci rekomendowałam, zainspirowały Cię do konkretnych zmian. Dzisiaj chcę Ci polecić książkę Tary Mohr zatytułowaną „Podejmij wyzwanie”. Jest to książka, która kiedyś dosłownie krzyknęła do mnie z półki w księgarni i nie pozwoliła przejść koło siebie obojętnie. Kiedy skończyłam ją czytać, wiedziałam, że to była książka, której właśnie w tamtym momencie potrzebowałam. To był taki nauczyciel, który przyszedł wtedy, kiedy ja byłam gotowa.

Dzięki tej publikacji, autorka pozwoliła mi spojrzeć na moje aktualne życie w nowy sposób. Spojrzałam na siebie z zupełnie nowej perspektywy i dostrzegłam w tym wszystkim, co robiłam, pewne mechanizmy związane z obawami i strachem, podejmowaniem różnych aktywności i działań w moim życiu. Mam dla Ciebie 3 myśli, które wyjęłam z tej książki. Mam nadzieję, że skoro były ze mną przez tyle czasu i naprawdę pracowały dla mnie bardzo dobrze, to i Ty znajdziesz w nich coś dla siebie.

Myśl #1:

Wewnętrzny krytyk to strażnik Twojej strefy komfortu i jest częścią Ciebie, a nie wrogiem.

Pierwsza myśl, którą autorka podzieliła się w jednym z pierwszych rozdziałów książki, był bardzo ciekawy dla mnie i innowacyjny sposób spojrzenia na krytyka wewnętrznego. Każda z nas ma taki swój wewnętrzny głos, który mówi do nas. W niektórych momentach naszego życia – odzywa się głośniej,  a innym razem mówi cicho. Ale zawsze nam towarzyszy. To jest taki dialog wewnętrzny. W różnych sytuacjach jest on mniej lub bardziej wspierający.

Tara Mohr mówi o tym, że krytyk wewnętrzny to nic innego, jak strażnik naszej strefy komfortu.  Uwielbiam to porównanie! Ta metafora pozwoliła mi naprawdę uwolnić się od myślenia o tym strażniku, jak o czymś złym, o czymś, co trzeba zagłuszyć, schować do szafy i zamknąć na klucz. Od tej pory,  kiedy uświadomiłam sobie, że moja strefa komfortu, czyli to miejsce, w którym lubię bywać, w którym znam wszystkie elementy otoczenia i w którym czuje się komfortowo – nie jest niczym dobrym, ani złym, tylko jest po prostu tą przestrzenią, którą znam. A rozszerzanie tej strefy sprawia, że mój przyjaciel-strażnik, który siedzi na granicy – chce dla mnie jak najlepiej (w mojej wyobraźni to płot, który otacza las, w którym funkcjonuję).

Strażnik budzi się zawsze wtedy, kiedy ja zaczynam rozszerzać swoją strefę komfortu – w niebezpiecznym wymiarze, czyli:

  • jeśli przesadzam,
  • jeśli robię coś bardzo innego, od tego, co do tej pory robiłam,
  • jeśli właśnie podejmuję wyzwanie,
  • kiedy zaczynam podważać prawdziwość pewnych założeń, które mam o świecie (opowiadałam o tym w poprzednim odcinku podcastu >>> Szybkie eksperymenty),
  • kiedy chcę zrobić coś zupełnie inaczej, coś zupełnie nowego czego nie znam.

To bardzo fajna metafora, która pracuje ze mną do dzisiaj. Jestem absolutnie przekonana o tym, że w tych wszystkich momentach uczestniczy mój krytyk wewnętrzny, czyli ten strażnik. On sobie tam siedzi i czasami po prostu ucina drzemki jak jest zbyt spokojnie, a budzi się i chce mnie ochronić, kiedy robię coś wykraczającego poza standardową sytuację.

Nie jest to zła moc, ani siła, tylko część mnie. I ta myśl mówi mi, że ten strażnik mojej strefy komfortu jest moim przyjacielem, jest częścią mnie. I chce dla mnie dobrze. Tylko swoimi sposobami. Ta myśl była dla mnie bardzo uwalniająca i pozwoliła mi planować śmielej różnego rodzaju wyzwania, które chciałabym podjąć.

Myśl #2:

Kobiety często nadmiernie komplikują proste sprawy, aby nie zrealizować wyzwania.

Autorka dzieli się z czytelniczkami swoimi odkryciami wynikającymi ze współpracy z wieloma kobietami na całym świecie. Dostrzegła w nas pewne tendencje:

  • bardzo lubimy ukrywać się za naszymi obawami i strachami,
  • niejednokrotnie bardziej polegamy na zewnętrznych opiniach, ocenach i krytyce, niż na własnym osądzie sytuacji,
  • bardzo często nadmiernie komplikujemy proste sprawy, właśnie po to, aby nie zrealizować konkretnego wyzwania, którego się trochę obawiamy, które wystawia nas w jakiś sposób na osąd innych osób, na który nie jesteśmy do końca gotowe,
  • jesteśmy też mistrzyniami planowania na papierze i rzadkiego wychodzenia z tymi pomysłami – z kartki papieru i z własnej głowy – do realnego świata.

Ta myśl spowodowała we mnie niesamowite zmiany. Zdecydowałam, że nie chcę się ukrywać. Że to jest koniec bycia grzeczną i spokojną dziewczynką, która ma mnóstwo pomysłów, ale tylko wypełniam nimi kolejny notes. Chcę być kobietą, która sprawdziła, jak te pomysły zagrały z moim otoczeniem. Chcę być tą osobą, która rzeczywiście świadomie podejmuje konkretne wezwania. Oczywiście biorąc na siebie całe ryzyko związane z tym, że może się nie udać, że to może podważać moje założenia o świecie i niekoniecznie będzie tak jak sobie zaplanowałam.

Te wszystkie elementy układanki złożyły się w całość, która doprowadziła mnie do trzeciego odkrycia…

Myśl #3:

Trzeba robić skoki.

W naszym życiu trzeba podejmować różnego rodzaju wyzwania, robić skoki. Czasami na głęboką, a czasami na płytką wodę. Ale generalnie – warto podejmować się rzeczy, o których wcześniej myślałyśmy, że nie są nawet w naszym zasięgu. Moja wyobraźnia obudzona dzięki tej książce, a zwłaszcza dzięki ostatniemu odkryciu, że warto podejmować wyzwania i robić skoki sprawiła, że dziś jestem tutaj, gdzie jestem >>> Wciąż się boję, ale działam mimo strachu.

Bardzo gorąco życzę Ci tego, abyś w swoim życiu poznała właśnie takie przewodniczki i przewodników, którzy czasami kiedy tego będziesz najbardziej potrzebowała spotkają się z Tobą i opowiedzą Ci takie historie, które obudzą te drzemiące w Tobie moce. Takim właśnie przewodnikiem stała się dla mnie Tara Mohr i jej książka, a następnie blog i społeczność, którą tworzy.

Zachęcam Cię gorąco do tego, abyś sprawdziła te miejsca, o których wspomniałam. Znajdziesz w nich sporo inspiracji i ciekawych odniesień do tego, jak robić wyzwania, jak pokonywać swoje lęki i strachy i w jaki sposób obudzić w sobie to naprawdę wielką siłę zmieniającą i transformującą nasze życie i życie osób wokół nas. Jako Edukatorka Przyszłości warto, abyś takie moce obudziła, bo wtedy szybciej i sprawniej zmienisz życie najbliższych ludzi, z którymi chciałabyś pracować.

Dziękuję Ci bardzo za to, że jesteś ze mną w tym podcaście i że spotykasz się ze mną już kolejny raz.

W następnym odcinku

W następnym odcinku będę opowiadała o tym, w jaki sposób dokonać prostego i sprytnego recyclingu treści. Czyli jak sprawić, żeby treści, które tworzymy do internetu miały wiele żyć, abyśmy wielokrotnie korzystały z tego, co już stworzyłyśmy i dzięki naszej szerokiej wiedzy i bogatemu doświadczeniu, mogły wzmacniać życia innych osób, z którymi się dzielimy wiedzą. Do usłyszenia.

Podcast #DigitalGirl / 02 / Szybkie eksperymenty

Podcast #DigitalGirl / 02 / Szybkie eksperymenty

Zapraszam Cię na 2. odcinek mojego podcastu #DigitalGirl / Zostań Edukatorką Przyszłości!

W odcinku #02 / Szybkie eksperymenty opowiadam o:

  • cyklu pozyskiwaniu informacji zwrotnej Twórz – Mierz – Ucz się;
  • MVP, czyli minimalnych i satysfakcjonujących produktach i dlaczego warto je tworzyć;
  • szybkich i zwinnych testach naszych pomysłów na edukacyjne produkty online. 

Opowiadam także o książce Metoda Lean Startup Erica Ries i wyciągam z niej 3 inspirujące myśli. 

Podcast >>> Download (MP3)

Linki >>> 

#JestemEdukatorką (2.0) – mój najnowszy projekt dla autorek kursów online, który realizuję wspólnie z Gosią Kamińską. Nabór do edycji 2.0 trwa do 23.05.2018 roku, a 22.05.2018 roku o godzinie 20 – pierwszy bezpłatny warsztat online, w którym możesz sprawdzić nasze możliwości i metody pracy (aby zdobyć miejscówkę musisz jedynie zrealizować tę jedną >>> TAJNĄ MISJĘ)

Grupa #DigitalGirls na FB – najbardziej magiczna społeczność w internecie 

Metoda Lean Startup – Eric Ries

Mat Czechowicz – muzyka w podcaście 

Zadanie dla Ciebie >>> 

Mam świra na punkcie działania, dlatego chcę Cię zaprosić do zabawy. Jeśli masz ochotę zrobić jakiś #SzybkiEksperyment, to:

  1. wejdź do grupy >>> #DigitalGirls na FB
  2. odszukaj post #SzybkiEksperyment (lub opublikuj oddzielny post z takim hashtagiem)
  3. opisz w kilku słowach swoje wyzwanie / pytanie / zagwostkę i zapytaj dziewczyny ze społeczności, jakie są ich wskazówki i odpowiedzi. Oczywiście sama także wesprzyj inne #DigitalGirls w ich wyzwaniach.

To może być BARDZO wartościowe! Do dzieła!

Transkrypcja Podcast #02 / Szybkie eksperymenty

W drugim odcinku podcastu zajmiemy się szybkimi eksperymentami.

To jeden z moich ukochanych tematów związanych z projektowaniem nowych produktów edukacyjnych i rozwojowych online. Dlaczego to takie ważne, aby sprawdzić nasz pomysł przed jego wdrożeniem? Odpowiedź na to pytanie wydaje się być oczywista, a jednak nie dla każdej z nas tak jest. Często porywamy się na realizację pomysłów, co do których nie mamy pewności. Pomysłów, które nie do końca są przez nas sprawdzone i zweryfikowane. A nie każdy z nich ma silne podstawy aby rzeczywiście odniósł sukces.

Często łapiemy się za tematy, które po prostu wydają nam się interesujące i które nas osobiście interesują. Ale nie jesteśmy jeszcze pewne, czy zainteresują naszych odbiorców. I właśnie dlatego uważam, że…

Szkoda życia na produkty, których nikt nie pragnie.

W przypadku pomysłów osobistych, które dotyczą naszej rodziny, zdrowia i spraw związanych tylko i wyłącznie z naszymi osobistymi sprawami – rzeczywiście wtedy takie testy niekoniecznie muszą mieć miejsce. Ale jeśli przygotowujemy się do premiery produktu i chciałybyśmy sprzedać go w sieci, to nie wyobrażam sobie innej sytuacji – niż poprzedzić takie właśnie wdrożenie rynkowe szybkimi eksperymentami.

Czasami wystarczy jeden eksperyment. Czasami będzie ich potrzebna znacznie większa ilość, ale o tym za chwilkę. W dzisiejszym odcinku opowiem Ci o trzech elementach całego tematu związanego z szybkimi eksperymentami:

  1. Cykl pozyskiwania informacji zwrotnej. To właśnie ten cykl jest najważniejszym elementem całej naszej układanki eksperymentalnej. Dzieje się tak dlatego, że jeśli nie uzyskamy informacje z rynku, nasz eksperyment nie będzie miał sensu. Chodzi właśnie o to, aby wyjść z naszym pomysłem do ludzi, otworzyć się na rynek i sprawdzić, co na nasz pomysł powie rynek – nasi klienci, odbiorcy.
  2. Koncepcja MVP, czyli Minimal Viable Product, to takie bardzo popularne określenie w środowisku startowym, które dotyczy tego, aby stworzyć na samym początku taki minimalny i satysfakcjonujący produkt, który wystarczy do tego, aby pozyskać pierwsze informacje zwrotne od naszych odbiorców i klientów.
  3. Jak robić szybkie testy edukacyjnych i rozwojowych produktów online. Wiem że ten temat będzie na pewno najbardziej ciekawy dla wszystkich praktyków i projektantów takich produktów. Nie ma nic lepszego, jak stworzyć pewną próbkę albo prototyp i zweryfikować, co na ten temat myślą nasi klienci. Zanim spędzimy tygodnie albo miesiące w naszych pracowniach, gdzie będziemy przygotowywały te produkty.

Cykl pozyskiwania informacji zwrotnej

Czym jest w ogóle cyklu pozyskiwania informacji zwrotnej i dlaczego jest on tak ważny.

Pomyśl sobie o produktach edukacyjnych i rozwojowych. Jak myślisz, czy spełniają one i zaspokajają takie potrzeby odbiorców, które są podstawowymi, fundamentalnymi potrzebami życiowymi? Czy raczej są to specjalne potrzeby wyższego rzędu?

To trochę pytanie nakierowujące na odpowiedź, wybacz mi. Chodzi mi przede wszystkim o to, że na piramidzie potrzeb – na samym jej fundamencie – znajdują się takie potrzeby jak: jedzenie, picie, bezpieczeństwo, potrzeby fizjologiczne, bliskość z innymi ludźmi. A edukacja i rozwój nie są takimi potrzebami. Są to potrzeby ewidentnie wyższego rzędu.

Dlatego bardzo rzadko jest tak, że nasi klienci tak bardzo potrzebują naszego produktu rozwojowego, że nie mogą po prostu oddychać. Trochę się uśmiecham w tym momencie i delikatnie ironizuję, ale myślę, że wiesz co mam na myśli. Chodzi o to, że jeśli projektujemy nasze edukacyjne i rozwojowe produkty, to musimy pamiętać o tym, że nasi klienci na pewno chcieliby coś poprawić w swoim życiu, coś usprawnić, wejść na wyższy poziom w swoich umiejętnościach, czy kompetencjach z jakiejś dziedziny. Ale nie są to potrzeby, których brak zaspokojenia sprawi, że nie będą mogli przeżyć.

I dlatego chodzi o to, abyśmy nie miały żadnych – nawet najmniejszych – wątpliwości co do tego, czy nasz produkt, który będziemy przygotowywały, spełni potrzeby naszych klientów.

Od czego zacząć taki cykl pozyskiwania informacji zwrotnej? Cykl, o którym Ci dziś opowiem pochodzi z książki „Metoda Lean Startup” Erica Ries. Oopisuje bardzo prosto 3 kroki tego cyklu.

  1. Pierwszy krok to Twórz.
  2. Drugim jest Mierz.
  3. Trzeci brzmi Ucz się.

Brzmią bardzo prosto i takie rzeczywiście są. Natomiast często jest tak, z takimi koncepcjami, że brzmią prosto, ale są trudne w realizacji. Tak też jest w tym przypadku.

Krok 1 – Twórz

Pierwszy krok w tej pętli pozyskiwania informacji zwrotnej to tworzenie. Chodzi o to, abyśmy zbudowały na samym starcie pewien konkretny produkt. Na początku to założenie nie było dla mnie zrozumiałe. No bo skoro wiemy, że chcę dopiero wystartować, a już mam mieć coś przygotowanego, co będzie stanowiło fundament takiego badania… To nie było dla mnie do końca jasne. Ale stało się bardzo jasne w momencie, kiedy uświadomiłam sobie, że jeżeli nie będę miała czegoś konkretnego, co pokażę moim odbiorcom – to oni nie będą mogli się do tego odnieść. Więc nie będą mogli dać mi żadnej informacji zwrotnej na ten temat. I to rzeczywiście otworzyło mnie na eksperymentowanie i na realizowanie tych prostych, szybkich eksperymentów, które sprawiają, że moje produkty są zawsze dopasowane do potrzeb klientów, a nie tylko do mojego widzimisię i do gdybania. Gdybanie najczęściej przynosi złe efekty. Tworzenie produktów dla samego siebie jest fajne w momencie, kiedy rozwijam się, bawię i kiedy szukam inspiracji. Ale nie jest fajne, ani nie jest dobre i nie jest na pewno efektywne, kiedy realizuję konkretne projekty biznesowe i chciałabym w sposób świadomy i strategiczny trafić do moich odbiorców i rozwiązać ich problemy. Dlatego właśnie w pierwszym kroku tego cyklu pozyskiwania informacji zwrotnej oczekuje się od nas, że będziemy tworzyły pewne próbki – minimalne produkty. One sprawią, że nasi klienci będą mogli się do czegoś konkretnego odnieść.

Zajmijmy się teraz minimalnym produktem.

Minimalny produkt brzmi enigmatycznie na samym początku. W dużym uproszczeniu chodzi przede wszystkim o to, żeby był to produkt – a dokładniej jego wersja minimalna. Ale na tyle satysfakcjonująca, że posiadająca pewne funkcjonalności, które nasz klient będzie mógł sobie sprawdzić. Chodzi o to, aby ten produkt był minimalny pod kątem czasu jego realizacji, wysiłku, który w niego włożymy i ewentualnie pochłonął minimalną ilość zasobów.

Wyobraźmy sobie, że realizujesz w swoim biznesie i na swojej rozwojowej ścieżce – kursy online. Kiedy zaczniesz robić swój pierwszy produkt, to pewnie zaczniesz od razu od tego, że stworzysz w ciągu kilku tygodni (czy miesięcy!) pewną ilość modułów kursu, dołączysz do nich materiały wideo, PDF i inne formaty cyfrowe. Teraz spójrz – kiedy dopiero po tym etapie tworzenia całości, pójdziesz na rynek i zapytasz, co myślą o nim klienci (bo dopiero wtedy będziesz w pełni gotowa z tym produktem), to może okazać się że nie są oni do końca zainteresowani tym tematem.

I nie chodzi o to, że cała Twoja praca poszła na marne, ale na przykład temat, który wybrałaś jako wiodący dla kursu nie jest aż tak intrygujący. Albo okładka tego kursu nie do końca odpowiada ich oczekiwaniom – nie jest dopasowana do wizerunku Twojej marki, którą mają w swojej głowie itd.

Dlatego tak bardzo ważne jest, abyś na starcie nie narobiła się bez powodu i abyś rzeczywiście stworzyła coś minimalnego, co sprawi, że już wtedy będziesz mogła wystartować na rynek i zapytać klientów, co oni o tym myślą, co czują. I ten krok otworzy całą pętlę pozyskiwania właśnie feedbacku od Twoich odbiorców.

Krok 2 – Mierz.

Drugim krokiem cyklu pozyskiwania informacji zwrotnej jest mierzenie wyników testu. Chodzi o sprawdzanie, w jaki sposób zareagowali  klienci, co o tym wszystkim myślą.

I tutaj bardzo ważna przesłanka – mierzyć możemy tylko i wyłącznie to, co określiłyśmy wcześniej jako punkty odniesienia. Jeżeli chciałabyś mierzyć poziom zainteresowania Twoim pomysłem (który w ramach tej pętli pozyskiwania informacji zwrotnej próbujesz sobie poukładać) i nie określisz na początku, jaki jest minimalny próg, od którego uznasz, że Twoi klienci rzeczywiście są zainteresowani tym tematem (czyli np. nie określisz sobie, że minimalną ilością wejść na stronę), to proces mierzenia nie ma sensu. Czyli bez linijki / miarki, do której przyłożysz cały ten proces pozyskiwania feedbacku traci sens.

Etap mierzenia jest niezwykle istotny. Bardzo ważne jest określić swoje punkty odniesienia przed wystartowaniem z testem. Ni można określać mierników sukcesu / mierników zainteresowania w trakcie realizowanego testu. Wtedy wyniki nie będą do końca wiarygodne. Będzie duże prawdopodobieństwo, że w jakiś sposób zafałszujesz wynik (np. po to, aby wynik był potwierdzający dla Ciebie, a nie aby określał co rzeczywiście rynek Ci przynosi).

Krok 3 – Ucz się.

Trzecim krokiem w pętli pozyskiwania feedbacku jest wyciąganie wniosków z testów, pomiarów, których dokonałaś w ramach całego badania. Ważne, abyś nie nastawiała się na to, że klienci są po to, aby spełniać Twoje życzenia.

Cały cykl pozyskiwania informacji zwrotnej od Twoich odbiorców jest dlatego tak prosto skonstruowany. Jest też uniwersalny do każdego pomysłu, który będziesz chciała testować. Powstał w takiej formule po to, abyś miała jasność i spokój, że jest to bardzo powtarzalny proces i możesz go używać za każdym razem kiedy będziesz chciała tworzyć kolejny produkt. Każdy kolejny pomysł będziesz weryfikowała i sprawdzała tak samo.  

To taki pierwszy element dzisiejszej opowieści. Mówię o nim, abyś zyskała szeroką perspektywę tego, w jaki sposób takie eksperymenty się robi. Wiesz już pewnie teraz dlaczego moja społeczność doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że Kaśka Żbikowska ma na drugie imię „Eksperyment”.

Uwielbiam robić eksperymenty! Opowiadałam Ci o tym w pierwszym odcinku podcastu – ten podcast także jest takim właśnie eksperymentem. W całym arsenale rzeczy które robię, w ramach moich projektów – robię mnóstwo eksperymentów. Dlatego nie mówię tutaj o sprawach totalnie oderwanych od naszego kontekstu. Wręcz przeciwnie. Są to absolutnie tematy, które ja sama wykorzystuje w moim biznesie online i do tego Cię bardzo gorąco zachęcam.

Minimalny produkt i jego rodzaje

Kiedy rozpoczynam pracę ze Studentkami #DigitalGirls Academy i kiedy dziewczyny dowiadują się o tym, czym jest właśnie MVP, to bardzo często wyczuwalna jest obawa, czy rzeczywiście muszę się bardzo napracować, aby móc przetestować mój pomysł.

Nic bardziej błędnego. Mam dla Ciebie 3 przykłady takich właśnie rodzajów minimalnego produktu, który możesz w swoim własnym biznesie online edukacyjnym rozwijać i sprawdzać.

  1. Prototyp – To taka prosta forma całego produktu, którą tworzymy po to, aby móc przetestować pewne założenia o całym produkcie. Jeśli planujesz realizowanie w przyszłości swojego własnego kursu online, to prototypem może być np. 3-dniowe wyzwanie. Takie działanie sprawdzi dla Ciebie co czują na ten temat Twoi odbiorcy – czy to dla nich proste, trudne, czy ich interesuje ten temat, czy trafiłaś właśnie w 10-tkę ich potrzeb i zainteresowań itd. Te wszystkie elementy sprawią, że twój prototyp będzie miał szansę zebrać mnóstwo informacji zwrotnych, których tak bardzo potrzebujesz.
  2. Próbka Twojej pracy – Bardzo często taki format minimalnego produktu stosowany jest w przypadku ebooków. Zwróć uwagę, że kiedy wchodzisz do księgarni internetowej i masz ochotę zostawić tam trochę swoich oszczędności, to wtedy wyświetlają się różne propozycje ebooków, audiobooków i od razu proponują, abyś pobrała darmowy fragment tego materiału. Żebyś mogła zdecydować na bazie kompletnego pierwszego rozdziału, czy obejrzenia fragmentów ilustracji, które są w środku – czy interesuje Cię ten temat itd.
  3. Wersja 1.0 – Chodzi o to, że przygotowując produkt cyfrowy możesz zacząć od przygotowania jego niekompletnej, albo nie do końca dopracowanej wersji. Podam Ci przykład, który miał miejsce w ostatnich tygodniach w naszej społeczności. Razem z Gosią Kamińską, która uzdrawia kursy online, przygotowaliśmy pomysł, o którym poinformowałyśmy społeczność #DigitalGirls. Powiedziałyśmy, że chciałybyśmy przeprowadzić kilkutygodniowy projekt #JestemEdukatorką skierowany do osób, które potrzebują koncepcyjnie, strategicznie i metodycznie przygotować swój własny scenariusz kursu online. Takiego naprawdę wypasionego i zgodnego z zasadami kursu. Takiego, który nie będzie oderwany od prawdziwych potrzeb odbiorców. Czyli jeśli na Landing Page obiecujesz swoim przyszłym kursantom, że doprowadzisz ich do konkretnych efektów, to rzeczywiście Twój scenariusz i wszystkie elementy kursu, doprowadzą odbiorcę do takiego efektu. Zrobiłyśmy razem z Gosią taki właśnie eksperyment. Nawet nie tworzyłyśmy strony lądowania z kompletnym opisem koncepcji. Nie stworzyliśmy klasycznego lajka budowania relacji (czyli lejka marketingowego). Nie informowałyśmy o tym produkcie w szerokich mediach. Nie robiłyśmy reklam itd. Jedyne, co zrobiłyśmy, to stworzyliśmy wersję 1.0, czyli wersję absolutnie profesjonalną i satysfakcjonującą, ale… tworzyliśmy wiele materiałów w trakcie trwania tego projektu, kiedy już konkretne uczestniczki biorące udział w tym projekcie dawały nam bardzo dużo informacji (a było nas w pierwszej edycji 9 osób plus My z Gosią). Dzięki temu mogłyśmy razem z Gosią stworzyć wersję 2.0 dopiero po przeprowadzeniu pierwszej edycji i teraz jesteśmy absolutnie przekonane, które elementy zdały egzamin i warto w nie pójść głębiej, a których nie warto rozwijać.

Dlatego zachęcam Cię bardzo mocno do przemyślenia tematu próbki, prototypu, lub takiej wersji 1.0. Wyniki takiego szybkiego eksperymentu mogą Cię bardzo zaskoczyć.

Nie zrażaj się, jeśli Twój minimalny produkt i pierwsze szybkie eksperymenty nie okażą się hitami rynkowymi i nie sprawią, że ustawi się kolejka zachwyconych klientów do ciebie od razu po opublikowaniu pierwszej notki na ten temat. Bardzo często zdarza się, że pierwsze eksperymenty kończą się właśnie tak, że nikt nie potwierdzi naszych założeń.

Ale z drugiej strony, z praktyki, mogę Ci absolutnie zagwarantować, że właśnie te niepotwierdzone założenia, te fuck-upy (jak na początku myślimy o nich), nasze wpadki, które zaliczamy w tym momencie i którymi w pierwszym odruchu się stresujemy… „Kurczę, nie wyszło mi. Coś jest do kitu, albo ja jestem w ogóle nie do końca przygotowana”… To wszystko są właśnie pętle, w które wpadamy, a zupełnie niepotrzebnie. Szybkie eksperymenty, które kończą się takim fiaskiem (na pierwszy rzut oka), czyli nie potwierdzeniem naszych założeń – okazują się najlepszym, co może nas spotkać. Dzięki nim, w kolejnym kroku nie idziemy w kierunku ślepej uliczki, a wybieramy właśnie tę, o której już wiemy że ślepa nie jest.

Szybkie testy i ich formy

Opowiem Ci jeszcze o dwóch przykładach szybkich testów. Takie testy trzeba zaprojektować. Trzeba się do nich przygotować.

Jeżeli zdecydujesz, że Twój minimalny produkt będzie w formule transmisji LIVE na FB, to Twoimi miernikami sukcesu mogą być: polubienia, udostępnienia tej transmisji, ilość osób uczestniczących w niej na żywo itd. Statystyki pozwolą Ci wyciągnąć pewne wstępne wnioski, ale nie dadzą całego obrazu sytuacji. Dlatego chciałbym Ci polecić 2 szybkie testy, które sprawdzą więcej rzeczy:

  1. Test wczesnego zainteresowania – test sprowadza się najczęściej do stworzenia strony lądowania – Landing Page z opisem koncepcji, np. Twojego produktu, czy wyzwania, kursu, fragmentu ebooka, a także dołączenie do tej strony formularza, w którym można zapisać się na listę oczekujących na finalny produkt. Taka próbka badania – ile osób jest wstępnie zainteresowanych moim pomysłem – sprawi, że będziesz miała bardzo wiarygodne i konkretne informacje zwrotne o tym, ile osób postanowiło zapłacić Ci swoją uwagą, a także wymienić się z Tobą wartością poprzez pozostawienie Ci swojego imienia i adresu mailowego. Bardzo lubię ten konkretny rodzaj testowania i wczesnego zainteresowania, ponieważ pozwolił mi wiele razy w przeszłości nie iść w kierunku, który okazał się zupełnie nieinteresujący dla mojej społeczności. Kiedy widzę, że na stronę lądowania i do formularza zapisu dochodzi bardzo niewielka ilość odwiedzających tę stronę, to już wiem, że ten temat nie chwycił. Dlatego zwykle nie idę w tym kierunku dalej.
  2. Przedsprzedaż – To mój ulubiony rodzaj testu, który bada naprawdę najwięcej rzeczy, które są dla mnie istotne, jako przedsiębiorcy internetowego. Jeśli Ty także tworzysz kursy online i produkty edukacyjne dla Twoich klientów i zarabiasz w ten sposób pieniądze w Internecie, to nie ma lepszego testu jak zrobienie przedsprzedaży. Jest to najbardziej miarodajny test rynkowy, ponieważ pozwalasz klientom odwiedzającym Twoją stronę z ofertą zagłosować na Ciebie swoim portfelem. Oni nie tylko informują Cię „o Kaśka, fajny temat, daj mi znać jak zrobisz coś więcej w tym kierunku. Zostawiam Ci swojego maila”. Oni już decydują o byciu moimi płacącymi klientami. To zdecydowanie dużo większa deklaracja z ich strony. Zainteresowania współpracą ze mną. I oni robią w moim kierunku naprawdę bardzo duży, głęboki i ważny krok, ponieważ otwierają dla mnie swój portfel.

Jak widzisz, klienci mogą przygotować dla Ciebie informację zwrotną w różnych formułach. Ty przygotowujesz swój minimalny produkt dla klientów np. w formule prototypu, próbki lub wersji 1.0. A klienci mogą okazać swoje zainteresowanie i swoje decyzje zakupowe poprzez pozostawienie Ci adresu mailowego do dalszego kontaktu, a być może nawet pozostawienie Ci swojego wpłaconego zainteresowania finansowego.

Polecam Ci spojrzenie na te szybkie eksperymenty z perspektywy bardzo praktycznej. Zastanów się dzisiaj – co mogłabyś przetestować w najbliższych dniach? Jaki pomysł chodzi za Tobą od dłuższego czasu i aż prosi się o sprawdzenie, czy warto iść w niego głębiej? Co mogłabyś przetestować?

To nie muszą być rynkowe produkty. Na początku możesz testować np.:

  • tytuł swojego ebooka,
  • możesz zapytać społeczności o to, jaki temat Twojego freebies (czyli takiego materiału, który można pobrać po pozostawieniu Ci maila na Twojej stronie) byłby interesujący dla Czytelników;
  • możesz sprawdzić, czy jakiś problem, który zdiagnozowałaś – naprawdę istnieje?

Dla mnie bardzo często takie szybkie eksperymenty kończą się tym, że wrzucam jakieś pytanie w naszej społeczności i sprawdzam jak bardzo ten temat jest gorący dla dziewczyn w naszej grupie. Jeśli jest sporo komentarzy, jeśli osoby same publikują dedykowane posty w tym temacie, używają zaproponowanych przeze mnie hashtagów i w ogóle ten temat zaczyna żyć, to dla mnie jest to informacja zwrotna – że warto iść w ten temat. Najwidoczniej zaklikał, chwycił w mojej społeczności.

Czasami zadaję pytanie, które zupełnie ginie w eterze i nikt nie reaguje na to, co napisałam. Nie poddaję się wtedy i nie załamuję rąk, tylko po prostu wiem już, że w tym kierunku nie będę szła. Temat nie wywołał żadnego zainteresowania w społeczności, po prostu.

Pomyśl dzisiaj o tym, jakie tematy są tymi, które nie dają Ci spać i które chciałabyś wreszcie sprawdzić. To dobry moment na to i oczywiście pamiętaj, że zawsze możesz takie eksperymenty robić w naszej grupie #DigitalGirls, do czego cię bardzo Gorąco zachęcam.

Książka, którą chcę Ci polecić – Metoda Lean Startup” Eric Ries

Zbliżyliśmy się do ostatniego kroku w naszym podcaście. To polecenie książki, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Mam nadzieję, że dla Ciebie także będzie ona wielkim sprzymierzeńcem w Twoim biznesie online. Mam na myśli książkę, którą już dzisiaj wspomniałam, czyli „Metoda Lean Startup” Erica Riesa. Jest to książka, która rzeczywiście trafia w serca wielu przedsiębiorców, ponieważ dotyka tematów związanych z innowacjami, z szybkimi i bardzo skalowalnymi przedsięwzięciami, jakimi są startupy. Założę się, że jeśli nie pomyślałaś nigdy o sobie, jak o star tupie, to nawet nie przyszłoby Ci do głowy, aby sięgnąć po tę książkę. Sam tytuł nie zachęca do tego, żeby sięgnęły po nią osoby, które projektują swoje edukacyjne i rozwojowe produkty online. Nic bardziej błędnego.

Jak się domyślasz – skoro książka przyciągnęła moją uwagę i opowiadam o niej tutaj, to jestem pewna, że przyda się także Tobie.

W książce Eric Ries porusza bardzo ciekawy temat, którym jest właśnie szybkie i sprytne testowanie różnych założeń biznesowych i budowanie sprawnie działających firm. Jeśli nie jesteś na etapie, kiedy chcesz budować swoje własne online-owe Imperium, to nie bój się, znajdziesz tam dużo informacji i wskazówek, które mogą wesprzeć Cię w tym etapie rozwoju, na którym teraz jesteś.

Zacznijmy od definicji startupu.

Dzięki tej właśnie definicji opisanej w tej książce – dzięki tym kilku krótkim słowom, które przeczytałam tutaj, uświadomiłam sobie, że jestem startupem i od tamtego momentu, a było to ponad 2 lata temu, sięgam z dużo większym zainteresowaniem i ciekawością po książki i blogi poświęcone właśnie tematowi innowacji i startupów. Czuję się częścią tego ekosystemu. Definicja opisana przez autora brzmi dokładnie tak:

Startup do ludzka instytucja stworzona z myślą o budowaniu nowych produktów lub usług w warunkach skrajnej niepewności.

A w praktyce oznacza dla mnie tyle, że ja jestem startupem.

Ta myśl uwolniła wiele pokładów mojej kreatywności i pozwoliła mi spojrzeć na moje pomysły na nowo. Na początku moje pomysły były wcale nie rynkowe i nie biznesowe – ponieważ na początku mojej działalności w internecie nie myślałam w ogóle o tym, że będę robiła biznes online. Myślałam bardziej o tym, że chcę się rozwijać, dzielić swoją wiedzą i robić to tylko i wyłącznie z takiego poziomu pasji i zachwytu światem. Dopiero z czasem przyszły takie myśli, że dzielenie się wiedzą może być jak najbardziej elementem mojego portfela przychodów, a być może w przyszłości nawet fundamentem, z którego będę się utrzymywała.

Dlatego Eric Ries był jednym z tych nauczycieli, którzy pojawili się w momencie kiedy uczeń, czyli ja, byłam gotowa. Być może i Ty w tej chwili, słuchając tej audycji, pomyślisz o sobie zupełnie inaczej, niż do tej pory. Pomyślisz o sobie, jako o takiej organizacji, jako takim projekcie, który realizujesz sama (a być może z partnerką lub z całym zespołem), który ma duże prawdopodobieństwo, że będzie mógł się skalować, rozwijać i że rzeczywiście te wszystkie niepewności które w naszym świecie funkcjonują wokół nas, gdy zmienne technologie, zmieniający się i pędzący do przodu świat sprawią, że nie tylko nabierzemy dzięki temu siły, ale też wykorzystamy tę szybką falę, aby na nią wskoczyć i rozwinąć się jeszcze mocniej.

Zauważyłaś pewnie, że uwielbiam trójki i większość elementów, w których opowiadam, ma właśnie taką strukturę. Także z książki „Metoda Lean Startup” mam dla ciebie 3 takie myśli, które chciałabym, żebyś wzięła na wynos.

Myśl #1:

Ty też jesteś startupem.

Postrzeganie siebie jako takiej organizacji / projektu, która żyje w warunkach skrajnej niepewności i dzięki temu właśnie rozwija się mocniej i coraz bardziej sprawnie.

Myśl #2:

Przedsiębiorczość to ciekawość.

Przedsiębiorca jest osobą, która uwielbia zaspokajać swoje zainteresowanie i ciekawość światem, która słucha klientów, uwielbia się uczyć w działaniu. Uczenie się zwykle występuje w ramach eksperymentów i w cyklach pozyskiwania informacji zwrotnej (które mogą się nigdy nie kończyć, bo jak się domyślasz ten 3-krokowy proces Twórz-Mierz-Ucz się można powtarzać w nieskończoność).

Przyzwyczaj się do tego, że jeśli projektujesz swoje produkty online – nigdy nie będzie takiego momentu, w którym będziesz w 100% gotowa, perfekcyjnie przygotowana i na 100% przygotowana i zrealizowana. Nie ma takiego momentu w którym mogłabyś w ten sposób się poczuć. Twoi klienci będą dorastali razem z Tobą, rynek będzie się zmieniał w tempie ekspresowym, tak jak to się dzieje w ostatnich latach. Wszystko wokół będzie się zmieniało – i Ty także! Dlatego nigdy nie będzie takiego momentu, w którym będziemy mogły powiedzieć „OK, siadam w fotelu i teraz wszystko się dzieje. Naciskam taki czerwony wspaniały przycisk GO! I moje plany i projekty właśnie zaczynają hulać i żyć swoim życiem”, a ja sobie leżę na leżaku, albo na fotelu i odpoczywam. Takiego momentu nie będzie. I jeśli rzeczywiście jest w Tobie taka nutka przedsiębiorcy, to raczej już wiesz o tym. A jeśli dopiero budzisz w sobie postawę przedsiębiorcy, to mam nadzieję, że poczułaś to w sobie teraz bardzo, bardzo głęboko. Nie ma szansy, abyś osiągnęła taki stan „zen” będąc przedsiębiorcą.

Myśl #3:

Każdego dnia podważaj swoje założenia o świecie.

Eric Ries bardzo dobitnie pokazuje na wielu przykładach, nie tylko z rynku amerykańskiego, ale także światowego, że bardzo wielu przedsiębiorców, a także twórców autorskich projektów wyłożyło się (mówiąc kolokwialnie) na tym, że przygotowywali produkty i usługi bazując na swoich fundamentalnych założeniach o świecie i klientach, których nie zweryfikowali w praktyce, których nie przebadali w takich szybkich eksperymentach, o których dzisiaj dużo mówiliśmy.

Dlatego tak bardzo ważne są te małe, szybkie, zwinne testy, które umożliwią Ci zweryfikowanie Twoich własnych założeń o świecie, o Tobie, a przede wszystkim o potrzebach Twoich klientów.

Bardzo Cieszę się że dotrwałaś do tego momentu, w którym już wiemy, że podważanie założeń o świecie powinniśmy robić każdego dnia. Chodzi przede wszystkim o nasze dobro i dobro naszych klientów. dla których przygotowujemy i projektujemy nasze produkty. Nie ma sensu gdybać. Warto działać i uczyć się w tym działaniu. To taka moja dewiza, którą pewnie rozpoznajesz już w co drugim moim słowie, nie tylko w tym podcaście.

Dziękuję Ci bardzo za uwagę i za obecność w ramach tego drugiego odcinka podcastu.

W następnym odcinku

W kolejnym odcinku porozmawiamy o tym, w jaki sposób robić wyzwania. Będziemy mówiły o tym, jak zaprojektować własne wezwanie, do którego zaprosisz swoich odbiorców, a także jak podejmować wyzwania we własnym życiu. Myślę, że ten temat zainteresuje niejedną Edukatorkę Przyszłości. Do usłyszenia.

 

Podcast #DigitalGirl / 01 / Znajdź swój unikalny głos

Podcast #DigitalGirl / 01 / Znajdź swój unikalny głos

Zapraszam Cię na premierowy odcinek mojego podcastu #DigitalGirl / Zostań Edukatorką Przyszłości!

W odcinku #01 / Znajdź swój unikalny głos opowiadam o tym:

  • komu dedykuję podcast, kim jest Edukatorka Przyszłości i dlaczego warto, abyś została jego słuchaczką;
  • jakie jest „moje dlaczego” i jakie mam plany co do podcastu;
  • 3 magiczne pigułki z wiedzą o tym, jak tworzyć autorskie formaty treści do internetu

Opowiadam także o książce Wielka Magia Elizabeth Gilbert i wyciągam z niej 3 inspirujące myśli. 

Podcast >>> Download (MP3)

Linki >>> 

33 ekscytujące pomysły na edukacyjne produkty online (ebook) – strona ebooka w budowie, na razie poczekaj na wyskakujące okienko na stronie 🙂

Grupa #DigitalGirls na FB – najbardziej magiczna społeczność w internecie 

Strona O mnie – tutaj dłuższa opowieść o tym, skąd jestem tu, gdzie jestem

Kreatorka Uskrzydla – e-magazyn dla kobiet projektujących swoje życie, którego byłam Redaktor Naczelną przez ponad rok!

Strenghts Finder – czyli Test Gallupa badający Twoje mocne strony 

Z pasją o mocnych stronach – grupa Dominika Juszczyka dla osób chcących odkryć i korzystać ze swoich talentów 

Mapy myśli w biznesie – moja pierwsza książka 

Komunikacja biznesowa oczami kierownika projektu – moja druga książka

Wielka Magia – Elizabeth Gilbert 

Podcast nie powstałby, gdyby nie cudowni ludzie, którzy mnie wspierają. Nie chcę nikogo pominąć, więc wymienię tych, z którymi w ostatnich tygodniach pracowałam najwięcej >>>

Edyta, Gosia, Anka, Justyna, Gosia, Magda, Daria, Ula, Marta, Jola, Ania, Agata, Ania, Patrycja, Stasia, Iza, Ania, Evelina, Agnieszka, Maria, Edyta, Anka, Maria, Paulina – wszystkie Studentki Akademii Magii, czyli ostatniej edycji #DigitalGirls Academy, za nieustanną motywację i podejmowanie wyzwań i bycie najlepszym wirtualnym zespołem, jaki można mieć!

Dziewczyny ze społeczności #DigitalGirls, które mnie zachęciły do podcastowania

Olga i Kamila – moje mastermindki 🙂 

Agnieszka Majewska, która gotuje nie truje i do tego robi najlepsze zdjęcia we wszechświecie (poza Moim Mężem ofkors)

Mat Czechowicz, który gra tak, że tracisz poczucie czasu, a ja dzięki jego talentowi mam genialną muzykę w podcaście!

Zadanie dla Ciebie >>> 

Mam świra na punkcie działania, dlatego chcę Cię zaprosić do zabawy.  Jeśli masz ochotę odkryć swój własny, unikalny #KoktajlTalentów, to:

  1. wejdź do grupy >>> #DigitalGirls na FB
  2. odszukaj post #KoktajlTalentów (lub opublikuj oddzielny post z takim hashtagiem)
  3. opisz w kilku słowach swoje 3 mocne strony i zapytaj dziewczyny ze społeczności, jakie zastosowanie w działaniu takiego zestawu mocnych stron widzą.

To może być BARDZO odkrywcze! Do dzieła!

Transkrypcja Podcast #01 / Znajdź swój unikalny głos

To dla mnie niesamowicie ekscytujący moment, ponieważ kolejny raz w życiu robię coś po raz pierwszy, robię coś dużego, do czego mam spore przekonanie. No i jest to kolejny eksperyment, a eksperymenty uwielbiam.

Jeszcze kilka tygodni temu, gdyby ktoś powiedział mi, że będę twórczynią podcastu, to uśmiechnęłabym się i stwierdziła, że to na pewno nie jest możliwe. Kiedy przeczytałam „Wielką Magię” Elizabeth Gilbert, to stwierdziłam, że rzeczywiście pomysły są pewnymi bytami, które współpracują z tymi osobami, które są idealnymi partnerami do ożywienia tych pomysłów. A podcast nigdy nie kręcił się wokół mnie i nie był w mojej czasoprzestrzeni. To się zmieniło w ostatnich tygodniach, kiedy Studentki mojej Akademii, a także dziewczyny ze społeczności #DigitalGirls, zaczęły podpowiadać mi taką formułę przekazywania mojej wiedzy i spotykania się z nimi w ten nowy sposób.To wszystko zaowocowało tym, że ten projekt zaczął we mnie dojrzewać. A dzisiaj możesz odsłuchać pierwszy odcinek podcastu. Bardzo mi miło, że jesteś tu ze mną w tym naprawdę wyjątkowym momencie.

W pierwszym odcinku podcastu, chciałabym opowiedzieć Ci o kulisach jego powstania. Przede wszystkim o tym, komu jest dedykowany. Czyli o kim myślałam, kiedy przygotowywałam projekt scenariusza na pierwszą serię odcinków. I mam nadzieję – na kolejne 🙂 Będę bardzo szczęśliwa, jeśli odnajdziesz się w opisie mojego wymarzonego słuchacza.

Opowiem Ci także o „moim dlaczego”, czyli o powodach, dla których w ogóle podjęłam się tego wyzwania.

Opowiem Ci także o tym, kim jestem – żebyś mogła poznać bliżej osobę, z którą (mam nadzieję) będziesz chciała spotykać się co tydzień w tej audycji.

Opowiem Ci również o tym, jakie mam plany co do tego podcastu i w którą stronę chciałabym go rozwijać. Chciałabym, żeby był dla Ciebie takim miejscem, w którym będziesz odnajdywała praktyczne i użyteczne wskazówki do rozwoju Twoich produktów edukacyjnych.

W dzisiejszym odcinku znajdziesz także trochę „mięsa”, jak ja to określam, czyli konkretną pigułkę z wiedzą. A dokładnie 3 pigułki. Ponieważ w każdym odcinku tego podcastu będę opowiadała Ci o co najmniej trzech wskazówkach, przykładach, inspiracjach. Czasami będą to opowieści, konkretne rozmowy, przypadki, w których będziesz mogła odnaleźć siebie i swoje wyzwania związane z produkowaniem i sprzedawaniem Twoich edukacyjnych i rozwojowych produktów online.

W dzisiejszym odcinku, głównym tematem, o którym będę opowiadała, będzie tworzenie unikalnych formatów treści. Myślę, że jest to niesamowicie ważny temat dla każdej Edukatorki, która startuje lub rozwija swój biznes online oparty o produkty edukacyjne. To niezwykle ważne, żeby znaleźć swój unikalny głos i w ten właśnie sposób docierać do swoich odbiorców i rzeczywiście zmieniać ich życie na lepsze.

Komu dedykuję podcast

Od kilku lat współpracuję w sieci przede wszystkim z kobietami. Spotykam się z niesamowicie życzliwymi, otwartymi i kreatywnymi osobami. To dziewczyny, które już projektują lub dopiero marzą o projektowaniu czegoś swojego. To osoby, które najczęściej mają już wiele lat swojego rozwoju za sobą, są po odbytych szkoleniach, kursach, przeczytanych gigabajtach materiałów z sieci. I oczywiście książkach, od których uginają się ich półki. Ale kiedy przychodzi taki moment, kiedy chciałyby dzielić się tą wiedzą, którą mają – brakuje im często sposobu. Brakuje im także przekonania, że to jest dobry moment i że już są gotowe na to, aby coś takiego zrobić. Aby stworzyć coś swojego i rzeczywiście wywrzeć jakiś wpływ na świecie. Zostawić po sobie ślad. I właśnie z takimi kobietami, które marzą o dzieleniu się swoją wiedzą, ale nie wiedzą jak to robić sprytnie i po swojemu – pracowałam w ostatnich latach najczęściej. I dziewczyn takim dziewczynom dedykuję ten podcast.

Co ważne, nie chodzi o to, że są to nieśmiałe, albo strachliwe osoby, które nie wiedzą czego, by chciały i w którą stronę ruszyć ze swoim kolejnym krokiem. Wręcz przeciwnie. To najczęściej właśnie odważne osoby, które po prostu szukają fajnych i sprawdzonych sposobów na to, aby wejść w swoim rozwoju o krok wyżej i być może zacząć już zarabiać na swojej wiedzy w internecie.

Sama robię to od kilku lat i mam sporą praktykę w tym zakresie. I bardzo chętnie się tym wszystkim dzielę z naszą społecznością. Co więcej, bardzo bliska jest mi taka myśl, że idealny moment nie istnieje. Że nie ma sensu czekać na coś jeszcze, czego możemy się dowiedzieć, co jeszcze możemy przeczytać, czy usłyszeć. Idealny moment jest w tej chwili. Z tymi zasobami, które mamy dzisiaj. Z tym wszystkim, co jest w naszym życiu, w naszej głowie, w sercu. To właśnie teraz jest ten najlepszy moment, żeby zacząć rozwijać się w tym kierunku, który sobie wybierzemy.

I właśnie dla takich osób, dla takich kobiet, dla takich Edukatorek Przyszłości dedykuję ten podcast.

Bo to nie znajomość branży, czy fakt, że jesteś ekspertką w jakiejś dziedzinie sprawia, że będziesz świetną edukatorką i producentką cyfrowych produktów edukacyjnych. Świadczyć o tym będą umiejętne zorganizowanie tej wiedzy i takie zaprojektowanie procesów rozwojowych, aby doprowadziły naszych twoich klientów do efektów, o których marzą.

To, że jesteś w czymś świetna, jeszcze wcale nie oznacza, że będziesz świetnie potrafiła przekazać tę wiedzę innym osobom. A co jeszcze więcej, że będziesz potrafiła sprawić, że te osoby, którym tą naszą wiedzę i umiejętności będziemy przekazywały – że one będą potrafiły powtórzyć nasz sukces w tej dziedzinie.

To jest właśnie ta pułapka, w którą wpada wiele ekspertek w internecie. To pętla, którą bardzo często obserwuję. To wmawianie nam, że jeśli jestem w czymś świetna, to powinnam zrobić z tego kurs online i zarabiać w sieci. To ogromne zbyt duże uproszczenie. Widzę, że wiele osób cierpi z tego powodu, że wpadły właśnie w tę pułapkę. W taką pętlę błędnych założeń. Bo oczywiście wiele ekspertek tworzy świetne i bardzo praktyczne kursy online. Ale osób takie osoby, które nie mają wcześniejszego przygotowania, nie wiedzą jak projektować proces rozwojowy i jak prowadzić ludzi w internecie – z dużą dozą prawdopodobieństwa mogą popełnić bardzo dużo błędów na tej ścieżce. I nie tylko doprowadzić do kłopotów tych ludzi, z tymi współpracują, ale też siebie. Po co do takich sytuacji doprowadzać?

Dlatego właśnie mam w sobie taką głęboką potrzebę, aby szerzyć wiedzę o tym, w jaki sposób być świadomą, sprytną Edukatorką Przyszłości, która wie, jak ugryźć ten temat i wie, jak swoją specjalizację i pasję zamienić w praktyczne i użyteczne produkty cyfrowe. To jest absolutnie możliwe i na wyciągnięcie ręki dla każdej z nas!

W tym podcaście chciałabym opowiadać właśnie o takich rzeczach, czyli o tym:

  • jak budować procesy rozwojowe,
  • w jaki sposób robić eksperymenty związane z produktami,
  • w jaki sposób badać rynek i przygotowywać odpowiedzi na konkretne zagadnienia z tego rynku płynące,
  • będzie trochę o grywalizacji i o użyciu metafor w produktach edukacyjnych,
  • o tym, jak uczą się ludzie dorośli i jakie specyficzne potrzeby mają,
  • będziemy na pewno rozmawiały o tym wszystkim i będę o tym opowiadała i ja i moi goście,
  • nie zabraknie też rozmów o tym, w jaki sposób ugryźć tematy związane ze sprzedażą tych pierwszych produktów edukacyjnych (bo to jest specyficzny rodzaj produktu cyfrowego),
  • będziemy mówiły też o tym, w jaki sposób odróżnić produkt od usługi (granica pomiędzy tymi definicjami jest bardzo mglista),
  • no i wreszcie kluczowe jest to, abyśmy budowały takie modele biznesowe, które rzeczywiście będą przynosiły nam stabilne przychody i satysfakcję.

Mam nadzieję że odnajdujesz się chociaż troszeczkę w tym opisie i znalazłaś w tym, co opowiedziałam, swoje potrzeby, które będziemy mogły wspólnie zaspokoić. Zrobimy to dzieląc się wiedzą i wymieniając się ze sobą nowymi pomysłami.

Kilka słów o mnie

Nazywam się Kaśka Żbikowska. W zasadzie mogłabym określić siebie w jednym zdaniu – jestem twórczynią najbardziej magicznej społeczności w Internecie. Mam na myśli grupę #DigitalGirls. To niesamowita przestrzeń internetowa, w której spotykają się kobiety będące producentkami, twórczyniami, ale też uczestniczkami różnego rodzaju procesów rozwojowych w Internecie. Tam eksperymentujemy, bawimy się, testujemy pomysły, chwalimy się naszymi osiągnięciami i przede wszystkim robimy mnóstwo testów rynkowych. Sprawdzamy różnego rodzaju założenia o naszych odbiorcach, klientach i o produktach, zanim wypuścimy te produkty na rynek. Mówię, że ta przestrzeń jest magiczna, ponieważ tam rzeczywiście dzieją się rzeczy niewyobrażalne.

Poza tym, jestem Szefową Akademii Magii – jak nazywały mnie Studentki ostatniej edycji ligi #DigitalGirls Academy, czyli mojego flagowego projektu rozwojowego. Tutaj budujemy z stabilne dziewczynami biznesy online. Tu spotykają się osoby, które chciałyby zapewnić sobie przychody z tytułu sprzedaży swoich produktów cyfrowych. Patrzymy na nasze projekty strategicznie. No i przede wszystkim współtworzymy świetny zespół projektowy. Bo w sile zespołu drzemie naprawdę największa moc, jeśli chodzi właśnie o internetowe projekty.

Jestem autorką dwóch książek – wydanych tradycyjnie. Możesz je znaleźć wciąż w księgarniach w całym kraju. Jestem autorką bloga. Od kilku lat bloguję i dzielę się swoją wiedzą w takiej formule. W przeszłości miałam też kilka innych przygód związanych z cyfrowymi formatami. Opowiem o tym za chwilkę.

Na co dzień pracuję jako Project Managerka w jednej z krajowych korporacji i odpowiadam za projekty w obszarze reakcji akceleracji. Czyli wspierania startupów i młodych firm, będących na początku swojego rozwoju. Wspieramy ich we wzroście. Pomagamy dojść do momentu, w którym będą mogły testować swoje technologiczne i biznesowe pomysły.

Jestem pewna, że wszystkie te elementy składowe mojej ścieżki zawodowej z ostatnich lat, które krążyły wokół tego, żeby wspierać innych w rozwoju, sprawiły, że wyraźnie widzisz moją misję życiową. Mam głęboko w sobie zakorzenioną potrzebę budzenia odwagi i sprawczości wśród osób, z którymi pracuję. Mam nadzieję że ten podcast będzie kolejnym z elementów składowych całej mojej układanki. Że pozwoli rozszerzyć skrzydła tym osobom, które zapomniały, że je mają.

Co więcej, bo nie tylko pracą i rozwojem żyję… Jestem prywatnie szczęśliwą żoną, córką i przyjaciółką. Mam naprawdę fajne życie i można śmiało powiedzieć, że jestem spełnioną kobietą. Dla znajomych jestem na pewno pasjonatką i wariatką (tak z uśmiechem mówiąc). Jeżeli potrzeba komuś pomysłowego towarzysza do rozwoju, to jestem najlepszym kompanem. Mam milion pomysłów na minutę i co więcej – większość z nich realizuję. Więc naprawdę ożywiam pomysły. Pewnie mają na to wpływ te wszystkie elementy, o których wcześniej powiedziałam.

Uwielbiam pisać i dzielić się wiedzą. I na pewno wszystkie elementy mojego życiorysu zawodowego i osobistego sprawiły, że jestem w tym miejscu gdzie jestem dzisiaj.

A społeczność #DigitalGirls, w tej chwili jest dla mnie najważniejszym miejscem w sieci, w którym bywam. I to tutaj inwestuję całą swoją energię. Tym bardziej, że mamy tutaj genialne efekty naszych działań, a uczestniczki tej społeczności realizują swoje marzenia. Jestem pewna, że dzieje się tak dzięki temu, że łączymy w niej to, co w nas najlepsze.

A teraz opowiem Ci o trzech rzeczach, które chciałabym w ramach tego podcastu zrealizować.

Przede wszystkim lubię eksperymenty. To jest takie moje drugie imię. Niektórzy mówią, że Kaśka ma na drugie Eksperyment. Dzieje się tak dlatego, że bardzo lubię, kiedy pomysły, które przyjdą do mnie lub do was mają możliwość zostać bardzo szybko zweryfikowane. To ogromnie istotne móc sprawdzić, czy są rzeczywiście dla nas. Właśnie takim eksperymentem będzie tak podcast. Zaplanowałam cały pierwszy sezon tego podcastu. Będzie jak najlepszy serial – 13-odcinkowy. Ponieważ będę opowiadała tutaj o różnych aspektach pracy Edukatorki w sieci, to na pewno będzie dla mnie dodatkowo mój własny eksperyment – bo jeszcze nigdy nie prowadziłam żadnego produktu online tylko i wyłącznie w formacie audio. To właśnie jest to miejsce, gdzie ja będę robiła swoje testy. Odkryłam jakiś czas temu taką swoją mocną stronę, którą jest opowiadanie. I mam ochotę użyć tej mocnej strony w praktyce. Ten format cyfrowy będzie tym takim właśnie dla mnie placem manewrowym. Mam nadzieję, że zrealizuję tutaj swoje założenia i nie zawiodę Ciebie, a także pozostałych słuchaczy tego podcastu.

Drugi powód dla stworzenia tego projektu, to było to że, lubię być blisko. Tak, wiem, to brzmi bardzo ogólnie. Ale w praktyce oznacza to tyle, że uwielbiam być blisko moich odbiorców. Uwielbiam zamieniać się w jedno, wielkie ucho i słuchać o potrzebach, o tym, czego pragną osoby, które mnie otaczają. Bardzo często moje klientki i dziewczyny ze społeczności #DigitalGirls odpowiadają mi o różnych sprawach, o których marzą, albo o tym, co je właśnie kręci. Czasami udaje mi się trafić nawet w 11-tkę (a nei w 10-tkę!) z odpowiedzią na ich potrzeby. A ostatnio sporo się mówiło w naszej społeczności właśnie o produktach audio. Dziewczyny pisały o tym, że lubią różne „douszne bajery”. To mi się strasznie spodobało i  – nie ukrywam – zainspirowało do tego, aby pomyśleć o własnej audycji, która pozwoli mi właśnie przez ucho dotrzeć do odbiorców. Czyli być bliżej Ciebie. Co więcej, na pewno ta formuła audio sprawi, że szybciej przekażę pewną wiedzę. Na przykład tę, której nie zdążyłabym napisać szybko w poście na blogu, albo ubrać w jakiś dedykowany produkt cyfrowy i wrzucić go do sieci. Więc na pewno w formule podcastowej będę sprawniej docierała do właściwych osób.  Na tym najbardziej mi zależy.

Trzecim powodem jest to, że ja po prostu uwielbiam wyzwania. A to jest dla mnie coś zupełnie nowego. Całkowicie nowa płaszczyzna do nauki i do zrobienia wielu rzeczy po raz pierwszy. A to jest coś, co ja naprawdę ogromnie lubię.

Plany dla tego projektu

Stanowią one ostatnią rzecz, którą chciałbym Ci opowiedzieć w tym przydługim wstępie (mam nadzieję, że mi to wybaczysz, bo to jest pierwszy odcinek podcastu i chciałabym, żebyś wiedziała, co dokładnie Cię tutaj czeka).  Zaplanowałam pierwszy sezon podcastu na 13 odcinków. To będzie cotygodniowa audycja online, którą będziesz mogła słuchać w dowolnym momencie. Możesz to robić to na wyrywki, albo jeden odcinek po drugim.

Chciałabym, żeby każdy z tych odcinków był oddzielną całością i aby dawał Ci konkretną wartość. Żebyś z każdego odcinka mogła wyjąć co najmniej 3 magiczne pigułki wiedzy, które sprawią, że już po wysłuchaniu tych kilku czy kilkunastu minut, będziesz mogła w swoim biznesie, czy projekcie, posunąć się o co najmniej jeden krok dalej. Lub zrobić kolejny krok na drabince rozwojowej. Abyś po prostu czuła, że jesteś w ruchu i że się rozwijasz, a nie stoisz w miejscu. Że Twoje pomysły ożywają. Na tym mi najbardziej zależy.

Chciałabym, żebyś traktowała ten podcast, jak najlepszy serial, który lubisz oglądać i słuchać. Taki,  który będzie Ci towarzyszył w różnych ciekawych momentach Twojego życia, a także taki, do którego będziesz chciała wracać.

Chciałabym także dzielić się z Tobą tym, czym uwielbiam dzielić się z osobami w najbliższym otoczeniu, czyli np. tym czego ciekawego dowiedziałam się dzisiaj i co koniecznie muszę komuś przekazać. Najczęściej mam takie odkrycia i inspiracje wynikające z lektury super książek. A że uwielbiam czytać i czytam książki nałogowo (ale bardzo praktycznie i użytecznie, nie na czas i nie dlatego, żeby tylko przeczytać kolejną książkę). Staram się z każdej książki wyjąć co najmniej kilka wartościowych elementów do moich projektów. Będę to samo starała się robić z książkami w tej audycji. Planuję, żeby w każdym odcinku była mowa o co najmniej jednej książce, którą rekomenduję Ci sprawdzić, bo być może znajdziesz tam odpowiedzi na swoje pytania.

To jest mój bardzo ogólny plan na rozwój tego podcastu. Jeśli będziesz miała ochotę zbliżyć się do mnie jeszcze mocniej i będziesz miała ochotę rozwijać się ze mną właśnie takiej formule, to zachęcam Cię do kontaktu, np. do zostawienia komentarzy pod opublikowanymi odcinkami, a także do pisania do mnie wiadomości. Będę dzięki temu wiedziała, o czym chciałabyś dowiedzieć się w kolejnym odcinku. Zaprojektowałam co prawda wszystkie scenariusze dla tej serii podcastu, ale to jest bardzo elastyczne. W każdym odcinku może znaleźć się dodatkowo coś, czego akurat w tej chwili potrzebujesz, więc naprawdę jestem na to bardzo otwarta. Kilka chwil temu powiedziałam Ci, że jedna z najważniejszych dla mnie wartości to bliskość z drugim człowiekiem. Mam ogromną ochotę budować właśnie takie bliskie relacje także z Tobą. Pamiętaj, że po drugiej stronie mojej skrzynki mailowej nie siedzi żaden bot, tylko Kaśka Żbikowska. I na Twoje wiadomości na pewno odpowiem ja sama.

3 magiczne pigułki z wiedzą – Znajdź swój unikalny głos

Obiecałam opowiedzieć Ci o tym, w jaki sposób możesz znaleźć swój unikalny głos. W każdej z nas drzemie gdzieś głęboko pewna unikalna mieszanka cech osobowości, pewnych nawyków, wiedzy, emocji, doświadczeń. Kiedy połączymy te wszystkie elementy w całość – tworzą one bardzo unikalny koktajl. Jeżeli spojrzymy na siebie jak na taką mieszankę wybuchową tych elementów, to możemy znaleźć w sobie moce, których nie mają inni. I nie chodzi tutaj o to, że jesteśmy w czymś lepsze, tylko o to, że jesteśmy po prostu sobą. Jesteśmy na tyle unikalne i wyjątkowe, że każda z nas ma w sobie coś wartościowego do zaproponowania światu. Oczywiście łatwo powiedzieć, że jesteśmy wyjątkowe, a potem usiąść i czekać na cud. Nie tędy droga. Chodzi mi raczej o to, aby odkryć swoje silne strony, swoje talenty i zrobić z nich praktyczny użytek.

Mam nadzieję że po wysłuchaniu tej audycji – jeśli tego jeszcze nie zrobiłaś – przygotujesz sobie szybki plan działania zawierający informację o tym, jak wdrożyć wiedzę o sobie (tę, którą już masz) i zrobić z niej praktyczny użytek.

Kiedy mówię o odkrywaniu mocnych stron, to mam na myśli odkrycie właśnie tej unikalnej mieszanki rzeczy, które są w nas. Tych zasobów, które już mamy. A nie tego, czego jeszcze nie mamy i uzupełnianie tych luk. Mówię o tym, co już w tej chwili jest w Twoim sercu i w Twoim archiwum pamięci i zasobów.

Wiele osób gubi się,  kiedy pytam je o to, w czym są świetne. Nie chodzi przecież o to, aby wpadać w pułapkę skromności, tylko o to, aby rzeczywiście sprawdzić:

  • w czym kiedyś komuś pomogłam?
  • z jakiego powodu ludzie przychodzą do mnie o poradę?
  • co jest z tym tematem, który przyciąga do mnie moich znajomych lub nawet czasami nieznajomych?
  • co sprawia, że jestem wyjątkowa z jakiegoś powodu?

To właśnie taka analiza i odpowiedzenie sobie bardzo szczerze i nieskromnie na te pytania, pozwoli każdej z nas określić punkt wyjścia. To może się okazać czymś niesamowicie istotnym dla ścieżki Edukatorki Przyszłości. Każda edukatorka, która tworzy produkty cyfrowe, a także tworzy i projektuje procesy rozwojowe dla innych osób – musi mieć w sobie pewne zasoby i siłę,  których będzie używała właśnie w ramach tych projektów.

 W moim przypadku, największym przełomem był moment, w którym zrobiłam Test Gallupa. Bardzo Ci polecam zrobienie tego testu (sprawdź linki do podcastu). Pomimo tego, że wiedziałam już wtedy o sobie bardzo dużo i byłam świadoma swoich możliwości, to jednak ten test i jego wynik pozwoliły mi spojrzeć na siebie w nowym świetle.

To nie był jeden z tych testów, które mówią jaka jestem – według czyjegoś szablonu. Ten test mówił o tym, jakie są moje naturalne mocne strony, które czasami nawet nie są we mnie uświadomione. Ponieważ są tak naturalne dla mnie, że traktuję je jak oczywistość. Ale nie są oczywistością dla osób, z mojego otoczenia. Podam Ci przykład.

W moich TOP 5 mocnych stronach, czyli najbardziej wiodących mocnych stronach jest talent Aktywatorka. Oznacza to, że jestem osobą, która potrafi aktywować innych do działania, podrywać cały zespoły osób do konkretnych wyzwań. I rzeczywiście wiele razy tak się działo w mojej pracy w roli Project Managerki. Korzystałam z tej mocnej strony także jako liderka różnych społeczności internetowych. Robiłam takie rzeczy, ale nigdy wcześniej nie nazwałam tego moją mocną stroną. Dzięki wynikowi Testu Gallupa pozwoliłam sobie na to, aby spojrzeć na siebie z nowej perspektywy. Postanowiłam też, że od tej chwili wykorzystam to bardziej świadomie. Czyli nie będę tego robiła po omacku.

Drugim moim talentem, który mam w swoich TOP 5 jest Bliskość, o której już dzisiaj Ci wspominałam. Bliskość jest bardzo ważną wartością w moim życiu. Nie tylko talentem. Przyjrzałam się projektom, które do tej pory realizowałam i okazało się, że nie były one właściwie produktami cyfrowymi, a były najczęściej usługami online. Usługami, ponieważ lubię być blisko drugiej osoby, blisko moich odbiorców czytelników, blisko klientek. Kiedy realizowałam projekty mające na celu stworzenie masowych produktów, do których dołączają setki, a nawet tysiące osób (np. stworzenie e-magazynu, którego czytały nieznajome mi osoby), to nie było to dla mnie aż tak wielką motywacją i pasją, jak tworzenie projektów rozwojowych, w których mogłam spotykać się na żywo z uczestniczkami, patrząc sobie w oczy (np. z dwudziestoma osobami w wirtualnym pokoju).

Zauważyłam, że mam pewne naturalne skłonności. Stanowią one trzon mojego sposobu działania i myślenia. Postanowiłam wykorzystać je bardziej świadomie i także Ciebie zachęcam do tego, abyś zastanowiła się – jakie mogą być mocne strony w Twoim przypadku. Takie, których użyjesz właśnie w kontekście projektowania edukacyjnych i rozwojowych produktów online.

W moim przypadku bardzo dużą siłą jest także Strategiczne myślenie i patrzenie z radością i ciekawością w przyszłość. Nie każda osoba tak ma i to jest super. Ci, którzy potrzebują takiego swobodnego, zachwyconego i ciekawego spojrzenia w przyszłość – przyjdą do mnie. A ja z kolei poszukam u innych tych mocnych stron, których ja sama nie mam. Właśnie na tym polega ten bajer, że możemy łączyć się w unikalne zespoły, tworzyć unikalne partnerstwa i uzupełniać się. Nie na siłę ucząc się czegoś, czego nie mamy. Tylko uzupełniając nasze braki poprzez poznawanie osób w naszym otoczeniu i bycie bliżej nich.

Moją intencją jest zachęcenie Cię do właśnie takiego spojrzenia na mocne strony i na Twoje talenty. To bardzo otworzy Ci oczy i Cię uspokoi. Najważniejsze to odkryć to, w czym jesteśmy naprawdę dobre i robić to bez żadnego zawahania.

Pomyśl: czy w ostatnim projekcie, który realizowałaś – dostałaś referencje lub opinie, albo ludzie zgłaszali się do Ciebie i mówili wprost, w czym naprawdę im pomogłaś? Jeśli zrobisz sobie taką małą analizę, to dowiesz się o tym, co mogłabyś nazwać swoim koktajlem talentów. Jestem pewna, że będziesz w stanie zbudować konkretną wartość dla Twoich odbiorców.

Co więcej, aby rzeczywiście stworzyć unikalny format treści, znaleźć swój unikalny głos i wydobyć go na świat – nie wystarczy tylko i wyłącznie analiza mocnych stron, zrobienie testu, czy opisanie siebie na pięknej, kolorowej kartce, jaka to jestem świetna w tym, czy w tym. To dopiero początek. 

Rzeczywiście to wszystko jest bardzo ważne, ale to jeszcze nie jest działanie, o którym mówię. Działanie zaczyna się w kroku kolejnym, w którym przygotowujesz swój własny format. Wymyślasz go lub określasz poprzez obserwację. Być może już nosisz w sobie pewną formułę, w której chciałabyś pokazać światu swój unikalny koktajl. Na tym będziesz w stanie zbudować konkretną wartość dla swoich odbiorców.

Czym w praktyce jest unikalny format?

Format to specyficzne połączenie formy i treści. Formatem jest na przykład podcast. Ma pewne cechy charakterystyczne tj.: jest to audycja, dostępna w Internecie, trwa określoną ilość minut, jest dostępna w formatach MP3, można słuchać jej biegając w parku, albo jadąc w korku w samochodzie. To jest pewnego rodzaju formuła. Inny przykład to blog. Jest to systematycznie aktualizowana postronna na Twojej stronie internetowej, do której piszesz teksty, wrzucasz zdjęcia lub tworzysz innego rodzaju materiały (np. ilustracje).

I teraz od Ciebie zależy to, w jakiej formule się najlepiej czujesz. Czy Twoje mocne strony, które odkryłaś – zrealizujesz lepiej i swobodniej – pisząc, czy mówiąc? A może jesteś mistrzem występującym przed kamerą? Każda z tych formuł jest dobra, jeśli jest dobra dla Ciebie.

Twoim drugim zadaniem, aby stworzyć swój unikalny format treści w Internecie, będzie przefiltrowanie dziesiątek możliwości, które są dostępne w zasięgu ręki i zastanowić się, która z nich jest Ci najbardziej bliska.

Mogę Ci tutaj podrzucić wskazówkę. Kilka tygodni temu, stworzyłam ebooka, który jest możliwy do pobrania bezpłatnie na mojej stronie internetowej. Nosi tytuł „33 ekscytujące pomysły na edukacyjny produkt online (który nie jest kursem online)”. Możesz tam znaleźć:

  • sporo inspiracji – bo zrobiłam dosyć szeroki przegląd rynku, aby go stworzyć;
  • wiele formatów i możliwości, które mogą być także formatami dla Ciebie;
  • wiele wskazówek – czym charakteryzują się poszczególne formaty.

Być może znajdziesz tam format odpowiedni dla Ciebie na ten moment. I pamiętaj – nie szukaj formatu, który byłby idealny i już „na zawsze”, o którym będziesz myślała do emerytury. Pomyśl o nim w bardziej krótkookresowym dystansie.

Przykład – na samym początku tej audycji opowiedziałam Ci, że mój podcast zaplanowałam na 13 odcinków. Jeśli mój eksperyment związany z tym formatem uda się, czyli włożenie całej mojej dostępnej energii i pomysłów + całego serca w ten projekt sprawi, że te 13 odcinków okażą się sukcesem, to (zgodnie z moimi miernikami tego sukcesu – związanymi z Twoim zadowoleniem i chęcią słuchania mnie dalej) na pewno będę kontynuowała ten projekt. Natomiast dzisiaj, w pierwszym odcinku, nie powiem Ci o tym, że na pewno będę go nagrywała do Gwiazdki 2030 roku. Nie ma potrzeby na takie deklaracje. Nikt tego nie oczekuje. Dlatego Ty także nie napinaj się i nie blokuj, myśląc o tym, że wybór Twojego unikalnego formatu jest na zawsze. Bo nie jest. Ten wybór nie jest na zawsze, tylko na konkretny okres, np. najbliższych trzech miesięcy, albo pół roku. Taka myśl uwalnia moce twórcze i uwalnia nas także od przekonania, że musimy coś robić już zawsze tak świetnie. Albo jeszcze lepiej z każdym krokiem. Czyli podsumowując – pomyśl sobie dzisiaj o tym, jaki format byłby dla ciebie OK.

I tutaj taka dygresja praktyczna, bo obiecałam Ci, że będę mówiła sporo o praktycznych zastosowaniach. Kiedy przygotowywałam mojego ebooka i opisywałam 33 ekscytujące pomysły na produkty cyfrowe, to miałam po prostu niesamowity uśmiech na twarzy. Okazało się, że większość z tych formatów – miałam okazję już testować. Oto kilka spośród nich:

  • Blog – Już jakiś czas temu miałam (i mam wciąż z różnymi epizodami) przygodę z blogiem. W 2011 roku pojawił się pierwszy artykuł na moim blogu, więc to już jest sporo czasu i doświadczeń.
  • Książki – Wydałam dwie książki drukowane, które są także dostępne w formatach elektronicznych.
  • Ebooki – Pisałam też ebooki, które nie były wydawane z żadnym wydawnictwem, tylko robiłam to jako samodzielny wydawca. To też była niesamowita przygoda, bo to ciekawy format , zupełnie inny niż blog, czy książka. Zupełnie inaczej pisze się książkę, a inaczej pisze się krótki artykuł. Zupełnie inny pomysł jest na książkę, a inny pomysł jest na bloga – dlatego i w jednym i w drugim przypadku wykorzystywałam to, że lubię pisać i ogrywałam to w zupełnie inny sposób. Myślę, że wiesz o czym mówię.
  • Warsztaty – Jako trenerka biznesu realizowałam szereg różnego rodzaju warsztatów stacjonarnych. Lubię energię, która się wytwarza, kiedy spotykamy się z grupą uczestników na żywo. Zapragnęłam przenieść te doświadczenia także na grunt Internetu, więc zaczęłam prowadzić różnego rodzaju warsztaty online.
  • Kursy online – Zrobiłam naprawdę sporo kursów online. Składały się z różnego rodzaju pdf-ów, video, e-mailowych wysyłek. Realizowałam także Master Mindy.
  • Podcast – Jesteś jedną z pierwszych słuchaczek mojego podcastu, a to też jest ciekawy format audio – do pokazywania i prezentowania swojej wiedzy, czy inspirowania innych. Co więcej, nie tylko podcasty są audio produktami. Jest także cała grupa audio-produktów tj. audio kursy, gdzie też można robić niesamowicie ciekawe rzeczy. Coraz więcej osób nie ma czasu oglądać materiałów wideo w sieci. Mimo, że je bardzo lubimy. I mimo tego, że lubimy oglądać ruchome obrazki na ekranach. Ale nie znajdujemy na to czasu. W związku z czym, coraz więcej osób wybiera różnego rodzaju audio formaty. A więc masz pole do popisu!
  • Magazyny elektroniczne i kursy e-mailowe.

I tutaj ciekawostka nt. warsztatów interaktywnych, bo jest wśród nich sporo możliwości:

  • Możesz robić warsztat interaktywny, gdzie spotykasz się z grupą odbiorców internecie i tam prowadzisz całą grupę przez pewien proces.
  • Ale możesz także prowadzić webinary czy wykłady w internecie (czyli druga strona nie jest aktywnym odbiorcą, a jedynie pasywnym słuchaczem). Możesz też dołączyć do webinarów – czat, aby móc rozmawiać z odbiorcami.
  • Podczas LIVE`ów na FB czy IG odbiorcy mogą na żywo dawać Ci znaki i komentować to, co się dzieje. Natomiast tutaj nie widzisz ich fizycznie, a jedynie widzisz ich komentarze. To zupełnie różne formaty. Zupełnie inaczej prowadzi się warsztat interaktywny, a zupełnie inaczej LIVE.

Są to zupełnie inne formuły współpracy z grupą odbiorców. Tylko do Ciebie należy decyzja, czy któryś z tych formatów jest Ci bliższy, oraz który z nich lepiej pasuje do tej mocnej strony, którą chciałabyś użyć w konkretnym produkcie.

Wiesz, mogłabym długo wymieniać te wszystkie ciekawe formaty cyfrowe. Tym bardziej, że większość spośród opisanych w ww. ebooku, 33 ekscytujących pomysłów na edukacyjne produkty – już kiedyś testowałam. Natomiast gdybym miała Ci powiedzieć o formatach, których jeszcze nie wykorzystywałam, to na pewno byłoby to tworzenie własnych aplikacji mobilnych i programów. Myślę, że to też jest świetne pole do rozwoju. Być może w kolejnych latach, czy miesiącach, zdecyduję się na to 🙂

Podsumowując:

  1. W pierwszym kroku – odkrywasz swoje mocne strony.
  2. W drugim kroku – robisz rozeznanie rynku i możliwości na tym rynku i wybierasz spośród dziesiątek możliwości to coś, w czym chciałabyś się sprawdzić. Wybór własnego formatu będzie połączeniem tych dwóch rzeczy – określeniem konkretnej mocnej strony, którą chcesz użyć (a może ekspertyzy, którą chciałabyś przekazać swoim odbiorcom) i połączenie tego elementu z konkretnym formatem online (np. kurs mailowy).
  3. W trzecim kroku – będziesz dokonywać połączenia wybranej mocnej strony i formatu oraz… zrobisz bardzo mały eksperyment. Stworzysz konkretny produkt cyfrowy i sprawdzisz dwie rzeczy tym eksperymentem:
  • sprawdzisz czy Twoi odbiorcy są tym zainteresowani – to będzie najbardziej wartościowa informacja zwrotna z tego eksperymentu;
  • sprawdzisz siebie w tym produkcie, w tej formie – czyli czy rzeczywiście to, że wydawało Ci się na początku, że np. formuła transmisji LIVE będzie świetnie pasowała do Twojego wizerunku, Twojej marki i Twojej ekspertyzy – czy rzeczywiście Ty się w tym dobrze czujesz, czy mówienie do ściany (jak nie raz o tym mówię, bo wtedy nie widzę swoich odbiorców na żywo, tylko widzę kamerkę internetową) jest dla ciebie dobrym rozwiązaniem. Czy w ogóle czujesz jakąkolwiek energię, która w tym momencie wypływa z Ciebie i wraca od odbiorców. Czy to dla Ciebie wystarczający zwrot z inwestycji, itd.

Kiedy to wszystko się wydarzy, to będzie znaczyć, że zrobiłaś te 3 proste kroki. Są naprawdę bardzo proste, bo możesz je zrobić w ciągu kilku godzin. Odkrycie mocnych stron to jest czasami kilka minut, a czasami kilka godzin. Kilka godzin – jeśli wybierzesz taką ścieżkę i będziesz pracowała np. z konsultantem, lub kiedy zrobisz kwestionariusz i później spotkasz się z coachem. Wybranie jednego elementu z całej masy elementów, które są w Tobie – będzie pewnie ciężkim wyborem, ale zachęcam Cię do tego gorąco. Podobnie jak z formatem – wybierz coś dobrego na teraz, a nie jedynego, najlepszego na całe życie.

Większość formatów, które dziś wymieniłam nie miały w ogóle swojego rzeczywistego wydania 10 lat temu. Dlatego jestem pewna, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat – takich formatów różnego rodzaju przybędzie. Więc nie wybieraj czegoś „na zawsze”, tylko coś na ten moment. A eksperyment pozwoli Ci sprawdzić, czy ten format jest naprawdę OK.

Odkrycie swojego unikalnego głosu i pokazanie go w sieci może twój spowodować, że Twój konkretny produkt online (który w ten sposób stworzysz), zostanie zderzony z rynkiem. Skonfrontujesz go ze swoimi odbiorcami i sprawisz, że zyskasz zupełnie nową wiedzę o sobie i o potrzebach tych odbiorców. I to będzie czymś ważnym dla Ciebie, takim punktem odniesienia na przyszłe kroki. Taki unikalny format będzie tak bardzo wyjątkowy także dlatego, że w środku będzie zawarta Twoja osobowość i Twoje mocne strony. Przetestujesz także kształt technologicznego formatu, który sobie wybrałaś. I to wszystko doprowadzi do tego, że będziesz miała większą świadomość siebie i większą świadomość potrzeby rynku.

Jako Edukatorka Przyszłości będziesz mogła spokojnie podjąć decyzję – nie na bazie gdybadania, a na bazie konkretnego eksperymentu – zderzonego z Twoimi odbiorcami. Sprawdzisz, jak to się przyjęło, czy to praktyczne, fajne, czy komuś przyniosło wartość, czy przyniosło Ci zadowolenie.

To jest ta główna rzecz, którą chciałbym Ci dzisiaj przekazać w pierwszym odcinku naszego podcastu. Abyś miała w sobie gotowość i odwagę do eksperymentów. Abyś nie zastanawiała się długo nad tym, co wybrać. Tylko abyś wybrała 1 pomysł i sprawdziła go jak najszybciej. Wtedy szybciej dowiesz się, czy jest dobry dla ciebie i dla świata, czy jest dopasowany do potrzeb odbiorców.

Tutaj nie ma porażek

Tutaj nie ma negatywnych rzeczy, które się mogą wydarzyć. Im szybciej dowiesz się, że coś jest nie dla Ciebie, tym lepiej. Będziesz mogła skupić już za chwilkę na czymś innym, co rzeczywiście może będzie jeszcze lepsze. A jeśli trafisz na żyłkę złota, to będziesz miała tego świadomość od razu. I będziesz mogła rozwijać ten pomysł jak najszybciej.

Mam nadzieję że ten konkretny 3-krokowy proces tworzenia swojego unikalnego formatu treści zaintrygował Cię i że zrobisz takie eksperymenty w najbliższym czasie. Liczę na to, że podzielisz się wynikami tego eksperymentu w naszej społeczności #DigitalGirls. Zachęcam Cię do tego bardzo gorąco.

Książka, którą chcę Ci polecić – „Wielka Magia” Elizabeth Gilbert

Trochę już o niej dzisiaj wspomniałam, więc nie będzie dużą niespodzianką, że chcę powiedzieć Ci o „Wielkiej Magii” Elizabeth Gilbert. To jedna z tych książek, które zrobiły na mnie na tyle duże wrażenie, że wracam do niej od kilku lat. Robiłam to wielokrotnie.

Książka opowiada o specyficznym aspekcie twórczego życia, które jest w każdej z nas. Gdybym miała opowiedzieć Ci o niej w dużym skrócie, to na pewno zwróciłabym uwagę na kilka myśli, które autorka przemyciła na stronach tej książki. Te myśli są ze mną od tamtej pory.

 Myśl #1:

Większość pomysłów została już zrealizowana, ale nie przez Ciebie.

Wiele z nas martwi się o to, że tak trudno być oryginalnym w dzisiejszym świecie. Świecie pełnym nadmiaru informacji, wiadomości, produktów i różnego rodzaju twórczości. Nie jesteśmy przekonane, co do tego, że wszystko co robimy w naszym życiu jest absolutnie unikalne i wyjątkowe. No bo rzeczywiście, wiele z naszych pomysłów miał mogło zostać zrealizowane już wcześniej, przez innych ludzi. Natomiast kluczowe jest to, że właśnie „przez innych ludzi”, a nie przez nas. I to mnie bardzo uwolniło. Te słowa bardzo dobrze korespondują z tym, o czym dzisiaj sporo opowiadałam, czyli o odkrywaniu naszych mocnych stron i tego unikalnego koktajlu z naszych talentów. Kluczowe jest właśnie to, żeby zrozumieć, że nawet jeśli ktoś już do tej pory coś zrobił na rynku, np. wydał kurs zarządzania projektami, to najprawdopodobniej nie ma takich doświadczeń jak ja, nie ma takiego filtru, jak ja, przez który ogląda świat. W związku z tym, produkt który stworzę ja sama – będzie zupełnie inny od produktu, który stworzy ta osoba. Nawet gdybym przeniosła „jeden do jednego” spis treści tego kursu, to jestem przekonana, że wypełniłabym go zupełnie nową treścią, zupełnie czymś innym, przekazując tym samym zupełnie inną wartość.

Dlatego przestałam się w ogóle przejmować takimi rzeczami, że mój pomysł został przez kogoś już zrealizowany i bardzo gorąco Ciebie do takiego myślenia zachęcam. Chciałabym, abyś miała o sobie przekonanie, że jesteś bardzo twórczą i oryginalną osobą. Nie przez to, że wymyśliłaś koło na nowo, tylko dlatego, że jesteś wystarczająco ciekawą mieszanką wszystkich swoich umiejętności i wiedzy, doświadczeń i emocji, żeby stworzyć, wyprodukować i wypuścić na rynek coś bardzo ciekawego.

To jest dla mnie bardzo odświeżające i uwalniające przekonanie, które właśnie dzięki „Wielkiej Magii” mam w sobie bardzo mocno zakorzenione.

Myśl #2:

Nie bój się dzielić pomysłami.

Bardzo często pokutuje w nas takie przekonanie, że właśnie jeśli zrobimy taki mały, szybki eksperyment, jeśli napiszę jakieś zadanie na grupie na FB, o tym że mam nowy pomysł i zapytam, co ludzie inni o myślą, to… na pewno ktoś mi ten pomysł sprzątnie sprzed nosa. I właśnie dlatego, między innymi, wiele pomysłów na produkty i różnego rodzaju projekty online, nigdy nie ujrzy światła dziennego. Bo boimy się że ktoś będzie zrobi to jako pierwszy.

I właśnie tutaj przychodzi mi z pomocą ta druga myśli wzięta prosto z tej lektury. Rzuca zupełnie nowe spojrzenie na tę sprawę. To jest tak, że jeśli ktoś rzeczywiście jest w stanie szybciej od Ciebie stworzyć produkt na bazie Twojego pomysłu (który np. zainicjowałaś w naszej grupie społecznościowej), to oznacza, że ten pomysł nie był Twój. Nie był dla Ciebie stworzony. A Ty nie byłaś dla tego pomysłu odpowiednią partnerką do jego realizacji. Co więcej, być może warto, aby ten pomysł zrealizowała większa ilość osób, ponieważ z różnych perspektyw na dane zagadnienie zostanie rzucone inne światło. I to jest właśnie taka uwalniająca myśl. Mam nadzieję, że ją sobie też weźmiesz do serca.

Dzielenie się pomysłami nie jest niczym złym, jeśli mamy w sercu takie przeświadczenie, że wszystko jest dobre i druga strona jest w stanie skorzystać z tego, jak my ten pomysł zaprezentujemy. Ważne, żeby nie bać się mówić na bardzo wczesnej fazie projektowania swoich produktów edukacyjnych o tym, że to robimy.Przykłady potwierdzające te założenia mogłabym mnożyć. Będę o nich sporo mówiła w naszym podcaście. Właśnie do tego celu powołałam go do życia.

Chcę Cię inspirować nie ogólnymi opowieściami o jakichś uniwersalnych „prawdach życiowych”, ale właśnie na bazie przykładów. I o tym właśnie opowiem w kolejnym odcinku podcastu. Już w kolejnym odcinku będę mówiła o eksperymentach i o tym, jak szybko robić testy.

Myśl #3:

Nie bój się zaczynać od nowa.

Chodzi o to, aby nie bać się oddawać pomysłów, które już na ten moment nie są do końca dla nas. Spójrz na to z tej strony… Nie wiem czy Ty tak zrobisz, ale ja mam co roku taką swoją tradycję osobistą, że pod koniec roku robię podsumowanie. Wypisuję sobie rzeczy, które mi się udało zrealizować, projekty, które zrealizowałam i z których jestem dumna. Potem wypisuję rzeczy, których nie zrealizowałam.

I wiesz, zanim przeczytałam „Wielką Magię”, ta lista niezrealizowanych pomysłów była dla mnie ogromną kulą u nogi. Była najbardziej frustrującym elementem tego podsumowania roku. Ale właśnie dzięki tej książce zrozumiałam, że rozstawanie się z pomysłami nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie. Lepiej oddać ten pomysł komuś, kto być może w tej chwili z większą energią, z większym sercem i zaangażowaniem, podejmie się jego realizacji. Być może nie byłam dla tego pomysłu najlepszą partnerką do rozwoju i do ożywienia go.

Ta myśl niesamowicie mnie ucieszyła. Od tamtej pory, a to było chyba 3 lata temu, zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na listę rzeczy, których nie zrealizowałam w danym okresie. Zwykle robię to podsumowanie w końcówce listopada / na początku grudnia. Zapraszam Cię do takich działań w tym okresie.

Chodzi o to, abyś pomyślała sobie o pomysłach jako takich bytach, które mogą pojawić się w Twoim życiu. Jeśli traficie na siebie w takim momencie, że i Ty i pomysł będziecie chcieli razem popracować, by go ożywić, to na pewno to się zadzieje. A jeśli na przykład, masz jakiś pomysł, który notujesz na co drugiej kartce w swoim kalendarzu, ciągle go przepisujesz, ale nie robisz nic, to być może, z jakiegoś powodu coś nie gra. Być może to nie jest dla Ciebie jednak coś fajnego, albo musiałabyś wykorzystać do tego zbyt dużo zasobów. Być może jest jeszcze więcej argumentów, dla których ten pomysł jeszcze nie został ożywiony w Twoich rękach.

Pozbycie się takiego żalu w sobie i pożegnanie się z pomysłem, sprawi, że zrobisz miejsce na nowe. Sprawisz, że zyskasz przestrzeń do stworzenia czegoś zupełnie nowego. Czegoś bardziej wartościowego w tym momencie Twojego życia.

Mam nadzieje, że Ciebie także ta myśl trochę uspokoi. Jeżeli będziemy cały czas nosiły w sobie i w naszych notesach pomysły, których nie do końca wiemy, jak je ugryźć w tym momencie i będziemy przepisywały je na kolejne miesiące i kolejne lata, do kolejnych kalendarzy, to urośnie nam góra niesamowicie wielkich, sfrustrowanych i niezrealizowanych pomysłów. A przecież nie o to chodzi.

Dlatego chciałabym Ci dziś gorąco polecić książkę „Wielka Magia” Elizabeth Gilbert. Znajdziesz w niej wskazówki jak żyć twórczo i jak nie bać się oddawać pomysły, nie bać się dzielić pomysłami i nie bać się testować ich w działaniu.

W następnym odcinku

Na pewno spotkamy się po to, aby porozmawiać o szybkich eksperymentach. To jest temat, który niesamowicie lubię! Będę mówić o tym, w jaki sposób robić szybkie prototypy i bardzo szybko weryfikować, czy ten pomysł, który od dawna za nami chodzi jest rzeczywiście wart naszej uwagi i zaangażowania.

 Bardzo Ci dziękuję za spotkanie i za to, że jesteś ze mną. Spotykamy się już niedługo. Do usłyszenia.